Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Nowy talizman Bournemouth - Artur Boruc

Nowy talizman Bournemouth - Artur Boruc

Piłka nożna | 30 paździenika 2014 15:10 | Michał Kozera
Wydaje się, że klub sloganem na grafice trafił w samo sedno.
fot. AFC Bournemouth / facebook.com
Wydaje się, że klub sloganem na grafice trafił w samo sedno.

10. miejsce na koniec poprzedniego sezonu, niekorzystny bilans i znów tylko środek tabeli. AFC Bournemouth przed pozyskaniem Artura Boruca wydawało się szaraczkiem zaplecza Premier League. Z Polakiem między słupkami ekipa ożyła i co najważniejsze - puka do pozycji premiowanych awansem. Czy wypożyczony z Southampton bramkarz jest talizmanem w nowym zespole?                                                 

 

Trudno wytłumaczyć decyzję Ronalda Koemana dotyczącą zmiany bramkarza w Southampton. Boruc w Świętych przypomniał o swojej renomie solidnego golkipera i nic nie wskazywało na to, by mógł być zagrożony. Niestety, Holender zdecydował się ściągnąć ze Szkocji Frasera Forstera i brutalnie położyć kres karierze Polaka w jego nowej drużynie. Ten nawet nie mógł podjąć walki – mecz Southampton z Liverpoolem obejrzał z trybun i trudno sądzić, by było to spowodowane słabą formą. Co udowodnił zresztą, gdy tylko nadarzyła się okazja do transferu.

 

Borucem zainteresowało się Bournemouth, klub ze środka Championship, pilnie poszukujący bramkarza, który nie dopuści do powiększania fatalnego bilansu bramkowego i uporządkuje przy tym obronę The Cherries. Trafili idealnie. Do drużyny trafił doświadczony, solidny i charyzmatyczny 34-latek, który już następnego dnia przywdział koszulkę z długim rękawem i ustawił się między słupkami. Wpuścił co prawda bramkę, ale już wtedy otrzymał pozytywne noty i dostrzeżono zmianę na lepsze od strony defensywnej.

 

Potem przyszła seria zwycięstw. Od 23 września, kiedy to Bournem’th wygrało 3:0 z Cardiff w Capital One Cup, drużyna wygrała aż 7 spotkań, włącznie z ww. Punkty stracili tylko raz – w przegranym 0:2 pojedynku z Derby, podczas którego Boruc był nieobecny. Co więcej, broniący bramki dotychczasowy bramkarz drużyny – 30-letni Lee Camp znów zaliczył fatalny występ okraszony czerwoną kartką.

 

Wydaje się zatem, że układance jeszcze niedawnego średniaka potrzeba było jednego elementu. AFC Bournemouth ma duży potencjał – jeszcze dwa lata temu grali oni w League One, natomiast rok temu docierali się w Championship. Zajęli 10. miejsce i teraz wydawało się, że zmierzają ku podobnemu losowi. Wiele się jednak zmieniło – wcześniej The Cherries mieli ligowy bilans 2-2-3, dziś jest to 9-3-4. Co więcej – poprzedni bramkarz klubu „pochwalić” mógł się 10 wpuszczonymi bramkami (bronił w każdym meczu, w którym Bournemouth tracili gola). Artur dotychczas dał się pokonać tylko dwa razy.

 

To nie wszystko. Łatwiej o dobre wyniki w ofensywie, gdy ma się pewność o sytuację za plecami. Szczególnie dobrze widać tę sytuację właśnie w Bournemouth. Boruc po dołączeniu do zespołu szybko zaczął dyrygować defensywą, co dobrze widać podczas spotkań – bramkarz nie stroni od ponagleń, nakazów czy zwykłego opieprzania kolegów z pola. Dzięki charyzmie zdołał poprawić wyniki obrońców, efektem czego rzadziej to od niego zależy ratowanie wyniku drużyny. A to zaowocowało pewnością w ataku. Najlepszy przykład? Niedawny pogrom w Birmingham – Boruc broni karnego, następnie jego koledzy ładują 8 bramek przeciwnikowi, robiąc o sobie głośno w całej Anglii. I nie tylko.

 

Niedługo znów może być głośno. Bournemouth łatwo przeszło przez kolejne fazy Capital One Cup, wygraną nad West Bromwich dołączając do grona ćwierćfinalistów. Tam czeka na nich Liverpool, z którymi Wiśnie mierzyły się już w czwartej rundzie zeszłorocznego FA Cup. Niżej nitowana ekipa uległa The Reds 0:2 i teraz nadchodzi szansa na rewanż. Drużyna Rodgersa ma przecież problemy ze skutecznością, a defensywa Bournemouth ma się tak dobrze jak nigdy. Póki co Boruc nie wpuścił gola przez 308 minut – jak daleko sięgnie jego seria?

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)