Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Milowy krok od szarzyzny

fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl

Milowy krok od szarzyzny

Piłka nożna | 15 paździenika 2014 18:36 | Sebastian Ibron

Sinusoida. Stałe zjawisko w piłce nożnej, nie tylko w polskiej. Obecne również na poziomie reprezentacyjnym.


W 2003 roku był sobie pewien blondwłosy zawodnik. Grał w środku pola, miał niezłą lewą nogę oraz kapitalnie wykonywał stałe fragmenty gry. Raz po raz zdobył coś fajnego w lidze, był wiodącą postacią Groclinu, a z całej jego kariery najlepiej pamiętamy jest jego rzut wolny przeciwko Manchesterowi City. Do niedawna krążyły opinie, iż był szczyt jego kariery. Później zaczął pikować – zdawało się – nieuchronnie na sam dół.


Kiedyś nawet taka była czołówka Przeglądu Sportowego:


Piloci helikopterów wojskowych, żeby wzbić się wyżej, stosują metodę pikowania i wybicia się w górę, będąc jak najniżej ziemi. Zwłaszcza będąc obładowanym sprzętem i „nadbagażem”. I Sebastian Mila został właśnie takim pilotem przechodząc do Śląska. Od tego momentu nabierał wysokości, przy okazji nabierając sporo nadbagażu, aż w końcu doszlusował nosem do poziomu reprezentacyjnego. Mało tego, wszedł w meczu z Niemcami i zdobył gola pieczętującego zwycięstwo i, co równie istotne, w meczu ze Szkocją „zrobił grę”. Jak tylko pojawił się na boisku, nasza gra zaczęła mieć nie tylko ręce i nogi, ale także i głowę.


Sebastian Mila, przed meczami z Niemcami i Szkotami, ostatni swój mecz zaliczył w 2012 roku w meczu z Portugalią, a Adam Nawałka jest już piątym selekcjonerem, który skorzystał z usług „Sebka”. A ten odwdzięczył mu się między innymi tak cudowną akcją, która mogła zamknąć trumnę Szkotom.
 

Tak z ręką na sercu teraz, drodzy czytelnicy. Kto pamięta ostatnią tak przebojową akcję jakiegoś piłkarza z Polski w meczu reprezentacyjnym? Ja sięgam pamięcią i na myśl mi przychodzi „siatka” założona Simao Sabrosie przez Grzegorza Bronowickiego w polu karnym Portugalczyków. Dawno temu, prawda? Czyż nie jest to symptomatyczne?


A bardziej serio mówiąc, to nic bardziej jak ta akcja, udowadnia, że Sebastian Mila przeżywa renesans swojej kariery. Jasne, w lidze grał dobrze. Zarówno dwa sezony temu, jak i w poprzedniej edycji Ekstraklasy. I tego nikt mu nie odbierze. Ale swego rodzaju uwieńczeniem jego walki i pokazaniem klasy, którą niewątpliwie posiada, są świetne występy w reprezentacji.


Symptomatyczne, że pojawiają się pomysły, by chociażby na mecz Gruzją pozostawić 4-4-2 i w środku pola wystawić Milę wraz z defensywnie usposobionym Krychowiakiem. W mojej opinii to może wypalić. I tak to my będziemy musieli kontrolować grę, a mając gościa z takim prostopadłym podaniem będzie łatwiej o korzystny wynik.


Teraz, mając na uwadze dwa ostatnie spotkania Mili w reprezentacji, z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że określenie „Pan Piłkarz” jest całkowite zasłużone. Pierwszy raz od dawna z niecierpliwością czekam na kolejne mecze reprezentacji, a chyba pierwszy raz w moim krótkim życiu, by ponownie w koszulce z biało-czerwonym orzełkiem ujrzeć Sebastiana Milę.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)