Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Berg pobawił się w eksperymenty, Wilczek zabawił się z Legią

Berg pobawił się w eksperymenty, Wilczek zabawił się z Legią

Piłka nożna | 05 paździenika 2014 17:56 | Przemysław Drewniak
Ivica Vrdoljak zagrał tym razem na pozycji stopera. Pewnie sam był zaskoczony taką decyzją Henninga Berga
fot. x-news
Ivica Vrdoljak zagrał tym razem na pozycji stopera. Pewnie sam był zaskoczony taką decyzją Henninga Berga

Jak mierzyć z Legią, to najlepiej po jej meczu w Lidze Europy. Miesiąc temu przekonało się o tym Podbeskidzie, a dziś to samo mogą powtórzyć piłkarze Piasta. Podział punktów po 30. kolejkach sezonu zasadniczego powoduje, że jesienią mistrzowie Polski niezbyt poważnie traktują niektóre mecze, ale porażką 1:3 w Gliwicach podopieczni Henninga Berga otarli się o kompromitację.


Nie było tajemnicą, że przy Okrzei norweski szkoleniowiec znów zamiesza w wyjściowym składzie. Trudno było jednak przewidzieć, że oprócz przeprowadzenia roszad w jedenastce Berg również pomiesza piłkarzom ich nominalne pozycje. Marek Saganowski na prawym skrzydle? Kompletny niewypał. Inaki Astiz na lewej obronie? Zero wsparcia w ofensywie i problemy z nadążeniem za rywalami w obronie. Ivica Vrdoljak wystąpił z kolei jako stoper. Nie popełnił rażących błędów, ale ogólna liczba zaskakujących zmian Berga wprowadziła w zakłopotanie samych piłkarzy, którzy praktycznie sami strzelali sobie bramki.


Oczywiście nie zamierzamy umniejszać sukcesu Piasta, który rozegrał bardzo dobre spotkanie. Gospodarze wyszli na murawę bez przesadnego respektu, ruszyli na warszawian ofensywnie i już w okolicach środka boiska przeszkadzali im w swobodnym rozgrywaniu piłki. Dobrze ustawieni gliwiczanie przeciwstawili Legii wszystko, co mogli, ale w zwycięstwie wydatnie pomogli im rywale.


Berg postawił w wyjściowym składzie na Bielika i Lewczuka, ale już po pierwszej połowie wycofał się ze swojej decyzji, bo obaj sobie nie radzili. 16-latek pod wpływem agresywnej gry gliwiczan zanotował sporo strat, zaś Lewczuk właściwie zaliczył asystę przy pierwszym golu Kamila Wilczka.


Napastnik Piasta dostawał dziś od rywali same prezenty, ale szczęściu zawsze trzeba pomóc. Wilczek dokonał tego za sprawą swojej waleczności, mądremu przemieszczaniu się po boisku, no i skuteczności, której w tym sezonie mu nie brakuje.


Bramki nr 2 i 3 to już popis Dusana Kuciaka. Wygląda na to, że ostatnio Słowak potrafi zmobilizować się tylko na te najważniejsze mecze, zaś w Bielsku-Białej czy Gliwicach koncentracja gdzieś mu uchodzi. W niedzielę bramkarz Legii chyba postanowił zsolidaryzować się ze swoim dobrym znajomym, rodakiem Richardem Zajacem. Oba błędy Kuciaka zdecydowanie przebiły te popełnione w meczu z Podbeskidziem, a taki spryciarz jak Wilczek musiał je wykorzystać.


Piast wypunktował błędy Legionistów, ale wcale nie zagrał perfekcyjnie i był w niedzielę zespołem do pokonania. Szczególnie w drugiej połowie gliwiczanie za bardzo skupili się na obronie wyniku, ale goście byli tego dnia po prostu za słabi, by móc to wykorzystać. Jedynymi, do których nie można mieć większych zastrzeżeń, byli Jakub Kosecki i Orlando Sa. Pierwszy był najaktywniejszym piłkarzem Legii, sprawiał największe zagrożenie, pokazując, że nie zasługuje na rolę rezerwowego. Portugalczyk doszedł do dwóch sytuacji bramkowych, raz huknął w słupek, ale koledzy z drugiej linii nie rozpieszczali go dobrymi podaniami.


Bardzo przeciętnie zagrał niewidoczny Saganowski, Helio Pinto nie mógł znaleźć sobie miejsca na boisku, a wprowadzeni po przerwie Michał Żyro i Tomasz Jodłowiec również nie wnieśli do gry Legii nowej jakości. Zrobił to Ondrej Duda, ale on pojawił się na murawie zdecydowanie za późno. Innymi słowy – mistrzowie Polski zwyczajnie nie mieli argumentów, by powalczyć o komplet punktów. Mieli wyraźne problemy przede wszystkim z kreowaniem akcji ofensywnych i stworzyli sobie zbyt mało sytuacji, by móc odpowiedzieć na trafienia Piasta.


Berg znów przekombinował, ale póki osiąga świetne wyniki w Europie, a Legia jest w ścisłej czołówce Ekstraklasy, będzie mu to uchodziło na sucho. Piast zaś udowodnił, że kryzys z początku sezonu ma już zdecydowanie za sobą, a Angel Perez Garcia potrafi wydobyć ze swoich zawodników to, co najlepsze. Oby tylko gliwiczan nie złapał syndrom Podbeskidzia. „Górale” też pokonali Legię przed przerwą na reprezentację, ale później osiedli na laurach i do dziś nie potrafią wejść na podobny poziom.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)