Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Dwa wymiary Wielkich Derbów Krakowa
Mateusz Żytko (z lewej) w walce o piłkę z Rafałem Boguskim (z prawej).
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news.pl
Mateusz Żytko (z lewej) w walce o piłkę z Rafałem Boguskim (z prawej).

Dwa wymiary Wielkich Derbów Krakowa

Piłka nożna | 30 września 2014 17:19 | Hubert Błaszczyk

Pierwsze w tym sezonie Wielkie Derby Krakowa za nami. Sportowo rozczarowały. Przez 90 minut z boiska wiało nudą. Wytrwałość kibicom wynagrodził doliczony czas gry. Gdy na murawie działo się niewiele, można było przenieść swoją uwagę na trybuny – tam raczej nikt się nie nudził.

 

Wielkie Derby Krakowa wyglądały na boisku niczym mecz towarzyski dwóch drużyn, które nie chciały zrobić sobie większej krzywdy. Ani Cracovia, ani tym bardziej Wisła nie postawiły na ofensywę. Zabrakło ryzyka, dlatego oglądaliśmy głównie festiwal nieporadności obu drużyn. Więcej z gry miały Pasy. Wprowadzony w drugiej połowie na boisko Dawid Nowak sam mógł strzelić co najmniej jedną bramkę. Zabrakło mu ogrania i wcześniej wspomnianego ryzyka. Napastnik Cracovii miał szczęście, że w ostatniej akcji meczu wyręczył go Miroslav Covilo. W przeciwnym razie pewnie długo rozpamiętywałby niewykorzystane sytuacje.

 

 

Derby miały również drugi wymiar – kibicowski. Tu zdecydowanie na plus wyróżnili się kibice Cracovii, którzy zaprezentowali efektowne flagowisko, oprawę oraz kartoniadę. Niestety, nie zabrakło wymian uprzejmości pomiędzy obiema stronami. Wyzwiska to jedno. Wiadomo, język rynsztoku niewielu się podoba. To jednak można jeszcze znieść, ale rzucanie się petardami hukowymi to już „zabawa” poniżej wszelkiej krytki. Zwłaszcza, że Wisła nie ograniczyła się do obrzucania sektoru, który postanowił zabawić się z nimi, ale też zaatakowała sektor rodzinny (inna sprawa, dlaczego znalazł się w tym miejscu?). Mało tego, przyjezdni nie prowadzili dopingu. Reagowali tylko przy „wrzutkach”. Na ich tle Cracovia prezentowała się bardzo dobrze. Przed rozpoczęciem spotkania i przed rzutem rożnym, po którym padła bramka doping był ogłuszający. Byłem na wielu stadionach Polski i Europy, ale nigdy jeszcze nie byłem świadkiem takiego kotła.

 


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)