Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Cebulowy kibic

Cebulowy kibic

Piłka nożna | 06 września 2014 10:38 | Mateusz Dziopa
Polscy fani piłki nożnej- Ci oddanie i Ci "od święta"
fot. Flickr Jarek Solarczyk
Polscy fani piłki nożnej- Ci oddanie i Ci "od święta"

Cebulactwo – definicja tego słowa chyba nie jest tajemnicą. Można powiedzieć, że to polska cecha narodowa. Nie powiem, że zachowania, które podchodzą pod ten termin, są dla mnie akceptowalne, bo chyba jednak wiele osób ocenia je dość podobnie. Pośród wszelakich czynów, wisienką na torcie jest to, co dzieje się, gdy gra nasza, piłkarska, reprezentacja.


Powiem otwarcie – teksty typu „i tak przegramy”, „nie awansujemy”, „przegramy z [tu kraj z drugiej setki rankingu FIFA]” są dla mnie jak odgrzewany kotlet – za pierwszym razem były zabawne, ale z każdym kolejnym nie da się ich spróbować bez odruchu wymiotnego. Ok, nie jesteśmy potęgą, ale nie jesteśmy też na dnie.

 

Nie dziwię się, że trener Górski odszedł od reprezentacji w 1976r., skoro srebro Igrzysk Olimpijskich było dla narodu porażką. Też bym tak zrobił. Jeśli uważacie się za lepszych, drodzy „kibice”, to poprowadźcie tą reprezentację sami. Ok, na wcześniejszych Igrzyskach było złoto, na Mundialu brąz, ale nie można nie doceniać srebra! 


Rok 2002r.- Mundial w Korei Płd. i Japonii. Awansowaliśmy na tak wielką imprezę po 16 latach. Wylądowaliśmy w grupie z USA, Portugalią i Koreą Płd. Wygrana tylko z tymi pierwszymi oczywiście nie pozwoliła na awans do 1/8 finału, ale umówmy się – nie mieliśmy na to zbyt wielkich szans. Trener Engel został skrytykowany i zwolniony ze swojego stanowiska.


Większe szanse na 1/8 mieliśmy po awansie do kolejnego Mundialu. Tym razem trafiliśmy do grupy z Niemcami, Kostaryką i Ekwadorem. Porażka z tymi ostatnimi w pierwszym meczu praktycznie przekreśliła nasze szanse na awans, bo drugie spotkanie rozgrywaliśmy z gospodarzem turnieju - Niemcami.  Nie można tu jednak przemilczeć tego, że nasi sąsiedzi z zachodu, strzelili gola na 1-0 dopiero w ostatniej minucie spotkania. Mimo przyzwoitej gry i awansu na Mundial ówczesny trener, Paweł Janas, został zwolniony.

 

Ostatni selekcjoner, który został solidnie skrytykowany pod koniec swojej pracy z kadrą, a dodatkowo nie został potraktowany przez PZPN w elegancki sposób to Leo Beenhakker. Tu jednak zwolnienie być może miało rację bytu, bo jednak w tamtejszej kadrze coś się wypaliło. Szkoda, że o zakończeniu współpracy selekcjonera z kadrą pierwsze dowiedziały się media, a nie Holender. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na krytykę zespołu. Ta reprezentacja nie była w dziurze bez wyjścia. Słuchając krytyków, odniosłem wtedy wrażenie, że wygrana z Portugalią i z Czechami nic nie znaczy. A nie można przechodzić obok tego obojętnie.


Jeśli nie ma na co narzekać, bo trener jest nowy, to można przyczepić się piłkarzy. „W klubie to gra, bo płacą”. Nasza reprezentacja dostanie premię o łącznej wartości 8mln złotych, jeśli awansuje do Euro 2016. Mało? Sukces kadry to promocja, promocja przyciąga sponsorów, którzy są w stanie zapłacić, za udział reprezentantów w reklamie. A przecież każdy chce więcej. Oczywiście jeśli założymy, że kasa jest najważniejsza. Ja pozostanę jednak naiwnym redaktorkiem, który łudzi się, że tak nie jest. Przynajmniej nie wszędzie. Co na to odpowie polski, narzekający na kadrę, obywatel? "I tak przegrają".


Najzabawniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że kiedy taki "kibic" skończy narzekać to i tak włączy telewizor, bo wierzy, że będzie mógł powiedzieć "a nie mówiłem?". Inną opcją jest coś, co nazywam "pokazówką" - wytłumaczę to na przykładzie człowieka, którego nazwę Janusz. Janusz lubi to, co jest naprawdę polskie, czyli narzekanie. Zwłaszcza na reprezentację. Kiedy jednak zbliża się mecz, nie chce, by koledzy z pracy patrzyli na niego krzywo, więc idzie do baru razem z nimi (oczywiście w narodowych barwach), by obejrzeć spotkanie naszej kadry. "Pewnie i tak przegrają, ale przynajmniej się napiję" - myśli nasz bohater. Troszkę przykro jest patrzeć na tak udawane wspieranie naszej kadry.

Nic mnie tak nie irytuje jak teksty, że przegramy, że nie ma co oglądać. Ludzie, którzy tak mówią, nie mogą nazywać się kibicami. Kibica cechuje wiara we własną drużynę i własną reprezentację – obojętnie czy chodzi o siatkówkę, żużel, piłkę nożną czy krykiet. Czy w tym kraju są kibice? Z bólem serca powiem, że maksymalnie kilkanaście procent naszego społeczeństwa może tak siebie określać. Resztę w mojej ocenie dobrze opisuje słowo „sezonowiec”. Niestety.
 

MATEUSZ DZIOPA

TWITTER: @Mateusz_Dziopa

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)