Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Pogrom, pogrom, pogrom… Wszędzie pogrom!

Pogrom, pogrom, pogrom… Wszędzie pogrom!

Piłka nożna | 22 paździenika 2014 01:05 | Damian Wiśniewski


Trzecia kolejka piłkarskiej Ligi Mistrzów zaczęła się w najlepszy możliwy sposób. Żaden z ośmiu rozegranych meczów nie zakończył się bezbramkowym remisem, a w większości z nich padała ogromna ilość goli. Słowem, było na co popatrzeć!

Grupa E (tabela za uefa.com)
 
 

CSKA Moskwa – Manchester City 2:2 (0:2)
0:1 Aguero
0:2 Milner
1:2 Doumbia
2:2 Natkho

Manchester City podchodził do tego spotkania w roli faworyta, ale także z nożem na gardle. W dwóch poprzednich spotkaniach zespół Manuela Pellegriniego zdobył zaledwie jeden punkt i w tym spotkaniu nie mógł pozwolić sobie na jakąś wpadkę. I w pierwszej połowie wszystko wyglądało tak, jakby o niespodziance miało nie być mowy. The Citizens grali pewnie w obronie oraz skutecznie w ataku i będąc zespołem zdecydowanie lepszym prowadzili 2:0. Po przerwie jednak gospodarze wyczuli, że ich rywale ich lekceważą i spuszczają z tonu i postanowili to skrzętnie wykorzystać. Strzelili dwa gole i choć jeden padł po dość kontrowersyjnym rzucie karnym, to gościom za minimalizm należała się kara. The Citizens znów nie potrafili wygrać, natomiast CSKA zdobyło swój pierwszy w tej edycji punkt.
 
AS Roma – Bayern Monachium 1:7 (0:5)
0:1 Robben
0:2 Goetze
0:3 Lewandowski
0:4 Robben
0:5 Mueller
1:5 Gervinho
1:6 Ribery
1:7 Shaqiry

Pogrom, gwałt, masakra. Trudno znaleźć odpowiednie słowo, które dokładnie scharakteryzowałoby to, co wydarzyło się dzisiaj w Rzymie. Roma, która tym sezonie wyglądał naprawdę nieźle, która potrafiła zremisować na wyjeździe z mistrzem Anglii dziś chyba nie wyszła na to spotkanie. Bo trudno w jakikolwiek inny sposób wytłumaczyć, to co się wydarzyło. Bayern na boisku robił wszystko, co tylko chciał. Akcja za akcją, strzał za strzałem i wreszcie gol za golem. Prowadzić w Rzymie do przerwy 5:0 to coś nie do pomyślenia, wygrać 7:1 to coś, co wykracza poza granice jakiejkolwiek logiki. Monachijczycy przejechali się dzisiaj po swoich rywalach i trzeba odnotować dobry występ kapitana reprezentacji Polski. Robert Lewandowski strzelił pierwszego gola w tym sezonie Ligi Mistrzów, a także dorzucił do niego asystę. A Roma no cóż, musi teraz jak najszybciej zapomnieć o tym meczu i odpowiednio przygotować się do rewanżu w przyszłej kolejce.

Grupa F (tabela za uefa.com)
 
 
 
Apoel Nikozja – Paris Saint-Germain 0:1 (0:0)
0:1 Cavani
Najbardziej nudny mecz, spośród wszystkich, jakie zostały dzisiaj rozegrany. Na boisku działo się naprawdę niewiele, za co ganić najbardziej należy oczywiście paryżan. Wciąż grają oni co prawda bez Zlatana Ibrahimovicia, ale z takim rywalem jak Cypryjczycy powinni pokazać się jednak ze znacznie lepszej strony, bez niego grali też przecież w wygranym pojedynku z Barceloną. Dla Apoelu brawa za to, że przez długi okres czasu potrafił przytrzymać przeciwnika i utrzymać korzystny wynik, ale ostatecznie Cavani dał gościom triumf. PSG po tym spotkaniu utrzymuje się na pozycji lidera, a zespół z Nikozji może dopisać sobie pierwsze trzy punkty.

FC Barcelona – Ajax Amsterdam 3:1 (2:0)
1:0 Neymar
2:0 Messi
2:1 El-Ghazi
3:1 Sandro

Barcelona zrobiła w tym meczu swoje, tak można by w skrócie podsumować to spotkanie. Katalończycy grali mądrze, mieli przewagę i potrafili operować piłką w taki sposób, żeby goście z Holandii nie mieli okazji do tego, żeby zagrozić ich bramce. W pierwszej połowie gospodarze stworzyli sobie kilka niezłych okazji do tego, aby objąć prowadzenie, jednak potrafili wykorzystać dwie z nich. Tuż po przerwie na murawie pojawił się Arkadiusz Milik, jednak Polak przez długi okres czasu nie miał większego wpływu na zmianę sytuacji boiskowej. Brał jednak czynny udział w akcji bramkowej, którą na gola zamienił El-Ghazi. To trafienie nie dało gościom jednak nic, bo w doliczonym czasie gry kolejną bramkę dla Barcelony zdobył Sandro. Dzisiejsi gospodarze mają teraz sześć oczek w tabeli swojej grupy i dreptają po piętach PSG. Ajax ma punktów cztery i jeśli chce walczyć o awans, to musi w rewanżu dać z siebie wszystko. Dzięki temu pojedynek tych dwóch ekip w przyszłej kolejce zapowiada się pasjonująco.

