Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Lechia efektowna, ale nieskuteczna. Legia przeciętna, ale z trzema punktami

Lechia efektowna, ale nieskuteczna. Legia przeciętna, ale z trzema punktami

Piłka nożna | 17 paździenika 2014 22:30 | Damian Wiśniewski

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

Podobnie jak w pierwszym dzisiejszym meczu, w Warszawie również padł wynik 1:0. Legia pokonała w takim stosunku Lechię Gdańsk, choć wcale nie była jakoś szczególnie lepszym zespołem. Jedyną bramkę, na wagę trzech punktów zdobył w samej końcówce Orlando Sa.


Pierwsza połowa tego spotkania była dość wyrównana. Gospodarze częściej pojawiali się pod bramką przeciwnika, oddali więcej strzałów i stworzyli sobie więcej dogodnych okazji do tego, żeby piłka zatrzepotała w bramce przeciwnika. Nieźle na skrzydle wyglądał Michał Kucharczyk, który jakby trochę podrażniony brakiem gry w spotkaniach eliminacji Euro 2016, szczególnie na początku meczu wyglądał bardzo dobrze.


Legioniści przeważali, tworzyli sobie okazje, jednak nie potrafili zamienić choćby jednej z nich na strzeloną bramkę. Lechiści z kolei dobrze kontrowali i również parokrotnie przed przerwą zagrozili bramce Dusana Kuciaka, a Nazario zapewne jeszcze długo będzie miał w pamięci zmarnowaną okazję, kiedy dobijał strzał Vranjesa. Gości parokrotnie niezłymi interwencjami ratował Bąk (choć zdarzały mu się też te słabsze), raz nawet poprzeczka.


W pierwszej połowie nie oglądaliśmy żadnych bramek, w drugiej obraz gry zmienił się nie do poznania. Po przerwie w miejsce kontuzjowanego Miroslava Radovicia trener Berg posłał Ondreja Dudę i od razu można było zauważyć, jak wielkie znaczenie dla gry gospodarzy ma obecność na boisku doświadczonego Serba. Legia w pierwszych minutach wyglądała tak, jakby zapomniała drogi z szatni na boisko.


Goście przejęli kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Teraz to oni dłużej utrzymywali się przy piłce i potrafili robić z niej lepszy użytek. Piłkarze Legii mieli problem z wymieniem między sobą choćby kilku dokładnych podań i bardzo szybko tracili piłkę. Już na starcie Colak dwukrotnie miał okazje pokonać słowackiego bramkarza legionistów, jednak dwukrotnie nie był w stanie tego zrobić.


Lechia miała sporą przewagę, jednak im dalej w las, tym ich akcjom coraz bardziej dokładności (rzut wolny wykonany przez Daniela Łukasika przejdzie do legendy) oraz skuteczności. Przeczucie podpowiadało, że chociaż Legia gra padakę, to jeśli zaraz nie straci gola, to w końcu sama go zdobędzie. I tak właśnie się stało. W samej końcówce meczu Duda dośrodkował z rzutu wolnego, a strzałem głową piłkę w bramce umieścił Orlando Sa.


Lechia Gdańsk może żałować, że mimo niezłej gry i przewagi w drugiej połowie, nie była w stanie zdobyć w Warszawie choćby punktu. Warszawianie z kolei mogą być w jakiś sposób zadowoleni – dziś nie zagrali na miarę swoich możliwości (nawet zdecydowanie poniżej), ale i tak udało im się wygrać. Kto wie, czy takimi triumfami nie zdobywa się mistrzostwa.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)