Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bójka w redakcji! #1: O piłkarskie EURO 2020

Bójka w redakcji! #1: O piłkarskie EURO 2020

Piłka nożna | 23 września 2014 01:08 | Michał Chmielewski


Chmielewski na nową formułę EURO się cieszy, Błaszczyk turniej w 2020 roku przyjmuje kręcąc nosem. Weszli do ringu i w walce na argumenty sprawdzą, kto jest silniejszy. Zaczynamy nowy cykl „Bójka w redakcji!”.

Chmielewski: Ale będzie jeżdżenia, ale będzie fruwania! Chyba nie wystarczy zalanie pełnego... Baku?

 

Błaszczyk: Piłkarze do latania są przyzwyczajeni, podczas Mistrzostw Świata potrafili pokonywać bardzo duże odległości. Martwi mnie inna kwestia: znów to Wembley!

 

Nie bądź malkontentem. Nie tylko dla nas, ale i dla całej Europy Londyn jest miejscem szczególnym. To takie futbolowe Holmenkollen. Nożna w 2020 nie tylko wraca do korzeni, ale i sięga daleko głębiej!

 

Chciałeś powiedzieć, że ZAPUŚCIŁA tam korzenie, a przecież nie o to w tej zabawie chodzi. Był finał Ligi Mistrzów 2011, dwa lata później ponownie. Argument? „150 lat angielskiej piłki”. To brzmi jak żart. A teraz co?

 

60 lat UEFA to nie byle co. Też jestem za urozmaicaniem wszelkich rozgrywek, dlatego TYM MOCNIEJ cieszę się, że wyjątkowy jubileusz potraktowano w wyjątkowy sposób. Niech finał na Wembley wynagrodzą Ci nowiusieńkie stadiony w Bilbao czy Baku. Pojawia się też Budapeszt czy Kopenhaga. Osobno część tych lokalizacji nigdy nie zaistniałaby w futbolowym światku. Dzięki nowatorskiej idei Platiniego ważąca 450 gramów piłka wturla się w nowe bramki. Ot, taka metafora.

 

Rozumiem Twój punkt widzenia, ale ucieka nam unikatowość tych rozgrywek. Przed i w trakcie EURO 2012 przez nasz kraj przelała się fala pozytywnego piłkarskiego szaleństwa. Bliskość miast powoduje też, że kibice mogą zobaczyć więcej meczów. Wyobrażasz sobie, żeby fani latali po Europie z jednego zakątka w drugi? Trochę to kosztowne.

 

Unikatowość dotknie nowego aspektu. Przecież to tylko raz! Kibice i tak za swoją drużyną dotrą na każdy kraniec świata, a na dobrą sprawę miejscem z innej futbolowej planety jest tylko Azerbejdżan. Skoro zaproszono Azję do UEFA, niech UEFA pokaże się i w Azji! Reszta to Europa, tutaj, znajomo. Loty dla fanów z państw zachodnich to nie wydatek rzędu pół pensji, a ledwie weekendowy wypad. A w pakiecie masz cudowne przeżycia. Nie będzie to niestety turniej, na którego wydarzenia można iść kilka razy. Ale to też dobrze - fanów nie zabraknie, a przynajmniej nie dojdzie do sytuacji, w której jedna osoba wykupuje 30 wejściówek. To będzie coś więcej. Wyprawa na kadrę!


Odpisz wreszcie, bo moja pięść argumentów sięga coraz bliżej Twojego nosa!

 

Mnie martwi fakt kolesiostwa. Bo przecież inaczej nie można nazwać wykluczenia Sztokholmu. Byłem na Friends Arenie przed rokiem. Co prawda przy okazji zawodów żużlowych, ale to jeden z najlepszych stadionów na świecie. W zamian mamy np. Stadion Olimpijski w Rzymie - może urokliwy, może pojemny, może naznaczony historią, ale to nie ta liga!

 

Trzymam gardę: Szwedzi dawno nie mieli wielkiej imprezy! Nie rozumiem klucza, którym posługuje się UEFA. Być może wiele wyjaśni mi książka Thomasa Kistnera, który opisuje korupcję w piłkarskim światku.