Grupa G (tabela za uefa.com)
 
 
 

Chelsea – NK Maribor 6:0 (3:0)

1:0 Remy
2:0 Drogba
3:0 Terry
4:0 Viler (s)
5:0 Hazard
6:0 Hazard

Grupa, w której tego dnia padło najwięcej goli. W tym mniej wyrównanym meczu Chelsea podjęła na własnym boisku Maribor, który wyeliminował wcześnie Celtic Glasgow. Gospodarze jak dotąd zdobyli cztery punkty i zwycięstwo było im potrzebne, żeby odskoczyć od Schalke oraz Sportingu. Słoweńcy z kolei z tymi dwoma przeciwnikami remisowali (oba mecze po 1:1), co już było dość sporą niespodzianką. W tym meczu jednak ani przez chwilę nie pachniało remisem. Gospodarze prowadzeni przez Jose Morinho byli stroną zdecydowanie przeważającą i raz po raz zagrażali bramce Handanovicia. W obu połowach strzelili po trzy gole i triumf z przewagą sześciu trafień był zasłużony. Szkoda tylko Loica Remy, który doznał urazu zdobywając gola i musiał szybko opuścić murawę.
 
Schalke 04 Gelsenkirchen – Sporting Lizbona 4:3 (1:1)
0:1 Nani
1:1 Obasi
2:1 Huntelaar
3:1 Hoewedes
3:2 Silva
3:3 Silva
4:3 Choupo-Moting

Najbardziej emocjonujący, dramatyczny i trzymający w napięciu do samego końca mecz, który niestety skończył się skandalem. Ale po kolei. W tym spotkaniu było dosłownie wszystko, za co kochamy piłkę nożną. Tempo, masa sytuacji podbramkowych, dużo goli. Sporting z biegiem czasu wyrastał na zespół, któremu zwyczajny kibic musiał życzyć dobrze. Od 33. minuty gry musiał radzić sobie w dziesiątkę, a mimo to potrafił doprowadzić do wyrównania, mimo iż w pewnym momencie przegrywał już dwiema bramkami. Tym bardziej musi boleć Marco Silvę i jego podopiecznych fakt fatalnej pomyłki sędziego z doliczonego czasu gry. Nie wiemy, jakim cudem Sergei Karasev dopatrzył się zagrania ręką u zawodnika, który odbił piłkę głową, ale to zakrawa o kryminał. Lizbończycy zostali okradnięci z tego jednego punktu i być może przez to stracili też szanse na awans.
 
Grupa H (tabela za uefa.com)
 
 

BATE Borysów – Szachtar Donieck 0:7 (0:6)
0:1 Teixeira
0:2 Adriano
0:3 Costa
0:4 Adriano
0:5 Adriano
0:6 Adriano
0:7 Adriano

Kolejny wynik, który w żaden sposób nie mieści się w głowie. Białorusini, którzy w poprzedniej kolejce byli w stanie pokonać Athletic Bilbao znów tracą ogrom goli (w pierwszej kolejce przegrali 0:6 z Porto). Powiedzieć, że Szachtar stanął na wysokości zadania, to tak naprawdę nic nie powiedzieć. Drużyna z Ukrainy zdemolowała swojego rywala, brutalnie pokazując mu jego miejsce w szyku. Na szczególną uwagę zasługuje Adriano, który aż pięć razy pakował piłkę do bramki rywala. Zespół z Doniecka dzięki temu zwycięstwu utrzymał stratę tylko dwóch punktów do liderującego Porto. BATE natomiast z trzema oczkami jest na trzecim miejscu w tabeli.

FC Porto – Athletic Bilbao 2:1 (1:0)
1:0 Herrera
1:1 Fernandez
2:1 Quaresma

Ostatni mecz, który będziemy tutaj omawiać. Porto podejmowało na własnym stadionie Athletic, który od początku tego sezonu jest pogrążony w głębokim kryzysie. Nic już nie zostało z tej ekipy, która tak dobrze radziła sobie w poprzednim sezonie. Kolejkę Ligi Mistrzów wcześnie Baskowie potrafili nawet przegrać w Borysowie, co świadczy o nich wybitnie kiepsko. Dziś do pewnego momentu potrafili stawić opór swojemu przeciwnikowi, jednak z czasem wyszło doskonale to, kto jest zwyczajnie lepszym zespołem. Gospodarze zwyciężyli i jak najbardziej zasłużyli sobie na ten komplet punktów. Ogólnie mają ich już siedem i pewnie zmierzają do awansu do fazy pucharowej.

Klasyfikacje strzelców i asyst (za uefa.com)



DAMIAN WIŚNIEWSKI

TWITTER: @Wisniewski_D2

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)