Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna O honor, o uniknięcie kompromitacji, o zwycięstwo, o awans?

O honor, o uniknięcie kompromitacji, o zwycięstwo, o awans?

Piłka nożna | 06 września 2014 11:46 | Sebastian Ibron

fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl

Emocje po Mistrzostwach Świata opadły, wszystkie reprezentacje ze Starego Kontynentu żyją już Mistrzostwami Europy. A nawet nie tyle samymi mistrzostwami, co eliminacjami do tejże imprezy. A zwłaszcza my, obywatele kraju nad Wisłą, powinniśmy myśleć o eliminacjach, a nie o mistrzostwach.


„Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli”. Już na początku tonuję emocje. Mistrzostwa Europy to swego rodzaju nagroda. Nagroda za dobrą grę w poprzedzających ów rozgrywki dziesięciu spotkaniach. Niestety, ale droga do raju prowadzi przez piekło. A nasze piekło najprawdopodobniej miejsce będzie miało w Niemczech, Szkocji, Irlandii i Gruzji. I niestety, wcale nie jest pewne, czy nie spłoniemy ogniem piekielnym.


Pamiętajmy, że katorżniczy dla nas bój zaczynamy od starcia z drużyną, w której występuje celnik, strażak, policjant, budowlaniec czy spedytor. Dlatego też wielka narodowa mobilizacja jest wielce niewskazana. A przecież naprawdę mało osób spodziewa się sukcesu naszej kadry w całych eliminacjach. Wielu oczekuje, wielu sobie dobrego wyniku życzy, ale się wcale nie spodziewa.


Spotykamy się często z opiniami, jakoby mielibyśmy zawodników na naprawdę dobrym poziomie w różnej maści znanych, europejskich klubów. I ciężko się nie zgodzić. W końcu mamy przedstawicieli Arsenalu, Borussii Dortmund, Sevilli, Bayernu Monachium, a więc nie byle ogórków, a poza tym mogliśmy wylosować dużo cięższą grupę, bo przecież Szkocja czy Irlandia – czyli teoretycznie nasi główni rywale w walce o awans – są w naszym zasięgu.


I tyle teorii. Teraz praktyka. Spójrzmy na kadrę i jej wyniki. I tu tkwi pewien problem. W ostatnich sześciu latach, a więc począwszy od startu el. MŚ 2010, Polacy wygrali wyłącznie jeden mecz o punkty z zespołem z pierwszej setki rankingu FIFA. A był to jedyny triumf w siedemnastu potyczkach. Niebywale irracjonalny jest hurraoptymizm w tej sytuacji, prawda?


Nawet z San Marino potrafiliśmy stracić bramkę. Jednak dorabianie ideologii do błędu w kryciu Sebastiana Boenischa jest co najmniej niepotrzebne. Niemniej wyciągajmy wnioski. W końcu Gibraltar jest rywalem na podobnym poziomie, co San Marino. Innymi słowy – jest to reprezentacja, którą powinniśmy ograć z zamkniętymi oczami. Dlatego też powinniśmy oczekiwać pewnych trzech punktów i czystego konta w inauguracyjnym przeciwko słabemu Gibraltarowi. Tylko tutaj apeluję, nie dorabiajmy ideologii do porażek i miejmy realne oczekiwania. Tylko tyle i aż tyle.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)