Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bójka w redakcji #2: O trenerskie przepisy w Ekstraklasie

Bójka w redakcji #2: O trenerskie przepisy w Ekstraklasie

Piłka nożna | 03 listopada 2014 15:37 | Hubert Błaszczyk
Mariusz Rumak rozpoczął pracę w Zawiszy krótko po zwolnieniu z Lecha.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Mariusz Rumak rozpoczął pracę w Zawiszy krótko po zwolnieniu z Lecha.

W redakcji www.sport4fans.pl ponownie zawrzało. Powodem były przepisy dotyczące zatrudniania trenerów w T-Mobile Ekstraklasie. PZPN ma zamiar od nowego sezonu wprowadzić zasady, w myśl których szkoleniowiec będzie mógł prowadzić tylko jeden klub w danej rundzie. Hubert Błaszczyk jest zwolennikiem tego rozwiązania, Przemek Drewniak uważa, że będzie to kolejny pusty przepis i zagrywka PR-owa Zbigniewa Bońka.

 

Błaszczyk: W ostatnich dniach tematem numer jeden był przepis ograniczający możliwość zmiany pracodawcy przez trenerów T-Mobile Ekstraklasy podczas jednej rundy. Przepisy swoje, kluby swoje. Kocian i Rumak, to dobrzy fachowcy, ale czy kluby nie powinny poczekać z ich zatrudnieniem? Po raz kolejny mamy bowiem sytuację, w której ośmieszane są przepisy.

 

Drewniak: W świetle aktualnie obowiązujących przepisów trenerzy mogą prowadzić w trakcie rundy więcej niż jeden zespół, o ile umowa z poprzednim pracodawcą zostanie rozwiązana za porozumieniem stron. W przypadku Rumaka wszystko odbyło się więc zgodnie z prawem. I czy ktoś na tym ucierpiał? Były trener Lecha nadal pracuje w Ekstraklasie, Zawisza szybko znalazł szkoleniowca. Wyniki można przemilczeć, ale to sprawa na zupełnie inną dyskusję. Ja tam się cieszę, że przedstawiciel młodego pokolenia wśród polskich trenerów nie jest bezrobotny.

 

Ta sytuacja nie budzi większych podejrzeń, ale możemy tak przerzucać się przykładami do jutra i każdy będzie miał swoje racje. Wystarczy przecież przypomnieć sytuację Michała Probierza z tego roku, czy też najbardziej kuriozalną - Jurija Szatałowa. Celem było ograniczenie tego typu praktyk. Mamy więc Kociana jako drugiego trenera Pogoni, a przecież wszyscy wiedzą, że to on pociąga w Szczecinie za wszystkie sznurki.

 

Nie twierdzę, że przepis, który chce wprowadzić PZPN, jest całkowicie zły. Trzeba się jednak zastanowić czy negatywne skutki nie przykryją plusów. Wszyscy wiemy, jak wygląda karuzela trenerska w Ekstraklasie - cholernie trudno do niej wsiąść, ale wypaść już bardzo łatwo. Bartoszek czy Kasperczyk to przykłady trenerów, którzy przez kilka miesięcy nie podjęli pracy w nowych klubach i słuch po nich zaginął. Podejrzewam, że gdyby takiego Kociana nie zgarnęła Pogoń, to może już nigdy albo przynajmniej na długi czas Słowak nie zagościłby w Ekstraklasie. Po co dodatkowo utrudniać życie trenerom? W całym środowisku piłkarskim i tak mają się chyba najtrudniej.

 

W całym przepisie nie chodzi chyba tylko o trenerów. To swego rodzaju nacisk, żeby ucywilizować kluby. W normalnych warunkach PZPN nie musiałby sięgać po tego typu rozwiązania. ale w Polsce nie ma żadnej kultury odnośnie zatrudniania i zwalniania trenerów. Pojawia się pierwszy kryzys i najłatwiej zwolnić szkoleniowca. A to nie o to w tym wszystkim chodzi. Dobry trener poradzi sobie niezależnie od przepisów. Wspomniany przez Ciebie Kasperczyk pracował w niższych ligach i szału delikatnie mówiąc nie zrobił. Znasz dobrego trenera, który nie potrafi znaleźć klubu przez dłuższy czas? Jeśli tak, to trzeba chyba zdefiniować na nowo jego markę.

