Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Borussia obdarła Arsenal z marzeń o trzech punktach

Borussia obdarła Arsenal z marzeń o trzech punktach

Piłka nożna | 16 września 2014 23:03 | Sebastian Ibron

fot. Borussia Dortmund/facebook.com

Jeśli na jakimkolwiek stadionie pewni możemy być szybkiej, dynamicznej gry, to jest to z całą pewnością Signal Iduna Park. Nie zaskoczyło nas więc, że od samego początku Borussia narzuciła swój dynamiczny, agresywny styl gry. To potężna broń dortmundzkiej szajki, którą bezlitośnie wykorzystuje szkoleniowiec Borussii.


Jurgen Klopp doskonale wiedział, że Arsenal najgroźniejszy jest wtedy, gdy posiada piłkę przy nodze. Jednak odebranie londyńczykom piłki to dopiero pierwszy krok w strategii pozwalającej ograć drużynę lubiącą kontrolować futbolówkę. Po odebraniu piłki trzeba wiedzieć, co z piłką zrobić. I tutaj wydawało się, że znajduje się luka w wizji trenera Dortmund, bo do trzymania piłki potrzebni są kreatywni zawodnicy. A nie było ani Reusa, ani Kuby, ani Kagawy, który ani nie drgnął z ławki rezerwowych . Sam Mkhitaryan – jak mogło się wydawać – to mogło być za mało na obronę kierowaną przez Laurenta Koscielnego. Nawet mimo tego, że Francuz zboczył gdzieś na trasie do Łodzi.


A jednak to nie przeszkodziło gospodarzom w oddaniu 16. strzałów w pierwszej połowie. Ba, nie było widać, żeby Arsenal miał JAKIKOLWIEK pomysł na chociażby ODDANIE STRZAŁU. Koniec końców jakiś tam strzał goście oddali, ale „jakiś tam” to doskonałe określenie jakości tego uderzenia. Borussia dopięła swego w 45 minucie po błyskawicznej kontrze, krótkim instruktażu przypadkowego odbijania piłki od nogi w wykonaniu Ciro Immobile i strzału w długi róg bramki strzeżonej przez naszego rodaka. Arsenal zgarnął więc bramkę do szatni.


Borussia tak jak skończyła pierwszą, tak zaczęła drugą połowę. Jak rzadko kiedy widoczna była niemiecka dyscyplina. W Bundeslidze, tudzież ogólnie w Niemczech, ogromny nacisk kładzie się na pierwsze i ostatnie minuty obu połów. Jurgen Klopp musi być więc zadowolony z żelaznej, niemieckiej konsekwencji, jaką zaprezentowali dzisiaj się jego podopieczni.


Kompletnie z gry zostało wyłączone, nierzadko magiczne, trio Wengera. Ani Wilshere, ani Ramsey, ani Oezil nie zaprezentowali absolutnie niczego, co można by pamiętać choćby i przez następną minutę. Bardzo słaby mecz rozegrała ta trójka zawodników. Z tegoż tercetu mecz dokończył jedynie Wilshere. Ramseya zastąpił Cazorla, a Oezila Oxlade-Chamberlain. Poza tym Wenger wpuścił jeszcze Podolskiego (po tym, gdy wreszcie udało mu się znaleźć ochraniacz w otchłani ławki rezerwowych) za Artetę.


Żadna zmiana Arsenalowi nic nie dała. Borussia wprawdzie już nie atakowała z takim jadem i złością w oku, jak na początku, lecz nadal kontrolowała pewnie sytuację. I ostatecznie dowiozła pewne i całkowicie zasłużone zwycięstwo 2:0 do końca. Niebagatelny wpływ na wynik miała postawa Ciro Immobile, który rozegrał bodaj najlepsze spotkanie w trakcie swojego pobytu w Niemczech.


Jak słusznie stwierdził jeden z komentatorów C+ Sport, Borussia była dziś dobrze ustawiona, a przede wszystkim dobrze nastawiona. I to niech to zdanie posłuży nam za podsumowanie tego starcia.


Borussia Dortmund – Arsenal Londyn 2:0.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)