Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wyrównanie wartości bramek "domowych" i "wyjazdowych"? Po trzykroć tak

fot. wikipedia.org

Wyrównanie wartości bramek "domowych" i "wyjazdowych"? Po trzykroć tak

Piłka nożna | 06 września 2014 15:09 | Sebastian Ibron

Od dawna gdzieniegdzie przewijał się wątek wartościowania - lub też nie - goli według miejsca ich zdobycia. Innymi słowy, lepiej było zachować czyste konto na własnym terenie, a więcej goli zdobyć na wyjeździe.


Aktualnie nad tym właśnie debatuje UEFA. Jest więc spora szansa, że niedługo przestanie mieć znaczenie to, gdzie zdobywa się bramki, a gdzie się ich nie traci.


Z punktu widzenia emocji jest to dobre rozwiązanie. Sam Sir Alex Ferguson powiedział takie słowa – „Kiedyś piłka nożna wyglądała zupełnie inaczej niż teraz. Według mnie, aktualnie nie powinno stosować się zasady bramek strzelonych na wyjeździe. Podczas meczów na Old Trafford zawsze dla mnie najważniejszym było zachować czyste konto. To nie jest dobre rozwiązanie dla atrakcyjności futbolu.”


I ciężko się nie zgodzić z legendą Manchesteru United. W większości dwumeczów pierwsze starcia były mniej atrakcyjne od rewanżów. Powodem zachowawczej gry drużyn będących gospodarzami bywała właśnie chęć nie utracenia bramki na własnym terenie, gdyż znacznie zwiększało to szanse na awans, ponieważ wystarczyło uzyskać bramkowy remis na wyjeździe.


Kibice uwielbiają dogrywki. Piłkarze pewnie mniej, ale za im za granie się płaci. Zrównoważenie wartości bramek „domowych” i „wyjazdowych” spowoduje, że dogrywek będzie więcej. A to są przecież niewyobrażalne pokłady emocji, gra o być albo nie być, wóz albo przewóz. Myślę, że nie będziemy narzekali, jeśli częściej mielibyśmy okazje pooglądać mecze o trzydzieści minut, albo i nawet o trzydzieści minut i serię jedenastek, dłuższe. A zwłaszcza, gdy ściera się przykładowo Real z Barceloną, Bayern z Chelsea, czy Juventus z Borussią.


Poza tym - patrząc przez pryzmat wyłącznie sportu - jeśli drużyna jest mocna, to pokona słabszą ekipę niezależnie od wartości bramek wyjazdowych. Niezależnie od klasy rywali, zasady dla obu drużyn są jednakowe. I dlatego też popieram tę ideę UEFA. Mocne kluby swoją wyższość udowodnią, a jeśli nie, oznaczałoby to, że wcale mocne nie były.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)