Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Tomasz Kempiński: Ruch na odnowę biologiczną, my do pracy

Tomasz Kempiński: Ruch na odnowę biologiczną, my do pracy

Piłka nożna | 26 września 2014 21:48 | Hubert Błaszczyk
Tomasz Kempiński
fot. Dawid Bilski
Tomasz Kempiński

Tomasz Kempiński ma za sobą udaną przygodę w Pucharze Polski z Piastem Kobylin, w tym sezonie Kempes zaskakuje Polskę w barwach Ostrovii 1909 Ostrów. Bramkostrzelny napastnik w meczu z Ruchem Chorzów gola nie zdobył, ale niemal każda kontra przechodziła przez niego. W 1/8 Pucharu Polski Ostrovia zmierzy się z Cracovią Kraków, której 5 lat temu strzelił bramkę.


Dla Pana taka pucharowa przygoda to nie nowość. W 2009 roku Piast Kobylin z Tomaszem Kempińskim w składzie wyeliminował Zagłębie Lubin, a z Cracovią Kraków odpadł dopiero po karnych. Teraz też stadion Ostrovii 1909 Ostrów wydaje się być zaczarowany.


Pokazujemy, że jest to twierdza nie do zdobycia w tym sezonie. Jeszcze nie przegraliśmy meczu, a w każdym spotkaniu pozostawiamy po sobie dobre wrażenie – o to nam przede wszystkim chodzi. Są tutaj miejscowi chłopacy, którzy oddają serce. Taka postawa wszystkim się podoba. Szczególnie niesie nas doping kibiców, których na meczu z Ruchem było trzy tysiące.


W pierwszych dwudziestu minutach Ruch Was jednak stłamsił. Obrona była całkowicie zdezorganizowana. Czy stres miał na to wpływ? Dla wielu zawodników był to pierwszy mecz w życiu pod tak dużą presją.


Tego można było się spodziewać. Ruch to przecież ekstraklasowy zespół. Oni po meczu przyjadą do Chorzowa i będą mieć odnowę biologiczną, wstaną sobie na następny dzień o 10 i znowu będą mieć odnowę, a my o 7 idziemy do pracy. Nie mogliśmy iść z nimi na wymianę ciosów i nawet nie próbowaliśmy. To nie miałoby większego sensu. Natomiast kontry, które zaprezentowaliśmy i sposób rozgrywania akcji naszej drużyny pokazuje, że drzemie w nas duży potencjał, aczkolwiek musimy mierzyć siły na zamiary. Zostawiliśmy po sobie dobre wrażenie, ale nie wymagajmy, że zagramy z zespołem z ekstraklasy otwartą piłkę.


W meczu z Ruchem było wiele walki, ale to zawodnicy Ruchu dostawali kartki. Wygrywaliście zazwyczaj sytuacje stykowe...

 

Staraliśmy się nie popełniać głupich fauli, bo w Ruchu jest kilku zawodników, którzy potrafią świetnie strzelać i dośrodkowywać ze stałych fragmentów gry. Przede wszystkich nie faulowaliśmy ich w okolicach pola karnego. Tam ustawiliśmy mały autobusik i staraliśmy się bronić, ale gdy wychodziliśmy z kontrami, to pokazywaliśmy, że potrafimy grać w piłkę. Zawodnicy Ruchu musieli nas nieprzepisowo powstrzymywać faulami.


Przy stanie 2:1 miał Pan idealną szanse, żeby zamknąć to spotkanie. Od razu pomyślał Pan, żeby podawać, czy początkowym pomysłem był strzał?

 

Zdecydowanie w momencie przyjęcia piłki chciałem strzelać, natomiast w ostatnim momencie podniosłem głowę i zobaczyłem kolegów. Gdyby nie to, że piłka troszeczkę mi skoczyła, to strzelilibyśmy bramkę na 3:1. Szkoda, bo z pierwszą myślą miałem to zrobić i uderzyć. Mogłem podtrzymać passę, bo do tej pory udawało mi się strzelać bramki z zespołami z ekstraklasy. Nie udało się, ale byli inni bohaterowie tego meczu.


Kolejną przeszkodą w Pucharze Polski Ostrovii będzie Cracovia Kraków. Pasy na początku sezonu nie prezentują się wybitnie, także będzie szansa sprawić kolejną niespodziankę i być może podreperować swój dorobek bramkowy przeciwko zespołom z ekstraklasy, bo przecież Cracovii bramki już Pan strzelał.


Dla nas to już jest piękny sen. Przeszliśmy 1/16 i jesteśmy wśród 16 najlepszych zespołów w Polsce. Oczywiście, Puchar Polski rządzi się swoimi prawami, ale zespołom z ekstraklasy nie wypada przegrywać z trzecioligowcami. Ich pracą jest gra w piłkę, a my pracujemy w różnych branżach, wstajemy o 7 do pracy i piłka jest dla nas dodatkiem.


Rozmawiamy o miłych rzeczach, ale Pan mecz zakończył z urazem. Obandażowany piszczel, to efekt jednego ze strzałów, po którym nie podnosił się Pan z boiska?


Źle postawiłem nogę i lekko podkręciłem staw skokowy. Masażysta musiał mi założyć tejpa, ale mam nadzieję, że będzie okej. To był mecz walki i tego można było się spodziewać. Musimy się zregenerować, pójść do pracy, a w sobotę na kolejny trzecioligowy mecz.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)