Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Negatywny skutek wygranej nad Niemcami? Proszę bardzo

Negatywny skutek wygranej nad Niemcami? Proszę bardzo

Piłka nożna | 12 paździenika 2014 11:52 | Sebastian Ibron

fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl

Być może jest jeszcze za wcześnie, by stwierdzić, że emocje opadły po pokonaniu Niemców, bo wszelkie media ciągle kraczą o tym starciu, niemniej jednak ja na chłodno spróbuję powiedzieć, czego się po tym spotkaniu obawiam.


Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że mecze reprezentacji Polski dają doskonałą okazję mediom do tzw. pompowania balonika. Nawet jeżeli nasza kadra remisuje w beznadziejnym stylu z Mołdawią – nie szkodzi, jesteśmy dużo mocniejsi niż Czarnogóra. Na pewno ich pokonamy, to my mamy Lewandowskiego. A, no i przecież kibice czarnogórscy obawiają się Lewandowskiego, który wlepił czwórkę Realowi. „No, to nam na pewno strzeli z pięć goli”, „musimy cofnąć się do obrony, by nas nie ośmieszył”. To skoro ci kibice tak się boją, to na pewno mają czego.


Przy niemal każdym meczu reprezentacji jest wyczuwalna pewna tendencja. Im bliżej do meczu – rosnący optymizm. I paradoksalnie – im mocniejszy przeciwnik, tym bardziej optymistyczne nastroje. Tak jak dziś, tak jak przed meczem z Anglią. I to mimo tego, że przed domowym meczem z Anglią wygraliśmy w fatalnym stylu z Mołdawią, a przed drugim starciem przegraliśmy z Ukrainą, to ludzie jednak złudnie wierzyli, że możemy Anglię pokonać.


To pokazuje, że polska reprezentacja rzadko kiedy dawała nam racjonalne powody, by w nią wierzyć. A jednak wierzyliśmy. Trafnie to zjawisko ocenił Przegląd Sportowy, który stwierdził, że my, kibice, jesteśmy wierni jak żona bita przez męża alkoholika, ciągle wracamy. I ciężko zanegować to zjawisko. A teraz, czego się obawiam, media dostały pretekst, by ten optymizm wykorzystywać i pompować balonik. W końcu pokonaliśmy mistrzów świata i to bez straty bramki. Prowadzimy w grupie, triumfowaliśmy przeciwko Niemcom po raz pierwszy w historii.


Czyż nie jest to idealny powód, by tłumaczyć się z podkręcania atmosfery? Ano jest, więc będzie to idealna wymówka, by media mogły dalej nakręcać nastroje. Lepiej więc, żebyśmy uważali, żebyśmy nie dali się wpędzać w tę karuzelę, którą na pewno będziemy mieli zgotowaną.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)