Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Real rozbija Barcę w El Clasico

Real rozbija Barcę w El Clasico

Piłka nożna | 25 paździenika 2014 20:21 | Mateusz Decyk

fot. Oficjalny profil FB Real Madrid CF

Real Madryt po fantastycznym widowisku pokonał u siebie Barcelonę i rozpoczął wielką ligową pogoń za katalońską drużyną. Nie było błysku geniuszu Messiego i Ronaldo. Główne role zagrał kto inny. Królewscy pokazali dzisiaj, że ogromna siła ofensywna Barcelony nie będzie miała racji bytu bez solidnej postawy w defensywie. A tej dzisiaj zabrakło.

 

Spokojnie można powiedzieć, że był to minimalny wymiar kary, bo Real Madryt mógł dzisiaj wygrać większą różnicą bramek, gdyby nie słupki, poprzeczki i zwykła nadgorliwość. W niektórych sytuacjach wystarczyło pokazać trochę więcej samolubstwa, a Blaugrana nie miała by nic do powiedzenia już po pierwszych akcjach tego meczu.

 

Jako pierwszy futbolówkę w siatce umieścił Neymar. Luis Suarez jednym świetnym przerzutem zmylił obrońców Realu, a Ci nie poradzili sobie z asekuracją wobec szarży Brazylijczyka, a ten nie miał problemu z pokonaniem Ikera Casillasa. Santiago Bernabeu ucichło, aż do zainicjowania huraganowych ataków przez gospodarzy. Swoje szanse miał między innymi Karim Benzema, ale dwukrotnie trafił w poprzeczkę. W końcu, po dośrodkowaniu Marcelo, piłki ręką dotknął Gerard Pique. Sędzia wskazał na wapno, a jedenastkę wykorzystał nie kto inny jak Cristiano Ronaldo.

 

Po tej bramce defensywa Barcelony stała się niezwykle nerwowa, a boczni obrońcy przestali być aż tak aktywni w ofensywie. Do przerwy utrzymał nam się remis. W drugiej części to Real zdecydowanie przeważał. Po jednym ze stałych fragmentów gry piłkę do siatki wpakował Pepe, a całą białą część Madrytu ogarnął szał. Po tym golu piłkarze Ancelottiego poczuli luz, dzięki któremu gra kleiła im się coraz bardziej, a okazji nie brakowało. Blaugranę dobił Karim Benzema po tym jak James wyłożył mu piłkę na przysłowiową patelnię. Wtedy to wiara kompletnie opuściła drużynę gości, a Real w kolejnych minutach mógł tylko podwyższyć.

 

Dzisiaj Isco miał wiele do udowodnienia sobie, trenerowi, a przede wszystkim kibicom. Za dany kredyt zaufania odpłacił się z nawiązką grając dzisiaj koncertowo. Świetne zawody grał też dziś Marcelo. Solidnie zagrał w obronie, ale prawdziwe spustoszenie siał z przodu będąc głównym motorem napędowym swojej drużyny.

 

Wypadałoby również powiedzieć słowo o Luisie Suarezie. Tego debiutu nie zaliczy do udanych, ale głównie dlatego, że jego drużyna przegrała. W sobotni wieczór wcale nie wyglądał jakby od kilkunastu tygodni nie grał w piłkę. Zaliczył asystę przy bramce Neymara, a powinien mieć i drugą na koncie jednak po jego podaniu fatalnie spudłował Messi. Szczególnie w pierwszej połowie popisywał się błyskotliwością i szybkością. Mogliśmy zobaczyć chociaż namiastkę tego co pokazywał w barwach Liverpoolu, a pamiętajmy, że z meczu na mecz powinien grać coraz lepiej.


Real Madryt – FC Barcelona 3:1

0:1 Neymar

1:1 Ronaldo (k)

2:1 Pepe

3:1 Benzema 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)