Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Jak się nie ma, co się pragnie, to się bierze, co popadnie

fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl

Jak się nie ma, co się pragnie, to się bierze, co popadnie

Piłka nożna | 14 paździenika 2014 23:19 | Sebastian Ibron

Remis w ciemno ze Szkocją mało kto brałby, mając świeżo w pamięci wygrany mecz z Niemcami, jednak mając na uwadze przebieg spotkania, naprawdę możemy być zadowoleni z urwanego punkcika.


Przyznać się z ręką na sercu – kto wierzył, że po pierwszych trzech meczach będziemy mieli na koncie siedem punktów? No kto? To jest naprawdę doskonała pozycja wyjściowa, by namieszać jeszcze w tych eliminacjach. Zwłaszcza że Niemcy są w zatrważająco słabej dyspozycji jak na mistrzów świata. A we wtorek, jakby mało było im nieprzyjemności po porażce z Polakami, zremisowali z Irlandią.


A Polacy w meczu ze Szkotami naprawdę pokazali się z dobrej strony. I postawię nawet tezę, skądinąd dla co poniektórych ryzykowną i niesłuszną, że zagrali lepiej, niż w starciu przeciwko naszym zachodnim sąsiadom. Prawdą jest, że zaczęliśmy mecz dość niemrawo. Ale wtedy wystarczyło, że Hutton źle przyjął tudzież źle wybił piłkę, dopadł do niej Mączyński, który zdobył gola plasowanym strzałem z dystansu, po czym gra drgnęła. I przez spory okres naprawdę nie było się do czego doczepić. I tak na dobrą sprawę pierwszy błąd, jaki popełniła nasza defensywa, zakończył się golem dla gości. Najpierw Piszczek zostawił zbyt dużo swobody Anyi, a później Szukała nie przypilnował Maloneya i ot, nieszczęście gotowe. Nawet linie lotnicze Wojciech Szczęsny Airlines (Andrzej Twarowski copyrights) nic nie zdziałał.


Bardzo mocno rozpoczęliśmy drugą część gry. Już na początku stworzyliśmy sobie sytuacje, brakowało tylko wykończenia. I tę naszą niemoc wykorzystali Szkoci, którzy zdobyli drugą bramkę. Remedium na tę sytuację Adam Nawałka znalazł w 63 minucie, kiedy wprowadził na boisko Sebastiana Milę. Notabene uważam, iż to właśnie rozgrywający Śląska był kluczową postacią. Nie Lewandowski, nie Milik, nie Piszczek, a właśnie Mila i to mimo tego, że zagrał jedynie niespełna pół godziny.


Od samego początku, kiedy Mila wszedł na boisko, dawał sygnały bojowe. Agresywnie wybiegał do obrońców rywali, mocno pressował, ale, co kluczowe, wprowadził jedno – ład. Ład, którego w mojej opinii brakowało nam przez przekrój całego spotkania. Momentalnie zaczęliśmy panować nad wydarzeniami boiskowymi, zaczęliśmy zbliżać się częściej do pola karnego Szkotów i to poskutkowało trafieniem Arkadiusza Milika w 76 minucie. Jasne, wpływ na to mogło mieć prowadzenie Szkotów, niemniej jednak nie deprecjonowałbym wkładu Mili.


Co ciekawe, dosłownie trzy sekundy przed bramką numer dwa dla Polaków Tomasz Hajto rzekł, że nie powinniśmy się spieszyć, że mamy jeszcze sporo czasu i musimy z głową rozgrywać każdą akcję. I rozegraliśmy, jak na zawołanie. Piękna krosowa piłka, bardzo zgrabne przyjęcie Jędrzejczyka, śliczne podanie do Milika, a ten pociągnął w długi róg z efektem bramkowym.


Ale tego wszystkiego nie było również bez Mili. A nie byłoby dlatego, że kluczowe aktualnie nie są jednostki. Kluczowa jest drużyna, a co możemy stwierdzić – wreszcie takową posiadamy. Mamy drużynę przez wielkie „D”. Taką, której zawodnicy biorą za siebie wzajemnie odpowiedzialność, mają poczucie kolektywu, chcą dla siebie walczyć na murawie, chcą wkładać głowy tam, gdzie rywale nie włożyliby nóg. Począwszy od bramkarza, który motywuje resztę drużyny do odważnego podejścia do przodu, poprzez szczelną defensywę, odpowiednio zgrany środek pola i skrzydła, które dobrze współpracują z napastnikami. To jest coś, na co tak z utęsknieniem czekaliśmy.


Nie udało nam się Szkotów zwyciężyć, ale między Bogiem a prawdą, jest to remis zasłużony i okupiony litrami potu, krwią i mikrourazem Lewandowskiego. Szkoci też włożyli w ten mecz serducho, a my wygrywając z Niemcami, swój limit szczęścia na jakiś czas wykorzystaliśmy. Zatem cieszmy się z tego co mamy, gdyż jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma.


Polska – Szkocja 2:2 (1:1)


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)