Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Śląsk mistrzem nerwowych końcówek

Śląsk mistrzem nerwowych końcówek

Piłka nożna | 26 września 2014 22:54 | Mateusz Decyk

fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl

 Śląsk rzutem na taśmę zdobywa trzy punkty w meczu z Górnikiem Łęczna. Obie strony stworzyły piękne widowisko, które spokojnie mogłoby posłużyć za reklamę Ekstraklasy. Na szczególną uwagę zasługuje liczba czterdziestu strzałów, które oddano w trakcie tego spotkania. Przyjezdni grali piękną otwartą piłkę, jednak Sergiusz Prusak, najlepszy zawodnik tego spotkania popełnił w końcówce błąd. Po strzale Sebastiana Mili piłka zatrzepotała w siatce, a stadion we Wrocławiu ogarnęła szaleńcza radość.

 

Takie mecze ogląda się z przyjemnością. Szczególnie, jeśli godzinę wcześniej Ekstraklasa zaserwowała nam wątpliwej urody widowisko w Kielcach. Podopieczni Szatałowa postawili na efektywność połączoną z efektownością. W większości akcji prowadzili grę na jeden kontakt, w której defensorzy Śląska nie mogli się połapać. Do tego świetne zawody w pierwszej części rozgrywał Fiodor Cernych. Reprezentant Litwy kilkukrotnie ośmieszył obronę rywala, zatrudniając przy tym bramkarza Mariusza Pawełka, który... ostatnio nie wygląda na najpewniejszy punkt wrocławian.

 

Gospodarze wcale nie wyglądali gorzej. Pomimo słabej dyspozycji Sebastiana Mili na początku, potrafili stwarzać sytuacje Flavio Paixao, a także często próbowali straszyć Prusaka strzałami zza pola karnego. Ten jednak spisywał się bez zarzutu. Pierwszą połowę można podsumować stwierdzeniem – żal niewykorzystanych okazji. Pomimo wielu okazji nikt nie sprostał presji i nie trafił do siatki.

 

W drugiej połowie piłkarze nie zwolnili tempa. Mimo wszystko w oczy aż raziła o wiele mniejsza ilość bramkowych sytuacji. Gołym okiem było widać, że nikt tu nie chce stracić głupiej bramki, jednak od początku drugiej części widać było beznadziejną postawę Dudu, która potwierdziła się przy akcji bramkowej Górników. Mierzejewski nie miał większych problemów z oszukaniem Brazylijczyka, bo ten nie trafił ze wślizgiem. Mierzejewski dośrodkował, Cernych ściągnął uwagę Celebana, a wbiegający w pole karne Bożok wpakował piłkę do siatki.

 

Wydawało się, że Łęczna będzie szanować piłkę, jednak chwilę później rzucający się do huraganowych ataków Śląsk wyrównał. Po zamieszaniu w polu karnym na listę strzelców wpisał się Ostrowski.

W kolejnych minutach to Śląsk zaczął bombardować bramkę Prusaka, osaczając przeciwnika na jego własnym terenie. Wysiłki opłaciły się, bowiem w ostatniej akcji tego meczu przyniosły bramkę na wagę trzech punktów. Po nierozsądnym wyjściu do piąstkowania Prusaka, Sebastian Mila wykorzystał nieobecność bramkarza na linii i strzelił gola decydującego o zwycięstwie.

 

Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 2:1
Bramki: Bożok 62 – Ostrowski 64', Mila 93'

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)