Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Indyjskie kartofliska okraszone gwiazdami

fot. Oficjalny profil FACEBOOK Mumbai CITY FC

Indyjskie kartofliska okraszone gwiazdami

Piłka nożna | 12 paździenika 2014 18:15 | Mateusz Decyk

 Ruszyła maszyna! A raczej rozgrywki Indian Super League! W meczu pełnym... emocji, przy pełnych trybunach Atletico Kalukuta pokonało aż 3:0 Mumbai City FC. Z pewnością lokalni kibice są zachwyceni, że w końcu mają własną ligę piłkarską jednak, jak odebraliśmy ją my? Europejczycy na co dzień oswojeni z wielkim futbolem?

 

Podstawowe pytanie brzmi: Dlaczego zdecydowałem się obejrzeć ten mecz? Cóż, pewnie dlatego, że w międzyczasie nie odbywało się żadne ciekawsze spotkanie, a skądinąd wiadomo, że oba kluby zakontraktowały takich zawodników jak Luis Garcia, czy Nicolas Anelka. Niestety już na początku okazało się, że Francuz jest poza kadrą meczową, gdyż wcześniej otrzymał od FIFA zawieszenie na trzy oficjalne spotkania. I skłamałbym, gdybym nie powiedział, że nieobecność gwiazdora zmniejszyła atrakcyjność tego spotkania o połowę. Na boisku błyszczał Luis Garcia, który na tle słabych Hindusów bardzo ładnie operował i starał się rozgrywać piłkę.


To co najbardziej kłuło w oczy to braki techniczne lokalnych graczy. Bramkarzom kłopot sprawiało chwytanie, pomocnicy mieli ogromne problemy z przyjęciem piłki oraz jej opanowaniem. Obrońcy również się nie popisali, a momentami odnosiło się wrażenie, że na tym boisku nikt nie jest w stanie wykonać celnego wślizgu, co tworzyło nam obraz klasycznej kopaniny. Masa przypadkowości nie jest dla mnie oczywiście niczym nowym, wszakże od urodzenia mam do czynienia z rodzimą Ekstraklasą, ale niektóre zagrania w wykonaniu Hindusów wyglądały... zabójczo nieprofesjonalnie.

 

Wydaje się, że tamtejszym piłkarzom podstawowe zagadnienia taktyczne zostały przedstawione dopiero kilka tygodni temu. Przez pierwsze kilka minut nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że oglądam mecz oldboyów, którzy potrzebują trochę czasu, by oswoić się z murawą. Widowisko ratowali głównieprzyjezdni piłkarze. I wydaje się, że podobnie jak w przypadku Chińczyków potrzeba jeszcze wielu lat, by poziom piłkarski w Indiach, można będzie nazwać choćby słabym. Nie od razu Rzym zbudowano. Ten artykuł może wyglądać jak ogromna fala ,,hejtu'', ale wcale tak nie jest. Po prostu piszę o tym co widziałem na własne oczy. W Indiach są inwestorzy jednak zamiast pakować masę pieniędzy w wielkie gwiazdy, skupiłbym się na ściągnięciu szkoleniowców z Europy i budowie profesjonalnych baz treningowych. Za tym pójdzie szkolenie kadr i młodzieży i będzie już tylko lepiej.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)