Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Duet Lewandowski&Robben serwuje: mielone z Hannoveru

Duet Lewandowski&Robben serwuje: mielone z Hannoveru

Piłka nożna | 04 paździenika 2014 17:43 | Sebastian Ibron

fot. FC Bayern Munchen/facebook.com

Istnym wariactwem było oczekiwanie po Hannoverze walki do ostatniej kropli krwi o wywalczenie choćby i oczka na Alianz Arenie. Bayern to bezlitosna bestia, która w dodatku nie czai się w krzakach, a rozwścieczona buszuje w centrum miasta zwanego Bundesligą.


Dziś ofiarą tejże bestii padli podopieczni Tayfuna Korkuta. I mimo tak imponującego imienia, Hannover nie wniósł ze sobą ani tajfunu, ani huraganu, ani halnego, ani nawet leciutkiego wietrzyku. Ledwo widoczne były ślady ich obecności. W ogóle w mit obrosła obecność na Alianz Arenie innych drużyn, niż Bayern. W tym gronie drużyn, które nie dotarły jest również drużyna Artura Sobiecha.


W spotkaniach Bayernu z Hannoverem zawsze padało sporo bramek. A zdobywali je zwykle Bawarczycy, co też mogło spotęgować przedmeczowe prognozy. Zresztą, wystarczy spojrzeć:



I nie inaczej miało być dzisiaj. Zresztą Bayern nieźle postraszył rywali na początku starcia. Już w 13 minucie gospodarze prowadzili 2:0 po golu Lewandowskiego i Robbena. To mogło zwiastować, co nastąpi w ciągu następnych 77 minut.


Kilka słów o jednym z naszych rodaków. Mianowicie o Arturze Sobiechu, który od momentu przyjścia Korkuta dostaje nieco więcej szans. A to ważne, ponieważ jego statystyki są wręcz zatrważające. Od, uwaga, 2011 roku, Artur Sobiech zagrał jedynie osiem pełnych spotkań. Dziś, mimo że grał od pierwszej do ostatniej minuty, nic nie wskórał. Był wprawdzie najczęściej strzelającym zawodnikiem gości, gdyż oddał trzy strzały, jeden niecelny, a dwa obronione przez Neuera. I na tym zakończył zaznaczanie swej obecności w Monachium.


Na zupełnie odmiennym biegunie znalazł się Robert Lewandowski. Snajper Bayernu napoczął przeciwnika, i to już w szóstej minucie. Było to jego drugie trafienie dla Bayernu w Bundeslidze, a dołożył jeszcze trzecie, w 39 minucie. I mógłby zakończyć to starcie z pierwszy hat-trickiem dla Bayernu, gdyby w jednej sytuacji Robben zachował się mniej egoistycznie, a warto wspomnieć, że Robert miał wtedy pustą bramkę, oraz w drugiej, kiedy jego strzał głową wybronił Zieler.


Były snajper Borussii musi jednak zadowolić się dwoma trafieniami, notabene niemal identycznymi. Najpierw po pięknej, crossowej piłce Rafinhy, a później po pięknej crossowej piłce z drugiej strony, od Bernata. Kolejne dwa gole dołożył zaś Arjen Robben. Dzięki temu Bayern zwyciężył 4:0 i dumnie kroczy po jak najszybsze zgarnięcie mistrzowskiej patery. Kolejny rok z rzędu. Co ciekawe, Bayern wygrał dziś 52 spotkanie za czasów Guardioli. Co jeszcze ciekawsze, żeby wygrać tyle meczów, Pep potrzebował 68 meczów. Dla porównania – w Barcelonie potrzebował 70 meczów, by zwyciężyć w 50 starciach.


Bayern to bestia. Bayern to potwór o trzech składach i identycznym, bezlitosnym wyrazie twarzy. Aż głupio pisać, że Alonso był dziś niebywale dokładny, przechodziły przez niego wszystkie akcje Bayernu. Głupio pisać, że Lewy strzelił kolejne gole, defensywa Bayernu była nie do przejścia, a skrzydłowi napędzali każdą akcję. To każdy wie. To każdy widzi. Tylko pojawia się pytanie: jak długo?


Bayern Monachium - Hannover 96 4:0


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)