 

Trafiłeś w sedno, ale cios mizerny. Zamiast pastwić się nad brudnym (rzecz jasna!) światem biurokracji, wróć np. do korzyści dla kibiców, którzy najlepsze reprezentacje i tak zobaczą pewnie jak najbliżej domów. Łatwo przewidzieć też ruch w turystyce: sieci lotnicze, biura podróży i setki innych podmiotów przeżyją renesans. Nie wierzę, że obędzie się bez tanich lotów i innych ciekawych ofert. Wielki futbol rozprzestrzeniony na wielkim obszarze. To pokazuje hegemonię dyscypliny. I o to chodzi Platiniemu w okrągłą rocznicę Federacji.

 

Coś Ty! Spodziewałbym się ruchów w drugą stronę. Loty podrożeją, a hotele staną się nieprzystępnie drogie. Jedyne, co mnie cieszy to fakt, że szansę dostało Baku. Radość w Azerbejdżanie była ogromna. Oni nigdy nie zorganizowaliby sami takiej imprezy. Boję się jednak, że zadecydowały o tym zakulisowe rozgrywki. To pokazuje naszą słabość w strukturach UEFA. Platini przyjacielem Bońka, ale w biznesie nie ma zmiłuj. Musieliśmy wycofać się z batalii o EURO. I dobrze, bo nie szanowalibyśmy imprezy z 2012 roku.

 

Widzę, że jednak dostrzegasz jakieś plusy? Boniek już wcześniej powiedział, że rezygnujemy z 2020 roku. W zamian dostaliśmy od wujka Michela przyszłoroczny finał Ligi Europejskiej. I może to nawet lepiej? Jeśli poruszyłeś kwestię finansów, nie sposób przejść obok następnej korzyści. Nie trzeba postawić żadnego nowego obiektu, nie trzeba budować autostrad, hoteli, ośrodków i wydawać w błoto pieniędzy, które zostaną rozebrane jak stadiony w Portugalii. Nie powstanie żaden moloch, którego trybuny kibice zapełniać będą na lidze w 25%. Oszczędności organizacyjne liczone będą w miliardach, a w trudnych czasach każde zero warte jest bardzo wiele.

 

Plusy dostrzegam, bo zazwyczaj tego typu kwestie nie są zero-jedynkowe. W mojej opinii takie może być postrzeganie zachowania Spirydonowa na siatkarskich MŚ. Mistrzostwa Europy w 13 krajach to sprawa kontrowersyjna. Nie mniej, przytoczony przez Ciebie argument jest słuszny. Od dawna mamy sportową gigantomanię. Kto da więcej? Kto zbuduje większy stadion? To nie służy wcale imprezie sportowej.

 

Męczy mnie jednak cały czas sprawa wyboru Kopenhagi, kosztem Sztokholmu. Tu chyba nikt nie pomyślał o kibicach. 38 tysięczny stadion na ME?

 

Gong bije, ostatnia runda blisko!

 

Nie przesadzaj, to tylko o 4 tys. mniej od aren w Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu! Na EURO 2008 zaledwie dwa stadiony miały więcej niż 32 tys. krzesełek. Takie są normy - gdyby kierować się wyłącznie pojemnością, nigdy nie doszłoby do realizacji podobnego projektu. Hubert, jakoś to przetrzymasz, jubileuszowy turniej po prostu szykuje się wybornie!

 

Przetrzymać, przetrzymamy. Ba, życzyłbym sobie, żebyśmy odkopali tę rozmowę, będąc w któryś z miast przy szklaneczce whisky (lub whiskey w Irlandii), albo przy bawarskim browarze.

 

Chcesz coś z siebie wykrztusić, zanim pomachasz kibicom białą chorągiewką?

 

Chciałem Ci tylko pokazać, że UEFA nie kieruje się tak podkreślanym przez Ciebie dobrem kibica, a to powinno być na pierwszym miejscu. No, może na drugim, bo ja zawsze przy okazji takich turniejów stawiam na pierwszym miejscu popularyzację, dlatego tak bardzo rozczarowały mnie lokalizacje. Cieszę się na Baku, nie podoba mi się formuła rozgrywania turnieju, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

 

WOJOWNICY NA TWITTERZE: @hubertblaszczyk, @chmiielewski

 

Cykl "Bójka w redakcji!" to otwarty, nieregularnie ukazujący się pomysł na rozwiązywanie konfliktów ideologicznych wewnątrz zespołu redakcyjnego Sport4Fans. Będzie ostro, śmiało i prosto w nos. Bądźcie czujni i nie bójcie się włączyć do bitwy! Po której staniecie stronie? Zapraszamy do dyskusji!

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)