Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna "Bitwa o Anglię" nierozstrzygnięta

"Bitwa o Anglię" nierozstrzygnięta

Piłka nożna | 26 paździenika 2014 22:14 | Bartłomiej Kornecki

fot. Flickr

Manchester United może nie być w formie, może tracić gole po idiotycznych błędach własnych obrońców, czy po 9 kolejkach zajmować odległe miejsce w tabeli ale jego starcia z Chelsea to wielki hit w Anglii i na całym świecie zawsze, bez względu na okoliczności. W niedzielę piłkarze również stanęli na wysokości zadania.


Mecz Manchesteru z Chelsea to nie tylko starcie dwóch wielkich drużyn ale również ich trenerów. Naprzeciw siebie stanęli bardzo dobrzy znajomi z Barcelony. Louis van Gaal i Jose Mourinho, Portugalczyk był asystentem van Gaala przez trzy lata. Tak wielkie starcia zaczynają się już na przedmeczowej konferencji, na której Holender zapowiadał, że w przypadku zwycięstwa nad Chelsea sezon dla nich zacznie się na nowo, że zwycięstwo z takim rywalem doda im skrzydeł na kolejne mecze. Natomiast Mourinho spokojny po porażce Manchesteru City z West Hamem, z poczuciem, że niezależnie od wyniku zostanie liderem, a jeśli wygra znacznie powiększy się jego przewaga. Czuć było, że dwaj wielcy trenerzy stoją naprzeciw siebie. Kwintesencją tego mogą być słowa Portugalczyka przed tym starciem. „Najlepsi menedżerowie nie mają stylu. Oni po prostu wykorzystują swoich piłkarzy w najlepszy dla nich możliwy sposób.”


Chelsea mimo, że przyjechała na Old Trafford w roli gościa była stawiana za faworyta. Od rana angielskiego brukowce trąbiły o wyleczeniu się Diego Costy, który ponoć w pełni zdrowy zaliczył cały trening z zespołem. Na boisku Hiszpan się nie pojawił, a jego miejsce godnie zastąpiła żywa legenda The Blues, Didier Drogba. Iworyjczyk nie zawiódł i tym razem. Zrobił to z czego znamy go najlepiej, po rzucie rożnym wyskoczył najwyżej w polu karnym i umieścił piłkę w siatce tuż nad interweniującym Robinem van Persiem. Drogba mógł dać radość swoim kibicom już wcześniej. Świetnie piłkę wycofał mu Oscar, ale David de Gea był dobrze ustawiony i wybronił strzał. Z kolei nim doszło do rzutu rożnego, który dał Chelsea prowadzenie, fantastyczną sytuację po zagraniu piętą właśnie Iworyjczyka, zmarnował Eden Hazard.


Jednak to Holender, który nie doskoczył do strzału Drogby mógł się cieszyć ostatni. Po faulu z lewej strony boiska Branislava Ivanovica, który dostał za niego drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę sędzia podyktował rzut wolny. Do piłki podszedł Angel di Maria, który dośrodkował wprost na głowę Fellainiego. Strzał Belga początkowo obronił Courtois, ale przy dobitce Holendra był bezsilny. Jak na złość dla Mourinho, w doliczonym czasie gry. „Fergie Time” wiecznie żywy. To może być dla „Czerwonych Diabłów” milowy krok. Tak jak mówił van Gaal na konferencji, mimo że nie wygrali to remis w takich okolicznościach również może dodać skrzydeł. Wystarczyło spojrzeć na radość piłkarzy po strzelonej bramce, bez trudu można było wywnioskować jak bardzo ten gol i ten punkt był im potrzebny.


Oczywiście można dyskutować o błędach sędziów i kontrowersjach ale czy nie lepiej się skupić na tym, jak ten mecz był wspaniały i ileż w nim było emocji? Jednak to nie tylko Ci ofensywni piłkarze nam jej dostarczyli. Dziś to bramkarze pokazali swój kunszt. Courtois został wybrany graczem meczu i można powiedzieć, że to on wybronił dzisiaj punkt dla swojego zespołu ale zarówno jak i Belg, tak i Hiszpan pokazał niebagatelne umiejętności. Początki de Gei na Old Trafford były bardzo ciężkie, do tego biorąc pod uwagę oczekiwania kibiców po takich bramkarzach jak Schmeichel czy Van der Saar mogły przerosnąć młodego golkipera. Niedzielny mecz jak i ostatnie ligowe występy pokazały, że de Gea dorósł do bramki Manchesteru United i jest jednym z czołowych bramkarzy na świecie.


Obaj panowie po meczu wydawali się usatysfakcjonowani wynikiem, chociaż można było wyczuć niedosyt, zwłaszcza po stronie Mourinho. Zapewne myślał, że uda mu się utrzymać swój ulubiony wynik 1-0. Oczywiście nie omieszkał wbicia szpilki sędziom zdaniem: „Nasza przewaga na pozycji lidera zmalała teraz do czterech punktów przez nasze błędy, albo... przez błędy sędziów”. Holender natomiast narzekał na skuteczność i nie zapomniał w swoim stylu skrytykować „głupiej” żółtej kartki Robina van Persiego za ściągnięcie koszulki po golu.

 

Louis van Gaal powiedział kiedyś, że jego drużyny zaczynają grać dobrze dopiero po trzech miesiącach i chociaż minęło więcej, coś zaczęło funkcjonować w Manchesterze United. Tak naprawdę to jest ostatnia szansa na dogonienie całej stawki, i powalczenie może nawet o mistrzostwo? A jak to zbyt wygórowane i optymistyczne podejście na ten moment, to chociaż o drugie miejsce, na które „Czerwone Diałby” z taką grą jak dzisiaj stać.

 

Bartłomiej Kornecki

Twitter: @Kornuch

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)