Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu

Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu

Piłka nożna | 19 września 2014 17:50 | Sebastian Ibron

fot. AFC Bournemouth/facebook.com

Artur Boruc został wypożyczony z Southampton do AFC Bournemouth, grającego w Championship, na zapleczu Premier League.


Kluczowa wiadomość – „Holy Goalie" będzie grał. W całym tym przedsięwzięciu jest to absolutnie najważniejsza sprawa. W końcu od siedzenia na ławce Southampton, lub w gorszym obrocie spraw – na trybunach, lepsza jest nawet prenumerata Gazety Wyborczej, a więc granie w drugoligowym angielskim klubie również.


W Southampton nasz golkiper byłby pozbawiony szans na grę. Szkoleniowiec Świętych Ronald Koeman postanowił sprowadzić na St Mary’s Stadium Frasiera Forstera, pomimo posiadania w bramce takiego fachowca, jakim jest Artur. To był jasny sygnał dla Polaka, który brzmiał mniej więcej jako „wynoś się, nie jesteś nam potrzebny”.


I to jest tytułowy, przysłowiowy „gołąb”. Artur mógł zostać i liczyć na kontuzję Forstera, ba, mogłoby się okazać, że kontuzja Gazzanigi byłaby również nieodzowna, by grać, lecz mijało się to absolutnie z celem.


Powód, dla którego ściągnięto Forstera do Southamton jest, przynajmniej dla mnie, niejasny. Zwłaszcza że gdzie jak gdzie, ale akurat na pozycji golkipera Święci wzmocnienia nie potrzebowali, a o transfer aż się prosiło na innych pozycjach. Zawodnicy sprowadzeni w letnim okienku do siebie przez Liverpool i Manchester United nie zostali jednak zastąpieni.


Jako iż Arturowi, mimo plotek, jakoby kilka naprawdę renomowanych klubów było zainteresowanych jego usługami, nie udało się wydostać z drużyny Koemana, nasz etatowy bramkarz reprezentacji musiał szukać awaryjnej drogi ucieczki, byleby tylko nie pozostać w tymże osławionym „klubie kokosa”. Sam na swoim twitterowym koncie napisał: „Jeszcze kilka dni, czyżby klub kokosa?”. Okienko transferowe dobiegło końca, perspektywa bycia reprezentantem tegoż klubu była coraz bardziej realna. Jednak niespełna trzy tygodnie po zamknięciu okienka transferowego, Artur znalazł miejsce na ucieczkę. Wiązało się to wprawdzie z opuszczeniem szeregów Premier League, niemniej jest to dobra relatywnie opcja „awaryjna”.


Trafił do Bournemouth, które jest jedną ze słabszych, ewentualnie przeciętnych, drużyn na tym poziomie rozgrywkowym. Decyzja o odejściu do tegoż klubu wywołała nieco polemiki o tym, jak to się stało, że bramkarz z takim nazwiskiem na Wyspach Brytyjskich trafił do drugoligowego średniaka. Jak jednak widać, różne bywają zakręty w karierze piłkarza.


Golkiper Southampton wypożyczony został na pół roku, wróci więc do klubu przed zimowym okienkiem, w trakcie którego zapewne opuści drużynę Świętych. Miejmy nadzieję, że znajdzie klub, który rzeczywiście doceni jego nieprzeciętne umiejętności, a żaden Forster, który notabene pokazał w dwumeczu z Legią, że nadaje się do pchania karuzeli, nie będzie w kręgu zainteresowań potencjalnego pracodawcy.


Dobry zawodnik jest zawsze pożądany na rynku. Boruc nie powinien mieć więc problemu ze znalezieniem stałego zatrudnienia, teraz czeka go jednak coś na wzór zesłania. Rafał Nahorny twierdzi, że zsyłka to za mocne określenie na ten transfer. Nie da się ukryć, że nie jest to, używając eufemistycznej terminologii, szczyt marzeń, jednak „lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu”, czyż nie?


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)