Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Szczęście sprzyja Jadze!

Szczęście sprzyja Jadze!

Piłka nożna | 03 paździenika 2014 23:03 | Mateusz Decyk

fot. x-news.pl

Jest życie po Danim Quintanie. A przynajmniej na to wskazują ostatnie tygodnie w Białymstoku. Jagiellonia w bólach wygrywa z Wisłą, której wybitnie dzisiaj nie szło. Bartłomiej Drągowski rzucił urok na napastników Wisły, którzy nie potrafili go pokonać, pomimo ogromnej liczby prób. Nie można mieć jednak większych pretensji do piłkarzy z Krakowa. Rozegrali świetne spotkanie, jednak w zdecydowanie zabrakło im szczęścia.

 

Franciszek Smuda miał na to spotkanie nakreślony plan. Wydawał się świetny, a gra Wiślaków wyglądała bardzo płynnie. Jednak nawet najlepsza taktyka nie miała szans powodzenia wobec szczęśliwego dnia Drągowskiego. Jeśli nie on sam, to jego koledzy bronili dostępu do bramki. W ostateczności chętne do pomocy były również słupki. Od początku to Wiślacy dominowali, jednak nie potrafili wykorzystać słabości linii defensywnej białostoczan. W zasadzie to ciężko racjonalnie wytłumaczyć fakt, że nie zdobyli żadnej bramki.


Odejście Daniego Quintany z pewnością wywarło spory wpływ na szatnię przy ulicy Słonecznej, ale jak widać raczej nikt w Białymstoku się nie załamał. Maciej Gajos zdaje się coraz lepiej zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności, która na niego spadła. Teraz na jego barkach spoczywa liderowanie w formacji ofensywnej. Jak na razie ze swoich zadań wywiązuje się świetnie. Nawet wobec okoliczności, w których partnerzy nie bardzo garnęli się do szybkich kontrataków potrafił zachować spokój. Regulował tempo akcji, wykazywał się inteligencją boiskową i cwaniactwem, którego jeszcze w poprzednim sezonie bardzo mu brakowało. Wydaje się, że pod egidą Michała Probierza zaczyna spełniać oczekiwania jakie pokładano w nim jeszcze w Rakowie.

 

Jednak wracając do samego przebiegu spotkania można powiedzieć, że Jagiellończycy zastosowali taktykę uśpienia przeciwnika. A strzelali zawodnicy na pozór niewidoczni. Najpierw Michał Pazdan, po dośrodkowaniu Michałą Gajosa skierował piłkę głową pod poprzeczkę i otworzył wynik spotkania. Defensorzy Wisły tak bardzo skupili się na Marku Wasiluku, że zapomnieli o drugim defensorze Jagiellonii. Swoją klasę potwierdził również Mateusz Piątkowski, który po kontrataku po raz kolejny znalazł się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie pakują piłkę do siatki. Tym samym postawił kolejny krok w kierunku korony króla strzelców. Wydaje się, że Piątkowski ma przed sobą sezon życia, a wszystko co jeszcze rok temu sprawiało mu ogromny problem, dzisiaj przychodzi z ogromną łatwością.

 

Wisła – Jagiellonia 2:0
Bramki: Pazdan 53', Piatkowski 90'

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)