Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ostrzeżenie. Ko(m)binowanie może grozić pięknym golem. Legia - Metalist 2:1

fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news

Ostrzeżenie. Ko(m)binowanie może grozić pięknym golem. Legia - Metalist 2:1

Piłka nożna | 06 listopada 2014 21:24 | Sebastian Ibron

Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiej sytuacji. Legia przed starciem rewanżowym z Metalistem zdobyła dziewięć punktów. Każdy mecz wygrała w stosunku 1:0. I co najlepsze. Dziś mogła – i to zrobiła – sobie zapewnić awans do 1/16 Ligi Europejskiej. Wystarczyło zgarnięcie trzech oczek przez Legię i brak zwycięstwa Lokeren w meczu przeciwko Trabzonsporowi.


I tak się stało. Legia wygrała 2:1, a Turkowie zremisowali z Lokeren 1:1. Warszawianie przeprowadzili dziś remontadę. Ale po kolei. W 23 minucie stało się coś iście nieprawdopodobnego. Ukraińcy rozegrali rzut rożny po ziemii, Torsiglieri zagrał cudowną piłkę piętką, a do jego poziomu dostosował się, przepięknie i przecudownie do składając się do przewrotki, Vasilij Kobin. Piłka po jego zagraniu znalazła miejsce w bramce Dusana Kuciaka.


Jak tracić bramki, to tylko takie.


Co należy przyznać - Metalist to jednak ma patent na piękne gole. Jeden z najwspanialszych wolejów w historii Ligi Europejskiej, autorstwa Taisona zapisał się na stałe w pamięci kibiców. Zapewne nie inaczej będzie z dzisiejszym trafieniem Kobina. Mało tego, Metalist miał dziś parę okazji bramkowych. I gdyby jedną z tych okazji wykorzystał, to charkowianie najprawdopodobniej zdobyliby drugiego pięknego gola.


Wydawało się, że Berg podjął niewłaściwą decyzję śląc do boju Saganowskiego, a Orlando Sa pozostawiając na ławce rezerwowych. Jak jednak przebieg spotkania pokazał, było to trafne posunięcie. Marek Saganowski doprowadził strzałem głową do remisu i miał niemały wpływ na przebieg spotkania.


Poza tym Orlando Sa wszedł chyba w optymalnym momencie – na podmęczonego nieco przeciwnika. Henning Berg zdawał się iść na rękę komentatorom, którzy wywoływali napastnika Legii. Portugalczyk dał zmianę i wykreował fenomenalną sytuację Ondrejowi Dudzie, której ten, choćby nie wiadomo, jak się starał, nie mógł nie wykorzystać. Drugi gol padł w najbardziej optymalnej porze, bo wydawało się, że lokomotywie zwanej Legią, brakuje pary. Gospodarze nie potrafili jakiś czas wykreować sytuacji bramkowej, a Metalist próbował coś uskubać.


To się jednak Ukraińcom nie udało. Legia zagra w 1/16. To już jest pewne. Jest to niewątpliwie spory sukces, w końcu Legioniści rozegrali jedynie cztery mecze i wszystkie je wygrali. Z jedną straconą bramką, ale… jak tracić gole, to tylko takie piękne, jak ten Kobina. W sumie możemy uznać, że ten gol był zbyt piękny. Nie powinien się liczyć. Rekord bez straconej bramki ciągle leci. Nie liczy się i już.


Koniec końców awans warszawian to sukces dla polskiej piłki. Warszawa jest szczęśliwa, racjonalna Polska jest szczęśliwa i czekamy na kolejne mecze, zapewne rezerwowej, Legii w Lidze Europejskiej.


Legia Warszawa – Metalist Charków 2:1 (1:1)


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)