Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wielkie widowisko na Emirates Stadium, rywale podzielili się punktami

Wielkie widowisko na Emirates Stadium, rywale podzielili się punktami

Piłka nożna | 27 września 2014 21:08 | Mateusz Dziopa
Tak cieszyli się piłkarze Arsenalu z bramki na 1-1
fot. Oficjalny profil Twitter Arsenalu
Tak cieszyli się piłkarze Arsenalu z bramki na 1-1

Arsenal, pomimo miażdżącej przewagi, zremisował w interesującym, a chwilami ostrym meczu przeciwko Tottenhamowi na Emirates Stadium. Wynik derbów z pewnością bardziej ucieszy fanów Kogutów.


Cóż z tego, że Kanonierzy oddali 16 strzałów, a rywale tylko 6? Cóż z tego, że Arsenal przez 69% czasu był przy piłce? Skuteczność, a raczej jej brak, sprawiła, że kibice gospodarzy nie mieli powodów do radości. Mecze przed własną publicznością, a zwłaszcza z największymi rywalami, po prostu wypada wygrywać.


Tottenham przystąpił do wyjazdowego meczu licząc na uniknięcie porażki. Goście nastawieni byli na grę z kontry. Widoczne to było w przeciągu całego meczu – miażdżąca przewaga gospodarzy w niemal każdej statystyce. Wielki mecz rozegrał jednak obrońca Kogutów – Tounes Kaboul. Zawodnik gości dwoił się i troił w defensywie. Można było odnieść wrażenie, że jest on jedynym obrońcą w składzie Tottenhamu. Jeśli mam wyróżnić kolejnych zawodników gości, to z pewnością in plus oceniłbym Ryana Masona oraz Nacera Chadliego. Pierwszy z wyżej wymienionej dwójki dostał ciężkie zadanie – debiutował w jednej z najlepszych lig na świecie, w dodatku w spotkaniu derbowym i nie można oceniać tego występu źle. Masonowi brakowało wprawdzie zimnej krwi w okolicach pola karnego Arsenalu, ale tu winę można zrzucić na stres związany z debiutem. Drugi zawodnik, Nacer Chadli, wykazał się sprytem. Znalazł się na odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. Zgarnął piłkę sprzed nosa Flaminiemu i pokonał Szczęsnego, dając Kogutom powody do radości. Wśród gospodarzy pozytywnie oceniam występ Kościelnego, Chambersa, Gibbsa i Oxlade-Chamberlaina. Pierwszych trzech zawodników, rozegrało dobry mecz w defensywie, ale i na tym nie poprzestali. Według mnie Kościelny zaliczył występ tak dobry, jak u rywali Kaboul. Francuz skutecznie przeciął wiele groźnych podań zawodników Tottenhamu. Drugi z wymienionych obrońców, Calum Chambers, po raz kolejny udowodnił, że czeka go wielka przyszłość. 19-latek był bardzo aktywny nie tylko w defensywie, ale i w ofensywnych działaniach Arsenalu. Podobnie zresztą zagrał Gibbs. Lewemu obrońcy Kanonierów, brakowało jednak skuteczności – wiele jego prób przynosiło efekt w postaci lotu piłki za końcową linię boiska. Ostatni z wymienionych podopiecznych Wengera, Oxlade- Chamberlain, wykorzystał zamieszanie w polu karnym Tottenhamu i zdobył gola na 1-1, który, jak później się okazało, dał Kanonierom punkt. Młody pomocnik był bardzo aktywny w ofensywnych poczynaniach Arsenalu.


Jeden punkt to jednak nie największe zmartwienie Kanonierów - meczu nie dokończyli Ramsey, Arteta oraz Wilshere. Jeżeli urazy wyżej wymienionej trójki okażą się poważne, to drużyna Wengera znajdzie się w nieciekawej sytuacji kadrowej.


Podsumowując: derby północnego Londynu nie zawiodły – dynamiczna gra zawodników, wysokie tempo meczu, który chwilami był również ostry. Podział punktów bardziej jednak cieszy kibiców Tottenhamu, a fani Arsenalu muszą zmierzyć się z pytaniem „dlaczego, pomimo przewagi, mecz zakończył się remisem?”
 

MATEUSZ DZIOPA
TWITTER- @Mateusz_Dziopa

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)