Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Jeden błąd i lecisz - Kocian kolejną ofiarą chamstwa i zacofania polskich działaczy

Jeden błąd i lecisz - Kocian kolejną ofiarą chamstwa i zacofania polskich działaczy

Piłka nożna | 06 paździenika 2014 23:07 | Przemysław Drewniak
Jeden kryzys wystarczył, by Ruch zwolnił Jana Kociana. A szkoda, bo Słowak zasłużył na drugą szansę
fot. x-news
Jeden kryzys wystarczył, by Ruch zwolnił Jana Kociana. A szkoda, bo Słowak zasłużył na drugą szansę

Żadna grupa w polskim środowisku piłkarskim nie ma tak trudnego życia zawodowego, jak trenerzy. Komfort pracy? Z kilkoma wyjątkami właściwie zerowy. W większości klubów szkoleniowcy muszą pełnić po kilka funkcji na raz, bo na zatrudnienie np. specjalistów od przygotowania motorycznego większość prezesów nie ma pieniędzy, albo nie widzi takiej potrzeby. A do tego wszystkiego jeszcze ta świadomość, że popełnisz jeden błąd i wylatujesz. Ofiarą idiotyzmu i świństwa ludzi zarządzających polskimi klubami padł dziś Jan Kocian, który w Chorzowie potrafił zbudować coś z niczego. W krótkim czasie zapisał się w historii klubu, ale wystarczyło, by raz powinęła mu się noga, a już znalazł się na wylocie.


Kocian to bez wątpienia jeden z najlepszych zagranicznych trenerów, jakich ostatnio mieliśmy okazję zobaczyć w Ekstraklasie. Jesienią ubiegłego roku przejął drużynę będącą w totalnej rozsypce, spotęgowanej przez porażkę 0:6 z Jagiellonią w Białymstoku. Słowak błyskawicznie zdiagnozował problemy „Niebieskich” i w przeciągu kilkunastu dni mentalność piłkarzy zmieniła się nie do poznania. Z przypadkowej zbieraniny stworzył się silny, zjednoczony zespół, który osiągnął więcej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.


Doceniły to media, które dziś zgodnie krytykują decyzję władz Ruchu. Co jeszcze ważniejsze, o sukcesach Kociana pamiętali kibice. Oni głośno wspierali Kociana nawet wtedy, gdy znienawidzony Górnik cieszył się z pierwszego od 18 lat zwycięstwa przy Cichej. Szkoda, że równie dużą estymą Kociana nie darzyli działacze. W tym momencie chodzą mi po głowie różne myśli. Jestem przekonany, że na decyzję o zwolnieniu wpłynęli akcjonariusze i sponsorzy, którzy nie mają większego pojęcia o piłce. A może gdyby nie fakt, że Waldemar Fornalik wciąż ma w Chorzowie wielu przyjaciół, to Słowak pozostałby na stanowisku? 


Czy Kocian popełnił błędy? Pewnie tak, skoro drużyna tak kiepsko spisywała się w lidze. Jeśli trener faktycznie nie miał pojęcia, dlaczego jego piłkarze stracili formę, to działacze mieli powód, by przyglądać się jego decyzjom ze zdwojoną uwagą. Ale czy mieli wystarczające motywy do podjęcia decyzji o zwolnieniu? Wydaje się, że przy Cichej brązowy medal mistrzostw Polski i awans do IV rundy eliminacji Ligi Europy, gdzie zespół Kociana walczył jak równy z równym z Metalistem Charków, mocno zawrócił niektórym w głowach. Zapomniano, że organizacyjnie, sportowo i finansowo Ruch to nawet nie pierwsza ósemka Ekstraklasy. W Chorzowie nie było podstaw do tego, by myśleć, że z tak wąską kadrą i limitem płacowym nałożonym przez PZPN Niebiescy na dobre zagoszczą w ligowej czołówce.


W ostatnim czasie przy Cichej działo się dobrze, przynajmniej pozornie. Sportowo drużyna prezentowała się znakomicie, finansowo klub powoli wychodził na prostą, dzięki czemu wokół Ruchu zakręcili się nowi sponsorzy. Ale jeśli coś się poprawiło, to tylko dzięki cierpliwej, mozolnej pracy u podstaw. I zamiast konsekwentnie na nią stawiać, działacze zdecydowali się wywołać huragan.


Fornalik, który wkrótce ponownie stanie się trenerem Ruchu, zapewne nie zawiedzie oczekiwań. Podobnie jak Smuda pokaże, że zna się na pracy w klubie i chorzowianie swoją grą nie będą przynosić wstydu. Nigdy jednak nie dowiemy się, jakie efekty przyniosłoby postawienie na długofalową współpracę z Kocianem. Gdyby pozwolono mu zażegnać kryzys, wyciągnąć zespół z dołka i kontynuować swoje dzieło, Ruch miałby szansę na jakościowy skok, którego nie osiągnie się zmieniając trenerów w każdym kolejnym roku.


Przykład? Miedź Legnica - klub z ośmiomilionowym budżetem, mogącym zawstydzić większość pozostałych pierwszoligowców, w kolejnym sezonie nie potrafi nawet nawiązać walki o Ekstraklasę. Wiadomość o zdymisjonowaniu Kociana zbiegła się z tą o zwolnieniu Wojciecha Stawowego – piątego trenera Miedzi w ostatnich trzech latach! Wkrótce zostanie zatrudniony szósty. I już mu współczuję, bo przy takiej cierpliwości Andrzeja Dadełły Ekstraklasa w Legnicy jeszcze długo pozostanie niespełnionym marzeniem.


A Kocian i tak jest w tej sytuacji wygranym. Nie udało mu się zrealizować swojej wizji w Chorzowie, ale uda się gdzie indziej, bo świetne wyniki osiągnięte z Ruchem sprawią, że Słowak nie pozostanie na bezrobociu zbyt długo. Dla Ekstraklasy byłoby dobrze, gdyby ponownie podjął pracę w Polsce. Na co czekasz, Lechio?


PRZEMYSŁAW DREWNIAK

Twitter: @przemekdrewniak


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)