Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Dortmund w formie, ale tylko we wtorki i środy

Dortmund w formie, ale tylko we wtorki i środy

Piłka nożna | 04 listopada 2014 23:01 | Bartłomiej Kornecki
W Dortmundzie zobaczyliśmy jednostronny mecz.
fot. Flickr
W Dortmundzie zobaczyliśmy jednostronny mecz.

Najwięcej nazwisk, najwięcej gości z potencjałem, jest Polak, do tego wysoka stawka. Dwa bieguny. Dramatycznie spisujący się w lidze dortmundczycy a naprzeciw nich Galatasaray, które w lidze spisuje się poprawnie, za to w Europie w przeciwieństwie do Niemców, dużo gorzej.


Sam Jurgen Klopp apelował o spokój. Po porażce z Bayernem Monachium w sobotę 2-1 chciałby poprawić humory swoich piłkarzy awansem do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. W tych rozgrywkach do tej pory ich bilans to trzy mecze, trzy zwycięstwa, dziewięć goli zdobytych i ani jednego straconego. Porównując to z tym, co dzieję się w lidze to niebo a ziemia. W Bundeslidze Borussia przegrała siedem z dziesięciu spotkań zajmując przedostatnie miejsce w tabeli.


Co słychać w Galatasaray? Otóż ostatnio najgłośniej w prasie jest o Wesley Sneijderze, który został bohaterem derbów z Fenerbahce, a w ostatnim meczu wszedł dopiero z ławki. Podobno sprawa ma drugie dno i Holender jest niezadowolony z sytuacji panującej w klubie. Nie chodziło mu tylko o to, że wszedł z ławki ale również o brak zaufania do jego umiejętności, brak konkretnych transferów w klubie czy opóźnienia w wypłatach. Dzisiejszy mecz – a dokładnie wyjściowy skład – miał wiele w tej sprawie wyjaśnić. 

 

Ostatecznie w wyjściowych składach pojawił się zarówno Sneijder jak i oczywiście Łukasz Piszczek, za to na ławce rezerwowych wciąż bez Jakuba Błaszczykowskiego, który trenuje już normalnie jednak wciąż nie jest gotowy do gry. Pierwsza połowa przebiegała w całości pod dyktando gospodarzy, ukoronowaniem tego był gol Marco Reusa po długim podaniu po ziemi z własnej połowy Łukasza Piszczka. Do przerwy wynik się nie zmieni. A tuż po niej zamiast goli oglądaliśmy.. zadymę. Z sektora kibiców gości leciały petardy. Nie wiadomo czy przez to wdarło się rozluźnienie w szeregi ich zespołu, czy nie ale chwile po wznowieniu gry do bramki trafił Sokratis Papastathopoulos, który po rzucie rożnym wykonywanym przez Kagawę, sprytnym strzałem pokonał golkipera Galatasaray. Piętnaście minut później gola kontaktowego zdobył klub z Turcji. Również po rzucie rożnym, strzelcem tego gola był Hakan Balta. W 71. minucie na boisku zameldował się ten, który miał uzupełnić lukę po Robercie Lewandowskim, Immobile i już trzy minuty po wejściu na plac gry przywitał się z kibicami bramką na 3-1. Po świetnym podaniu Aubameyanga, Immobile znalazł się sam na sam z Muslerą i umieścił piłkę w siatce. Ostatniego gola obejrzeliśmy w 85. minucie, Semih Kaya chciał wybić piłkę zagrywaną przez Immobile jednak zrobił to tak niefortunnie, że wpakował ją do własnej bramki. Wściekli kibice ze Stambułu zaczęli rzucać racami i petardami w stronę sektora gospodarzy.


Osobiście spodziewałem się mniej jednostronnego widowiska. Biorąc pod uwagę formę dwóch zespołów i licząc na to, że to zwykły przypadek, że Borussia w lidze, a ta w Champions League to zupełnie inna drużyna. Myliłem się, niemiecki klub już dziś przypieczętował awans do fazy pucharowej turnieju, zostawiając grupowych rywali daleko w tyle.

 

Bartłomiej Kornecki

Twitter: @Kornuch




Zobacz również
Real bez wysiłku pokonuje Liverpool
4-lis-2014



 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)