Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Przeciętny mecz Trabzonsporu z Metalistem. Obaj rywale w zasięgu Legii

Przeciętny mecz Trabzonsporu z Metalistem. Obaj rywale w zasięgu Legii

Piłka nożna | 19 września 2014 01:10 | Przemysław Drewniak
Oscar Cardozo w meczu z Metalistem zagrał słabo i został zdjęty z boiska po godzinie gry
fot. Wikipedia
Oscar Cardozo w meczu z Metalistem zagrał słabo i został zdjęty z boiska po godzinie gry

Obserwowaliśmy mecz grupowych rywali Legii by zobaczyć, czy w walce o awans do 1/16 finału mistrzów Polski czeka trudna przeprawa. Wniosek? Zarówno Trabzonspor jak i Metalist są drużynami w zasięgu ekipy Henninga Berga. W meczu na Arena Lviv obie ekipy zagrały bardzo przeciętnie, a komplet punktów golem w ostatniej akcji zgarnął zespół znad Bosforu.


Trabzonspor przyleciał na Ukrainę z jasnym założeniem – przede wszystkim nie przegrać i zachować czyste konto. Bardzo prawdopodobne, że podobne nastawienie Vahid Halihodzić zaleci swoim podopiecznym także w Warszawie, a Turcy będą grali o pełną pulę przede wszystkim u siebie. Trzy punkty udało im się jednak zdobyć już w pierwszym spotkaniu. Zasłużenie? Nie. Szczęśliwie? I to bardzo.


Biorąc pod uwagę potencjał ofensywny, jakim niewątpliwie dysponują oba zespoły, pierwsza połowa stała na bardzo niskim poziomie. Rozczarowaniem była głównie postawa Metalista, który grając u siebie wcale nie dążył do przejęcia inicjatywy. W pierwszych 45 minutach pogromcy chorzowskiego Ruchu bardziej dreptali, niż starali się skrzywdzić swoich rywali. Z kolei Trabzonspor z dużym spokojem rozgrywał swoje akcje i liczył przede wszystkim na błąd Ukraińców lub stałe fragmenty gry. Udało się w 25. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Sefy Yilmaza piłkę do bramki skierował głową były piłkarz Milanu, Kevin Constant, korzystając z fatalnego krycia strefowego piłkarzy Metalista.


To, jak przebiegała pierwsza połowa, idealnie zilustrował komentujący ten mecz Wojciech Jagoda. Ekspert nc+ zauważył, że po zmianie stron piłkarze obu zespołów będą mieli dużo sił i powinni stworzyć ciekawsze widowisko, skoro w pierwszej bieganie ograniczali do minimum.


I rzeczywiście, w drugiej części meczu Metalist zaprezentował się nieco lepiej. Przede wszystkim szybciej rozgrywał piłkę i zaczął korzystać ze swoich dynamicznych skrzydeł, gdzie tak jak w spotkaniach z Ruchem, brylował boczny obrońca Carlos Villagra. To Argentyńczyk w 61. minucie popisał się dokładnym dośrodkowaniem, po którym dwa pojedynki główkowe w polu karnym przegrali obrońcy Trabzonsporu, a piłkę umieścił w bramce Wołodymyr Homeniuk.


W ostatnich 20 minutach wydawało się, że jeśli już ktoś zdoła rozstrzygnąć wynik, będzie to Metalist. Wprawdzie gospodarze nadal mieli kłopoty z dokładnością podań i nie tworzyli sobie stuprocentowych okazji do strzelenia gola, ale Turcy coraz bardziej odstawali od nich kondycyjnie. Gubili się obrońcy Trabzonsporu, którzy zaliczali sporo strat na własnej połowie, a ich niepewność mógł wykorzystać Villagra. Zupełnie niepilnowany obrońca Metalista zdecydował się w końcówce na strzał nożycami sprzed pola karnego, ale posłał piłkę wprost w nieźle dysponowanego Onura Kivraka.


W tamtym momencie goście zapewne przyjęliby remis z pocałowaniem ręki, ale w ostatniej minucie meczu otrzymali stały fragment gry, po którym zupełnie niespodziewanie strzelili zwycięskiego gola – dośrodkowanie kolegi przedłużył Mustapha Yatabare, a akcję sfinalizował Avraam Papadopoulos, unikając pułapki ofsajdowej obrońców Metalista.


Z punktu widzenia Legii można żałować, że mecz we Lwowie nie zakończył się remisem, ale obie drużyny nie pokazały nic, czego mistrzowie Polski mogliby się obawiać. Metalist wciąż nie przekonuje i w porównaniu do słabych w jego wykonaniu spotkań z Ruchem w jego grze nie widać żadnego postępu. Groźniejszym zespołem wydaje się być Trabzonspor, który u siebie zapewne zagra inaczej i będzie się starał narzucić Legii swój styl gry. Jeśli drużyna Henninga Berga zachowa dobrą dyscyplinę taktyczną w obronie i wykorzysta swoją największą broń, jaką są kontrataki, powinna być dla Turków równorzędnym przeciwnikiem.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)