 

Owszem, nie ma w tym względzie żadnej kultury, panuje totalny bałagan. A kto jest za to odpowiedzialny? Wyłącznie właściciele klubów, prezesi i ich "podpowiadacze". Tymczasem PZPN wychodzi z przepisem, który uderza bezpośrednio w trenerów. To moim zdaniem nie jest krok do normalności. Pracujmy nad zmianą mentalności ludzi, którzy zarządzają klubami. To dla nich PZPN powinien wprowadzać ograniczenia i wymagania czy nakłaniać ich do innych postaw. Zmiany w prawie nie zmienią ich sposobu myślenia. Nadal będą bezmyślnie zwalniać trenerów, bo tych bezrobotnych na rynku jest wystarczająco dużo, by szybko znaleźć zastępstwo.

 

Trenerów może i jest dużo, ale dobrych można policzyć na palcach jednej ręki. Według mnie przepis zlikwiduje jeszcze jeden niebezpieczny proceder - podkupywanie trenerów, pracujących w innych klubach. Przecież to nienormalne, że w Miedzi Legnica czekali na zwolnienie Podolińskiego z Cracovii, żeby przygotować mu ciepłą posadkę w ich klubie. Przecież to jest chore.

 

To patologia, ale podkupywanie trenerów zabronione jest już innymi regulacjami. Popatrzmy chociażby na Anglię, Hiszpanię czy Francję - tam przepisu zabraniającego trenerom pracę w więcej niż jednym klubie w trakcie jednej rundy nie jest zabronione. I nie dochodzi do takich chorych sytuacji, a jeśli już, to są to zdarzenia jednostkowe. To kolejny przykład świadczący o tym, że nie prawo, a mentalność jest naszym problemem. Moim zdaniem wprowadzenie nowego prawa to przede wszystkim kolejny znakomity zabieg PR-owy ekipy Zbigniewa Bońka. Pokazujemy, że robimy coś, co polepsza stan polskiego futbolu. Czy rzeczywiście? Mam wątpliwości....

 

To pokaże czas. Trenerzy to nie są wcale tacy biedni ludzie. Jasne, często są zwalniani za szybko i bezpodstawnie, ale przecież gdy rozwiązują kontrakt za porozumieniem stron, to otrzymują solidne pieniądze, a gdy nie, to kluby dalej płacą im pensje. W dodatku zwolnieni szkoleniowcy mają czas, żeby dokształcać się i nabrać dystansu. Przykład Rumaka jest modelowy. Objął szybko Zawiszę i jeśli spadnie z nim z ligi, trudno będzie mu wskoczyć znów do tej karuzeli. Jego wartość spadnie. Wątpię, żeby przeanalizował błędy popełnione w Lechu, a wnioski w walce o utrzymanie mogłyby mu się przydać.

 

Jeśli okaże się, że popełnił błąd, to przyjdzie mu za to zapłacić, rynek go zweryfikuje. To był jego wybór. A nie sądzisz, że PZPN ma w tym wszystkim jeszcze jeden zamiar, jakim jest wypromowanie swojej szkółki w Białej Podlaskiej? Wiadomo, więcej świeżej krwi w środowisku to automatycznie więcej chętnych na płatne szkolenia...

 

Jest to niegłupi wniosek. Aczkolwiek byłbym daleki od tego, żeby twierdzić, że regulacje są wprowadzane tylko dlatego. W polskiej piłce brakuje normalności. Na każdym jej szczeblu. Twarde zasady pozwolą powoli wszystko unormować. Za łamanie regulaminu muszą być stosowane sankcje, w przeciwnym wypadku będzie to sztuka dla sztuki i czysto PR-owa zagrywka.

 

Tylko czy faktycznie powiedzie się takie cywilizowanie polskich prezesów na siłę? Jeśli już PZPN przeforsuje swój pomysł, to mam chociaż nadzieję, że na tym nie poprzestanie. Chciałbym, żeby Boniek zdecydował się na działania, które sprofesjonalizują zarządzanie w polskich klubach - chociażby wprowadzenie bardziej rygorystycznych przepisów dotyczące wymagań dla osób zajmujących wysokie stanowiska. Po prostu uważam, że energia, jaką PZPN poświęca na wprowadzenie nowych przepisów dla trenerów, mogłaby być spożytkowana w lepszy sposób. Jeśli władze związku uznają, że to załatwi bałagan związany ze zwalnianiem trenerów, to rzeczywiście będziemy mieli do czynienia ze sztuką dla sztuki.

 

WOJOWNICY NA TWITTERZE: @hubertblaszczyk i @przemekdrewniak

 

Cykl "Bójka w redakcji!" to otwarty, nieregularnie ukazujący się pomysł na rozwiązywanie konfliktów ideologicznych wewnątrz zespołu redakcyjnego Sport4Fans. Będzie ostro, śmiało i prosto w nos. Bądźcie czujni i nie bójcie się włączyć do bitwy! Po której staniecie stronie? Zapraszamy do dyskusji!

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)