Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Środa w LM pod znakiem rozczarowań

Środa w LM pod znakiem rozczarowań

Piłka nożna | 23 paździenika 2014 00:01 | Mateusz Decyk

fot. UEFA.com

Środowy wieczór w Lidze Mistrzów nie obfitował w bramki tak bardzo jak ten wtorkowy, ale emocji również nie zabrakło. Nie mogliśmy też narzekać na brak pogromów, pokazu waleczności ze strony Rumunów i wielkiego comebacku Kanonierów. Zapraszamy na podsumowanie środy w Lidze Mistrzów!

 

Grupa A


Atletico Madryt – Malmo FF 5:0
1:0 Koke
2:0 Mandzukic
3:0 Griezmann
4:0 Godin
5:0 Cerci

 

W pierwszej połowie Szwedzi świetnie bronili się przed atakami zeszłorocznego finalisty. Mało tego, byli nawet w stanie oddać kilka celnych strzałów, jednak na drugą część spotkania podopieczni Diego Simeone wyszli niezwykle zmotywowani i mistrz Szwecji miał już niewiele do powiedzenia. Z każdym kolejnym ciosem wiara piłkarzy Malmo słabła, a Atletico całkowicie przejęło inicjatywę.


Olympiakos – Juventus 1:0
1:0 Kasami

 

Jak do tej pory piłkarze Starej Damy robią wszystko, by odpaść z Ligi Mistrzów już w fazie grupowej. To prawda, że zawodnicy Juventusu znacznie przeważali w tym spotkaniu, szczególnie w drugiej połowie kiedy przyszło im gonić wynik, ale z każdą minutą ich ataki były coraz bardziej rozpaczliwe. W każdym bądź razie ciężko zrozumieć taktykę niekończących się wrzutek w pole karne mając w ataku takich ,,wieżowców'' jak Carlos Tevez i Sebastian Giovinco. Podopieczni Allegriego po raz kolejny pokazują, że dominacji w lidze nijak nie potrafią przekuć na rozgrywki międzynarodowe. Natomiast Olympiakos po raz kolejny pretenduje do tytułu czarnego konia tych rozgrywek. W poprzedniej edycji zostali powstrzymani przez szarżę Davida Moyesa, ale w tym wydają się być lepszym kadrowo i bardziej doświadczonym zespołem.

 

Grupa B

 

Liverpool – Real Madryt 0:3
1:0 Ronaldo
2:0 Benzema
3:0 Benzema

 

Komplet kibiców na Anfield miał zgotować istne piekło piłkarzom Carlo Ancelottiego, jednak jak się okazało to Galaktyczni sprawili piekiełko gospodarzom. Brendan Rodgers dosyć szybko i brutalnie został uświadomiony o tym, że jego zespół jest jeszcze zbyt słaby na to, by aspirować do europejskich tytułów. Najwięksi optymiści liczyli na wielkie przełamanie Mario Balotellego, jednak nic takiego nie miało tutaj miejsca. O ile akcje nakręcane przez Gerrarda i Sterlinga wydawały się groźne, to za każdym razem brakowało wykończenia. Piłkarze The Reds sami przybijali gwoździe do własnej trumny. Najpierw błąd w ustawieniu popełnili Skrtel i Lovren, a później Johnson dwukrotnie przegrał pojedynek w powietrzu z Karimem Benzemą.  Królewscy po prostu nie mogli zaprzepaścić tak wysokiej przewagi i spokojnie dowieźli wysoką wygraną do końca.


Ludogorets – Basel 1:0
1:0 Minev


Mistrz Bułgarii po raz kolejny potwierdził, że jest niezwykle niewygodnym rywalem, szczególnie na swoim terenie. Oczywiście po dwóch kolejkach Ligi Mistrzów nie można powiedzieć, by taki wynik był niespodzianką. To piłkarze Łudogorca dominowali przez całe spotkanie, a ataki Bazylei były delikatnie mówiąc nieśmiałe. Zasłużone prowadzenie gospodarze objęli w doliczonym czasie gry, gdy Minev pięknie uderzył zza pola karnego.

 

Grupa C

 

Bayer Leverkusen – Zenit St. Petersburg 2:0
1:0 Donati
2:0 Papadopoulos

 

Senna pierwsza połowa nie zapowiadała ogromu emocji w drugiej, jednak gospodarze spełnili oczekiwania swoich kibiców. Zenit nie potrafił wykorzystać ostatnich 10 minut w przewadze i po bramkach Papadopoulosa i Donatiego musieli zejść z pola bitwy w roli pokonanych. Nie najlepszy mecz rozegrał bramkarz przyjezdnych – Łodygin, którego kandydatura na pierwszego bramkarza reprezentacji Rosji stanęła pod dużym znakiem zapytania

.

Monaco – Benfica 0:0

 

Kolejny mecz, w którym piłkarze obu drużyn nie bardzo kwapili się do zdobycia bramki. W zasadzie mieliśmy w tym spotkaniu może z pięć akcji wartych uwagi. Nicolas Gaitan był najbliżej wpisania się na listę strzelców, ale po tym jak wtargnął w obręb szesnastki, nie był w stanie pokonać świetnie dysponowanego Subasicia. Na pewno ten wynik nikogo nie satysfakcjonuje, szczególnie kibice Benfiki mogą się czuć zawiedzeni, gdyż ich ukochana drużyna zajmuje ostatnie miejsce w tabeli z zaledwie jednym oczkiem na koncie.


Grupa D

 

Anderlecht – Arsenal 1:2
1:0 Andy Najar
1:1 Gibbs
1:2 Podolski

 

Niesamowity comeback! Tylko tak można określić to czego dokonali podopieczni Arsene'a Wengera. Wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą Kanonierów, jednak cały czas brakowało goli. Aż do 71. minuty, kiedy to zepchnięty do defensywy Anderlecht wyprowadził kontratak, po którym bramkę strzelił Andy Najar. I w tym momencie powinna nastąpić szaleńcza szarża Arsenalu. Tak się jednak nie stało. Londyńczycy otrząsnęli się dopiero w końcówce wymierzając Belgom dwa celne ciosy, zgarniając pełna pulę.

 

Galatasaray – BVB 0:4
0:1 Aubameyang
0:2 Aubameyang
0:3 Reus
0:4 Ramos

 

Nawet Sir Alex Ferguson twierdził, że Turcja to ognisty teren. Ale historie opowiadane przez szkocką legendę, nie wystraszyły Jurgena Kloppa. Borussia Dortmund była tego wieczoru bezbłędna i niezawodna. Dwa szybkie ciosy od Aubameyanga pokazały Galacie jej miejsce w szeregu. Fantastycznym strzałem popisał się Marco Reus, a Adrian Ramos zameldował się w notesie arbtra jako strzelec bramki już minutę po pojawieniu się n boisku. Gospodarze starali się stworzyć jakiekolwiek zagrożenie dla Weidenfellera, ale skończyło się na tylko jednym celnym strzale.

 

Tabele grupowe: 

 

 

Klasyfikacja strzelców i asystentów: 

 

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)