Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Angielska magia działa, Newcastle ograło Manchester City

Angielska magia działa, Newcastle ograło Manchester City

Piłka nożna | 30 paździenika 2014 00:45 | Michał Kozera

fot. Manchester City FC / facebook.com

Czy jest coś lepszego dla neutralnego kibica niż wygrana słabszej drużyny i nieporadność giganta? Weźmy ekipę z dołu stawki oraz silny klub, a następnie czekajmy na efekty. Te czasami potrafią podnieść poziom serotoniny – a dziś jej autorem było Newcastle w meczu z Manchesterem City.

 

Wbrew utartym schematom (o ile można o takich mówić), mecz nie zaczął się spokojnie, a bardzo dramatycznie. Już w 6. minucie Newcastle zdobyło bramkę! Tym lepiej zaczęła się malować ich przyszłość, gdy 3 minuty później kontuzji doznał David Silva i Manuel Pellegrini zmuszony był do wprowadzenia Samira Nasriego. Ten zresztą nie wytrzymał długo, bo po godzinie zmienił go Sergio Aguero.

 

Tak, City nie wyszło dziś najsilniejszym składem, ale w przypadku błękitnej części Manchesteru trudno mówić o słabej drużynie – co najwyżej poza najlepszą jest jeszcze ta silna. I tak przecież mieliśmy Dżeko, Toure, Fernandinho, Demichelisa, Mangalę. Tyle co Hart odpoczął na ławce, a Aguero wszedł w drugiej połowie. Czy tak wypasiony skład naprawdę powinien klękać przed Newcastle? Jak widać – tak. A na pewno w lidze angielskiej. Newcastle zresztą też nie postawiło na pierwszą jedenastkę – nie było Pereza, na ławce byli Sissoko, nie pojawił się Anita. Trochę się to wyrównuje – przynajmniej statystycznie.

 

Teoretycznie jak być powinno – dobrze wiemy. Jak się skończyło – doskonale widzieliśmy. Newcastle zadało dwa, skuteczne ciosy, a w międzyczasie bronili się przed dominującym City, które chrzaniło akcję za akcją. Trudno zliczyć jak wiele mieli okazji gracze Pellegriniego i jak często skakało ciśnienie kibicom na stadionie, najważniejsze jednak jest to, że żadna bramka nie padła. Niesamowicie wyglądała nieskuteczność drogich i znanych piłkarzy w obliczu wyniku na korzyść Newcastle.

 

Co najważniejsze jednak, Sroki jeszcze przed sezonem były typowane do spadku. Jeszcze niedawno wydawało się, że słusznie, bowiem Newcastle tułało się po okołospadkowych miejscach, punkty zbierając na remisach. Kiedy żyłka już pękała a czara goryczy się przelewała, Pardew poprowadził zespół do zwycięstwa 1:0 nad Leicester. Potem okazało się, że Sroki są lepsze niż Koguty – 2:1. Teraz Newcastle jest w gazie i notuje już pewne 2:0. 1 listopada drużyna zmierzy się z Liverpoolem i może podtrzymać swoją serię. Bo dlaczego nie? The Reds nie mają wybornej formy, a skutecznością przypominają trochę City.

 

Magia zadziałała i tym sposobem w ćwierćfinałach Pucharu Myszki Miki będziemy mieć m.in. Bournemouth Artura Boruca, Derby Country czy Sheffield United. O to chodzi – nie zawsze słabe drużyny są w stanie dotrzeć do półfinałów czy finału, jednak warto jest o to walczyć, co pokazało Wigan spadając z ligi oraz wygrywając Puchar FA. Naraz.

 

Follow:

@KozeraM

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)