Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Trener Piasta skutecznie wyprowadza nas z błędu. Małe derby Śląska dla gliwiczan

Trener Piasta skutecznie wyprowadza nas z błędu. Małe derby Śląska dla gliwiczan

Piłka nożna | 14 września 2014 18:24 | Przemysław Drewniak
Gerard Badia był jednym z wyróżniających się piłkarzy małych derbów Śląska
fot. x-news
Gerard Badia był jednym z wyróżniających się piłkarzy małych derbów Śląska

Jeszcze zanim Angel Perez Garcia zdążył zadebiutować w roli szkoleniowca Piasta Gliwice, zdążyliśmy uznać go za ogórka z Malediwów, którego faktyczny warsztat trenerski zostanie szybko zweryfikowany. Jak na razie Hiszpan wyprowadza nas jednak z błędu i udowadnia, że ma pojęcie o swojej robocie. Choć gra Piasta jest daleka od porywającej, to gliwiczanie wygrali już drugi mecz z rzędu i to nie byle gdzie, bo na terenie zajmującego trzecie miejsce w tabeli rywala zza miedzy.


Jak dotąd o pracy Garcii w Ekstraklasie nie mogliśmy powiedzieć zbyt wiele. Pod jego wodzą Piast zaliczył efektowny finisz ubiegłego sezonu, ale był to bardziej efekt „nowej miotły”, niż dowód na solidny warsztat trenerski byłego piłkarza Realu Madryt. Po pięciu kolejkach tych rozgrywek wydawało się, że działacze w Gliwicach wkrótce stracą cierpliwość, ale gdy Garcia zaczął grać o posadę, jego piłkarze przestali zawodzić. Dziś Piast pierwszy raz w historii wywiózł wygraną ze stadionu w Zabrzu i nie trzeba dodawać, jak wielkie znaczenie ma to dla gliwickich kibiców.


O rezultatach pracy Garcii najlepiej mówi właśnie pozytywna reakcja jego piłkarzy. Widać, że zawodnicy Piasta stoją murem za swoim trenerem, bo gdy ten stał pod ścianą, oni zrobili wszystko, by nie przegrywać kolejnych spotkań. Zaufali jego decyzjom, filozofii gry, i jak się okazało, zaczyna to przynosić pozytywne skutki. A przecież tak niewielu z nas spodziewało się, że jest to możliwe.


Oczywiście, w Zabrzu Piast miał także sporo szczęścia. Linia defensywna gliwiczan niezmiennie pozostaje najsłabszym punktem tego zespołu, co piłkarze Górnika mogli, a nawet powinni byli wykorzystać. Przez większość czasu to gospodarze mieli inicjatywę i długimi momentami wydawało się, że dla gości sukcesem będzie remis. Szczęśliwe dla Garcii były także przeprowadzone zmiany – wątpię bowiem, że wprowadzając na boisko Bartosza Szeligę za Rubena Jurado hiszpański trener czuł, że to 21-latek z Nowego Sącza przesądzi o losach meczu.


W grze gliwiczan widać jednak kilka pozytywnych aspektów, które w niedalekiej przyszłości mogą zaowocować czymś więcej niż walką o utrzymanie. Na uwagę zasługuje szczególnie gra ofensywna, bo w niej Piast potrafi zagrać iście po hiszpańsku – w przenośni i dosłownie. Pokazała to akcja z 2. minuty meczu z Górnikiem, w której po szybkim rozklepaniu rywali na prawej stronie Carles Martinez popisał się świetnym dośrodkowaniem w pole karne, a Gerard Badia jeszcze lepszym wolejem. W Zabrzu bardzo dobrą robotę wykonywał też Kamil Wilczek, który potrafi przytrzymać piłkę na połowie rywali, rozegrać akcję i absorbować obrońców, co bardzo ułatwia życie Rubenowi Jurado. Solidnie prezentuje się środek pola – Martinez zaliczył dziś asystę, a Radosław Murawski sporo udanych interwencji i ciekawych zagrań do przodu.


Nad czym Piast musi popracować? Przede wszystkim nad powtarzalnością, bo jak na razie mówimy tylko o przebłyskach. Po meczu Cracovii z Górnikiem Łęczna starcie w Zabrzu jest kolejnym w tej kolejce, o którym nie można pisać, że wygrał w nim zespół lepszy. Górnik poza słabymi początkowymi 20 minutami raczej przeważał i cały czas grał o pełną pulę. Podopiecznym Roberta Warzychy brakowało przede wszystkim konsekwencji. Zbyt często zabrzanie odchodzili od swojej gry, czyli szybkiego rozgrywania na jeden kontakt i atakowania skrzydłami przy niemałej kreatywności w środku pola. Zamiast tego grali długą piłką w poszukiwaniu Mateusza Zachary, który w starciach z Csabą Horvathem czy solidnym dziś Kornelem Osyrą nie miał wielkich szans na powodzenie.


Wymowne jest to, że mimo swojej zdecydowanej przewagi w drugiej połowie, Górnik nie potrafił stworzyć sobie ani jednej stuprocentowej sytuacji do strzelenia gola. Poza końcówką pierwszej połowy przeciętny występ zaliczył Robert Jeż, a kiepskim wyborem trenera (o ile nie był on wymuszony kontuzją) było zdjęcie z boiska wyróżniającego się Łukasza Madeja. Do tego doszły błędy w defensywie – przy obu bramkach zawinił głównie Roman Gergel. Słowak od początku sezonu prezentuje się całkiem solidnie, w ofensywie dobrze układa mu się współpraca z Jeżem i Madejem, ale widać, że nie czuje się najmocniej w indywidualnym kryciu we własnym polu karnym.


Piast oddalił się od strefy spadkowej, podczas gdy Górnik teoretycznie wciąż może po tej kolejce pozostać na podium. Tylko za sprawą świetnego początku sezonu, bo od kilku tygodni zespół z Zabrza ewidentnie wyhamował. Wydaje się, że dla Warzychy najlepszym ratunkiem będzie teraz powrót kontuzjowanych zawodników. Augustyn, Przybylski czy Iwan powinni wnieść do gry Górnika świeżość i więcej jakości.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)