Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Tak zdobywa się uznanie

Tak zdobywa się uznanie

Piłka nożna | 02 paździenika 2014 21:26 | Mateusz Decyk


Mógłbym powiedzieć, że w takich meczach drużyna zdobywa charakter, ale nie tym razem. Legia ten charakter ma już od dawna. Kolejne starcia na europejskiej arenie tylko ją wzmacniały. Dzisiaj podopieczni Berga pokazali futbolowe jaja w meczu z przeciwnikiem, który spotkanie z Legionistami powinien wygrać bez większego wysiłku. Sześć punktów to ogromna zaliczka przed kolejnymi potyczkami, ale w futbolu są rzeczy ważniejsze niż oczka w tabeli. To pewność, która pozwala rywalizować bez komplesów na najwyższym światowym poziomie.

 

Sytuacja analogiczna do heroicznej walki Łudogorca z Realem Madryt. Jesteś spisywany na straty, ale mimo wszystko walczysz. Takich zespołów nie buduje się za pomocą karty kredytowej, a za pomocą odpowiednich narzędzi, w szatni, przy odpowiednim zasobie czasu. Wojskowi już od dłuższego czasu tworzą kolektyw i potwierdzili to w czwartkowy wieczór na gorącym tureckim terenie. Jasne, pomogło szczęście. Ktoś nawet pokusił się o stwierdzenie, że w takie wieczory ,,Bóg jest Legionistą''. Stwierdzenie kontrowersyjne, ale trafne jeśli spojrzeć chociażby na statystykę strzałów, która sugeruje przepaść między tymi zespołami.


Wydawało się jakby turecka drużyna nie miała tego, czym może poszczycić się Mistrz Polski. Charakteru, między poszczególnymi zawodnikami brakowało chemii, więzi porozumienia, czy wzajemnego zagrzewania się do walki. Oczywiście indywidualne umiejętności Warisa, Bosingwy, czy Oscara Cardozo mogły zadecydować o wyniku, ale jak się okazało na warszawską drużynę potrzeba znacznie więcej. Dzisiaj w bramce Dusana Kuciaka ktoś zawiesił jakiś pozytywny urok, który nie pozwolił Słowakowi na kapitulacje.

 

Walencznością wiele można wywalczyć. I wydaje się, że Legia jest bardzo bliska awansu. Wystarczyłoby wygrać jeszcze tylko (a może i ,,aż'') jeden mecz. Dziewięć punktów niemal gwarantuje awans, ale rzecz jasna apetyt rośnie w miarę jedzenia. Może nie tyle w gronie piłkarzy, ale już na pewno w towarzystwie zaciekłych krytyków. Ich argumentacja pokazuje tylko jaką renomę zyskał warszawski klub, od którego wymaga się coraz więcej. Momentem przełomowym stał się dwumecz z Celtikiem. Od tego momentu mówiąc o Legii musimy rozprawiać o drużynie, która nie boi się ,,odstawić nogi'' z silniejszym rywalem i wychodzi na murawę pewna swego.

 

Można powiedzieć, że w końcu zyskaliśmy godnego reprezentanta na arenie międzynarodowej, a Legii charakteru może pozazdrościć między innymi nasza reprezentacja. Gdyby realia panujące w szatni przy Łazienkowskiej przenieść do kadry mielibyśmy masę pociechy z naszej drużynie narodowej.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)