Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna NieRUCHawa Pogoń z punktem

NieRUCHawa Pogoń z punktem

Piłka nożna | 12 września 2014 22:35 | Sebastian Ibron

fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news

Nie ukrywam, że pojedynek bydgoskiego Zawiszy z krakowską Wisłą rozbudził mój apetyt na dobrą piłkę. To starcie postawiło wysoko poprzeczkę meczowi Pogoni z Ruchem, lecz jak się niestety okazało, za wysoko.


Niestety, licząc na dobry mecz w Szczecinie, zapomniałem, iż suma wszystkiego w przyrodzie równa się zeru. Ewentualnie sumie minusowej. Zwłaszcza w Ekstraklasie. Tu na jedną ładną, koronkową akcję przypada pięć przypadkowych kopnięć piłki. Na dobre spotkanie obfitujące w wiele goli przypada pięć meczów – przy dobrych wiatrach – przeciętnych. Takie też było dzisiejsze starcie pomiędzy Pogonią a Ruchem.


Spotkanie to może nie elektryzowało połowy Polski, jednak obie drużyny już zdążyły udowodnić, że w piłkę grać potrafią. I to mimo ostatniego regresu Portowców. Nie było więc mocno irracjonalną postawą oczekiwanie dobrego meczu. O to, niemal jak zwykle, dbać miała trójka – jak ktoś to ładnie określił – chorzowskich senatorów oraz oczywiście Starzyńskie, Robaki i inne Kuświki.


Na pierwszą bramkę czekaliśmy przeszło pół godziny. Do tego potrzebny był błysk chorzowskiego „Figo”. Chorzowskiego „Figo”, który notabene na okres całego meczu zmienił status na „niewidoczny”. Jednakże nie przeszkodziło mu to w dorzuceniu futbolówki w pole karne z rzutu wolnego, po którym do siatki Janukiewicza piłkę wtoczył (tak, serio, wtoczył) Grzegorz Kuświk.


Pierwsza bramka nie okazała się być jednak ostatnią. Kiedy wydawało się, że seria meczów bez bramki u siebie w wykonaniu Pogoni urośnie do trzech, piłka po dośrodkowaniu Robaka spadła na głowę Dąbrowskiego, który w 92 minucie uratował oczko Portowcom. Mamy więc podział punktów i wprawdzie Ruch przedłużył passę meczów bez porażki na wyjeździe do czterech, jednak przypuszczam, że bardziej radośni byliby z trzema punktami wywiezionymi ze Szczecina.


Co ciekawe, Pogoń ostatni raz przegrała z Ruchem w Ekstraklasie w sezonie 2002/2003, a jedynym zawodnikiem, który to zwycięstwo Niebieskich pamięta, jest Marcin Malinowski. A że jest to zawodnik, cóż, co najmniej długowieczny, najprawdopodobniej doczeka się również kolejnego zwycięstwa nad Pogonią, lecz to nastąpić może najwcześniej w rundzie wiosennej.


Koniec końców, po strasznych katuszach, Pogoń wyszarpała punkcik w końcówce, ale… czy na niego zasłużyła? Moim zdaniem nie, definitywnie nie. Przez przekrój całego meczu nie można było uświadczyć chwili, gdy można było zaobserwować realne starania gospodarzy w kierunku zdobycia bramki. Taki jest jednak urok piłki, że ślepej kurze też czasem się trafi ziarno.


Pogoń Szczecin – Ruch Chorzów 1:1.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)