Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kamińskiego rola główna, a wzmocnienia nie takie dobre, jak mogłoby się wydawać

fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news

Kamińskiego rola główna, a wzmocnienia nie takie dobre, jak mogłoby się wydawać

Piłka nożna | 03 listopada 2014 13:35 | Sebastian Ibron

Lech Poznań nie był szczególnie aktywnym graczem w trakcie letniego okienka transferowego, jednakże sprowadził Muhameda Keitę, Darko Jevticia i Zaura Sadajewa. Poza tym do drużyny Kolejorza dołączył Maciej Wilusz, który przyszedł do Lecha jako czwarty stoper w kadrze, po wcześniejszym transferze Paulusa Arajuuriego.


Lech Poznań jest w trakcie przeciętnego sezonu. Odpadnięcie z europejskich rozgrywek poprzedziło sinusoidalną postawę w lidze. Za schedy trenera Rumaka bardzo mało aspektów funkcjonowało tak, jak powinno. Od przyjścia Macieja Skorży bardzo zmienił się obraz gry ofensywnej Kolejorza. Być może kosztem defensywy, co dobitnie wskaże poniższa tabela.


Lech Mariusza Rumaka był nieporadny z przodu, ale w obronie również żadnego kosmosu nie było. Była co najwyżej solidność i trochę farta. I nie była to tendencja stała, a raczej sinusoida. Nawet jeśli Lech wyglądał źle, to zdarzało się, że dość często obrona zachowywała czyste konto. W przypadku drużyny Macieja Skorży z grą ofensywną jest dużo lepiej. Drużyna dowodzona przez niego zdobywa średnio 2,56 gola na mecz. Pogorszyła się jednak statystyka goli traconych.


Wszyscy doskonale wiemy, że za postawę całego bloku defensywnego w największym stopniu odpowiadają środkowi obrońcy. Dlatego też postaram się zbadać, jak prezentuje się zależność między częstotliwością grania konkretnych zawodników, a zachowaniem czystego konta.


W tym sezonie zdecydowanie wyklarowała się hierarchia środkowych obrońców. Najczęściej gra Marcin Kamiński, który rozegrał 16 meczów. Drugą, najczęściej goszczącą u jego boku, postacią jest Hubert Wołąkiewicz z 12 spotkaniami na koncie. „Kamyk” siedmiokrotnie zanotował czyste konto, Wołąkiewicz zrobił to pięciokrotnie. Ostatni nabytek na tej pozycji, Maciej Wilusz, zagrał osiem razy. W meczach z jego udziałem dwukrotnie rywale nie zdobyli bramki. Jednak mimo tego, że zagrał na tej pozycji tylko tyle (o cztery mecze mniej niż Wołąkiewicz), to grając na stoperze, rywale zdobyli tyle samo goli, co w przypadku gry byłego zawodnika Lechii. To pokazuje, że Wilusz niekoniecznie wnosi oczekiwaną jakość.


Najbardziej martwiąca jest jednak statystyka Paulusa Arajuuriego. Jasne, Fin był kontuzjowany. To jednak nie sprawia, że należy pobłażliwie patrzeć na jego liczby. Paulus zagrał cztery razy, ANI RAZU nie mając czystego konta. Kiedy grał, rywale zdobyli aż siedem goli.

 


Najbardziej intrygująca jest jednak korelacja pomiędzy częstością grania a średnią straconych goli. Tu raczej nie chodzi o to, że im więcej dany zawodnik gra, tym mniej goli traci drużyna, chodzi o to, że trenerzy potrafią odpowiednio dozować dawkę grania konkretnym zawodnikom. Wychodzi na to, że Kamiński jest kluczową postacią Kolejorza, a najlepiej sprawuje się w parze z Wołąkiewiczem. Czy tak jest w rzeczywistości? Sprawdźmy.

 


To jest wręcz nieprawdopodobne, ale wychodzi na to… że Lech potrzebuje Kamińskiego, by zachować czyste konto. „Kamyk” najlepiej rzeczywiście sprawuje się w parze z Wołąkiewiczem, lecz wcale nie ma tragedii, gdy ten występuje w parze z Wiluszem. Wszystkie inne kombinacje występują dużo rzadziej i są, jak widać, nieefektywne.


Ani Arajuuri, ani Wilusz nie są zawodnikami potrafiącymi odpowiednio wyprowadzić w piłkę. Kiedy obaj zagrali razem w środku obrony, kulało rozprowadzanie akcji od tyłu. Nie wyklarował się w tej parze lider, który kierowałby poczynaniami obrony. Obaj muszą grać mając u boku Wołąkiewicza lub Kamińskiego, ponieważ oni potrafią dpowiednio operować piłką i robią to w wystarczającym stopniu do realizacji założeń taktycznych trenera Skorży.


Oczywiście nie zamierzam kompletnie deprecjonować fińskiego stopera Kolejorza. Jednakże włodarze Lech muszą mieć bacznie na uwadze tegoż zawodnika, bo, jak widzimy, z jego gry poznaniacy wielu profitów nie mają. Mimo, że wcale nie sprawia wrażenia zawodnika z najgorszymi statystykami z całej tej czwórki. Maciej Wilusz swój debiut okrasił babolem, jednak później wziął się w garść. Nie jest to poziom ani Wołąkiewicza, ani Kamińskiego, ale jest to zawodnik akurat na tego trzeciego do grania. Przynajmniej na poziomie ligowym.


Nie można jednak wyciągać tak daleko idących wniosków na tak niewielkiej próbce meczów. Zwłaszcza że są to tylko statystyki. Jasnym jest, że obraz meczów i statystyki mogą ze sobą mieć niewiele wspólnego. I dlatego też należy brać na nie poprawkę. Niemniej jednak te statystyki pokazują, że Lech ma w tej chwili dwóch bardzo dobrych obrońców, jednego solidnego, zmiennika i stopera, który tak naprawdę jest jeszcze zagadką. I w dodatku udowadnia jedno – Lech bez Kamińskiego w defensywie nie potrafi zachować czystego konta. Elektryczność elektrycznością. Papier pokazuje czarno na białym, że Kamyk jest kluczową postacią Lecha. I to mimo tego, że wielu fanów, dziennikarzy i ekspertów wszelkiej maści twierdzi, że jest to szczególnie niepewny zawodnik.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)