Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Jodłowca dziwny przypadek. I jak tu zrozumieć polską piłkę?

fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl

Jodłowca dziwny przypadek. I jak tu zrozumieć polską piłkę?

Piłka nożna | 16 paździenika 2014 17:09 | Sebastian Ibron

Nie rozumiem piłki. Naprawdę, choćbym i bardzo chciał, nie rozumiem. Wierzcie mi lub nie, ale łatwiej przychodzi mi rozumienie kobiet, aniżeli piłki nożnej. A już zwłaszcza w nadwiślańskim wykonaniu.


Nasza piłka wzbudza różnorakie emocje. Spektrum tychże emocji rozciąga się od skrajnie pesymistycznych aż do skrajnie optymistycznych. I bardzo lubimy się śmiać z naszej ligi, a także z naszej reprezentacji. Powody mogą być przeróżne, a ja chciałbym zwrócić uwagę na jedną rzecz. Mianowicie – czy postać Tomasza Jodłowca, a właściwie jego historia w reprezentacji, nie jest najlepszym przykładem, jak pokręcona i zabawna jest nasza piłka nożna?


Wyobraźcie sobie sytuację. 11 października 2008 roku w reprezentacji Polski debiutuje niejaki Tomasz Jodłowiec, który jeszcze przez parę lat od tego momentu grał jako środkowy obrońca. Przez te kilka lat ciągle gdzieś się przewijał. To w szerokiej kadrze na mecze o punkty, to wśród powołanych do pierwszej kadry, a to na zgrupowania zawodników ligowych poza oficjalnymi terminami FIFA.


I tak sobie bytował w czeluściach pierwszej jedenastki reprezentacyjnej. W międzyczasie w Legii przekwalifikowano go na środkowego pomocnika, a selekcjonerem ogłoszono Adama Nawałkę. Jodłowiec gra w kolejnych meczach towarzyskich, zalicza z kadrą ligowców epizod w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a następnie – zresztą całkiem zasłużenie – otrzymuje powołania na mecze z Niemcami oraz Szkocją. Wychodzi na naszych zachodnich sąsiadów w pierwszej jedenastce i wraz z Grzegorzem Krychowiakiem dość skutecznie uprzykrzają życie Niemcom.


Ciekawym, że mecz z Niemcami był jego spotkaniem numer 33 w reprezentacji. Ale wiecie, co jest najzabawniejsze, a zarazem najbardziej intrygujące? Był to jego drugi(!) mecz o punkty. Niebywałe, prawda?


I wychodzi taki Jodłowiec na Niemcy, a później niestety doznaje urazu. W narodzie panika, bo nie ma zastępcy na jego pozycji. Prawdą jest, że wybór takowych „ósemek” mamy dość mizerny, a dodatkowo spora część gawiedzi przed meczem ze Szkotami uważała, że powołany przez Nawałkę Mączyński może nie sprostać eliminacyjnym wymaganiom.


Niemniej. Gdzie sens, gdzie logika? W narodzie panika, bo nie ma kim zastąpić człowieka, który właśnie rozegrał drugi realnie istotny mecz dla reprezentacji Polski.


I weź tu zrozum polską piłkę.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)