Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ogrom walki plus szczypta farta? To może wypalić

Ogrom walki plus szczypta farta? To może wypalić

Piłka nożna | 15 paździenika 2014 14:12 | Damian Wiśniewski

fot. MARCIN KARCZEWSKI / WWW.SUPERSTAR.COM.PL

Cztery zdobyte punkty w meczach z Niemcami i Szkotami to był scenariusz, o którym mogliśmy po cichu marzyć. Po tym jednak, jak ograliśmy tych pierwszych, a z drugimi zremisowaliśmy, w sercach wielu kibiców pozostał spory niedosyt. Moim zdaniem jednak na tę chwilę schodzi to na dalszy plan – w tych dwóch spotkaniach wykrystalizowała nam się drużyna, której nie musimy się wstydzić bez względu na wynik. W końcu.


To chyba najlepsze, co mogło nas spotkać po sobotnich i wtorkowych spotkaniach. Czy zdobycie sześciu punktów byłoby fantastyczne? Oczywiście, wtedy zrobilibyśmy duży krok w kierunku francuskiego turnieju, ale choć zdobyliśmy „tylko” cztery, to paradoksalnie do Euro 2016 zbliżyliśmy się jeszcze bardziej.


Wiele mówiło się w przeszłości, że naszej kadrze brakuje atmosfery, tak zwanego team spirit (lub samego spirit), że nasi szybko załamują się, gdy w czasie meczu coś im nie wyjdzie i, że wtedy mecz już jest praktycznie przegrany. Ileż to razy nie potrafiliśmy podjąć walki z silniejszym, ile razy nie umieliśmy odwrócić losów spotkania? Nie trudno znaleźć przykłady wyjazdowego meczu z Anglią, czy u siebie z Ukrainą, prawda?


W sobotę i wczoraj widzieliśmy z kolei coś zupełnie innego. W obu spotkaniach każdy z naszych piłkarzy zapieprzał aż miło. Nie zawsze był skuteczny w odbiorze, nie zawsze dośrodkował dokładną piłkę, nie zawsze był dobrze ustawiony. Ale zapieprzał. Widać było wolę walki, chęć wyrwania każdego punktu. Niemcy byli silniejsi, ale wrócili z niczym. Szkoci ukradli nam dwa punkty, ale nie potrafili dowieźć zwycięstwa do końca, w pod koniec mieli więcej szczęścia niż rozumu.


Lewandowski w końcu zaczął grać bardziej dla drużyny, niż pod siebie. Nie przełożyło się to na strzelenie gola, ale napastnik Bayernu pokazał, że naprawdę mu zależy, że opaska kapitana zobowiązuje. W meczu z Niemcami świetnie przestawiał obrońców, robił miejsce dla Milika, zaliczył asystę przy trafieniu Sebastiana Mili. Ze Szkotami dość szybko doznał kontuzji (brak kartki dla Greera to skandal), ale mimo to grał do samego końca i jeśli nawet nie był to występ na sto procent możliwości, to i tak bardziej pomógł naszej drużynie, niż jej zaszkodził.


Kamil Glik z Niemcami zagrał jak profesor, był bezbłędny i dostał od nas dyszkę. Wczoraj znów był twardzielem, który mimo rozwalonego łuku brwiowego i potrzeby zmieniania zakrwawionej koszulki co jakiś czas, kontynuował grę. Jasne, tego przypadku nie można porównać do Terry’ego Butchera, ale ja chcę oglądać taką właśnie kadrę. Nie zawsze wygrywającą, nie zawsze grającą pięknie. Ale zawsze walczącą o każdy skrawek boiska, o każdą piłkę.


Z Niemcami mieliśmy farta? No ba, gdyby nie genialna postawa Szczęsnego i świetna gra Glika w obronie, pewnie byśmy przegrali. Ze Szkotami nie zagraliśmy pięknie i w kilku elementach popełnialiśmy błędy? Oczywiście. Ale chcieliśmy, walczyliśmy. A to czasem jest ważniejsze.


Głupim jest ten, kto myślał, że wygramy w tych eliminacjach wszystkie spotkania (a po sobotnim triumfie nad Niemcami pewnie takich nie brakowało). Nie wygramy wszystkich, ale jeśli w każdym będziemy tak walczyć, to ja o awans jestem spokojny. Jeśli zaangażowanie i wola zwycięstwa będą stały na takim poziomie, jak dotychczas, to my ten awans wygramy, wyrwiemy rywalowi.


Na taką kadrę chce się patrzeć, chce się ją oglądać, na taką kadrę chcą przychodzić kibice. I nie potrzeba było zaciągu szrotu z Niemiec, czy Francji. Jednak można zbudować atmosferę i zespół na podstawie polskich piłkarzy. Dobrze, że Polanski odpuścił sobie grę w naszej kadrze, teraz trener Nawałka widzi, że bez niego potrafimy sobie radzić. Nie potrzebujemy Obraniaków, czy innych Perquisów.


Mamy drużynę, która walczy. I nie psujmy tego.

 

DAMIAN WIŚNIEWSKI

Twitter: @Wisniewski_D2


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)