Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wymęczony awans Śląska

Wymęczony awans Śląska

Piłka nożna | 28 paździenika 2014 15:30 | Mateusz Dziopa
Stadion w Stalowej Woli przed meczem
fot. Oficjalny profil Twitter Śląska Wrocław
Stadion w Stalowej Woli przed meczem

Na nierównej murawie w Stalowej Woli, Śląsk Wrocław wymęczył zwycięstwo w meczu 1/8 Pucharu Polski przeciwko miejscowej Stali. Pomimo nietypowego terminu rozpoczęcia spotkania, stadion był wypełniony niemal do ostatniego miejsca.

 

Przed meczem trener Stali zapowiadał defensywną grę i słowa dotrzymał. Gospodarze rozpoczęli cofnięci, wyczekiwali okazji do kontry. Kiedy tracili piłkę momentalnie zagęszczali środek pola, przez co gościom trudno było kreować sytuacje bramkowe. Śląsk od początku spotkania grał ofensywnie, chwilami stosował pressing. Wrocławianie chcieli jak najszybciej zdobyć bramkę. W 2 minucie Paweł Zieliński świetnie dośrodkował z prawego skrzydła za plecy obrońców, piłki nie sięgnął jednak Mateusz Machaj. Dwie minuty później znów było groźnie. Z rzutu wolnego świetnie uderzył Sebastian Mila, jednak fenomenalną interwencją popisał się Wietecha. Po kilkunastu minutach walki w środku pola, w 28 minucie znów zaatakował Śląsk. Po świetnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mili, Flavio Paixao uderzył piłkę głową, ale dobrze interweniował czujny Wietecha. Minutę później blisko szczęścia była Stal. Po wyrzucie piłki z autu piłka powędrowała w pole karne gości, gdzie strzelać próbował Mistrzyk, jego próba jednak została zablokowana przez Pawelca. W 42 minucie piłkę ze skrzydła dogrywał Machaj, ale strzał Hołoty został obroniony przez bramkarza gospodarzy. Po pierwszych 45 minutach na tablicy wyników widniał remis 0-0.


W 48 minucie blisko zdobycia bramki była Stal. Rzut wolny wykonywał Łanucha, piłka powędrowała na dalszy słupek, ale świetnie interweniował Mariusz Pawełek. Cztery minuty później na murawie stadionu w Stalowej Woli pojawiły się serpentyny, przez co sędzia Marcin Szczerbowicz był zmuszony przerwać grę na kilka minut. Po jej wznowieniu znów atakować zaczął Śląsk. W 59 minucie gry zamieszanie w polu karnym Stali próbowali wykorzystać Flavio Paixao i Sebastian Mila. Strzały obu zawodników Śląska były jednak dobrze blokowane przez obrońców gospodarzy. W 61 minucie boisko opuścić musiał Kowalski. Zawodnik Stali po raz drugi został ukarany żółtą kartką i zakończył swój udział w meczu, osłabiając drużynę. W miarę upływu czasu gospodarze mieli coraz mniej sił, a goście coraz bardziej naciskali, chcąc wykorzystać grę w przewadze. W 64 minucie boisko opuścił Droppa. Zawodnik Śląska przez większość meczu więcej walczył z murawą i samym sobą niż z rywalem i wydawał się jednym ze słabszych piłkarzy na murawie. Jego miejsce zajął Calahorro. Kolejne 10 minut to oblężenie bramki Wietechy. Najpierw, po błędzie obrony gospodarzy, dobrej sytuacji do strzelenia bramki nie wykorzystał Mila, a później, zastępujacy Droppę, Calahorro. Najlepszym podsumowaniem nieskutecznej gry Śląska było wydarzenie z 73 minuty gry. Sędzia Szczerbowicz podjął kontrowersyjną decyzję o przyznaniu rzutu karnego dla gości. Jedenastki nie wykorzystał Mila, którego strzał pewnie wybronił Wietecha. Kiedy wydawało się, że obie ekipy czeka dogrywka, pierwszą, i jak się później okazało jedyną, bramkę dla Śląska strzelił Calahorro. W 87 minucie Sebastian Mila postanowił nie dośrodkowywać z rzutu rożnego, tylko podać do Hateleya, a ten wrzucił piłkę w pole karne Stali. Do piłki doszedł Hiszpan i umieścił piłkę w siatce.


Śląsk Wrocław awansował do 1/4 Pucharu Polski, jednak wielkie brawa należą się Stali, która dzielnie stawiała opór gościom. Rywalem drużyny z Wrocławia w kolejnej fazie będzie zwycięzca spotkania Legia Warszawa – Pogoń Szczecin.

 


Stal Stalowa Wola 0-1 Śląsk Wrocław
87’ Calahorro
 

MATEUSZ DZIOPA
TWITTER: Mateusz_Dziopa

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)