Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Pogoń znów zwycięska, świetny start Kociana!
x-news.pl / T-Mobile Ekstraklasa
x-news.pl / T-Mobile Ekstraklasa

Pogoń znów zwycięska, świetny start Kociana!

Piłka nożna | 09 listopada 2014 20:51 | Mateusz Bednarczyk

Po sensacyjnym zwolnieniu z Ruchu Chorzów Jan Kocian wyjątkowo krótko czekał na kolejną szansę w T-Mobile Ekstraklasie. I szybko pokazał, że świetne początki to jego specjalność. Dziś w Szczecinie po meczu, który dostarczył mnóstwo emocji, i to nie tylko tych związanych z grą w piłkę nożną, Pogoń wygrała kolejne spotkanie na własnym stadionie i na dobre zadomowiła się w górnej połowie tabeli.


W wyniku nieobecności kontuzjowanego Marcina Robaka i zawieszonego za kartki Łukasza Zwolińskiego w ataku Portowców Kocian postawił na wracającego po kontuzji Adama Frączczaka, który już w pierwszych sekundach meczu mógł wyprowadzić Pogoń na prowadzenie, jednak strzał skutecznie uniemożliwił mu Inaki Astiz, a sędziujący ten mecz pan Tomasz Musiał nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego i pokazanie Hiszpanowi czerwonej kartki. Po tym wydarzeniu, w pierwszej połowie mogliśmy oglądać na boisku wyrównaną walkę, a kluczowymi postaciami byli środkowi pomocnicy obu ekip, których niezła gra nie przekładała się na dużą ilość sytuacji podbramkowych dzięki słabej postawie ofensywnych graczy. Skrzydłowi i napastnicy obu zespołów, w szczególności Jakub Bąk i Michał Kucharczyk, prezentowali chaotyczną grę i nie byli w stanie dobrze wejść w mecz, ale w 14 minucie po kluczowym odbiorze Matrasa i świetnym dośrodkowaniu Frączczaka, w polu karnym znalazł się Rafał Murawski i przytomnym strzałem pokonał Dusana Kuciaka. Trzeba przyznać, że to kolejna bramka w tym sezonie zawalona przez słowackiego bramkarza. Pod koniec pierwszej połowy mistrzom Polski przytrafił się kolejny indywidualny błąd. Katastrofalne zachowanie Astiza wykorzystał Frączczak, który nie miał problemów z odebraniem mu piłki i pokonaniem Kuciaka.
 

W drugiej połowie Pogoń cofnęła się do defensywy i nie potrafiła utrzymać piłki dłużej na połowie rywala. W obronie jednak świetnie radzili sobie przede wszystkim Hernani i Sebastian Rudol, a stabilna gra w środku pola Matrasa i Murawskiego pozwoliła Portowcom długo utrzymać prowadzenie. Zespół gości rozczarowywał, można powiedzieć że poza Łukaszem Broziem nikt z legionistów nie zagrał na wysokim poziomie, który zespół prezentuje choćby w Lidze Europy. Gościom brakowało jakości w wykończeniu akcji, ale w końcu piłka znalazła drogę do siatki. Po rzucie rożnym i kolejnym błędzie indywidualnym, tym razem Frączczaka, Jakub Rzeźniczak dał Legii nadzieję na wywiezienie ze Szczecina choćby punktu. Zespół gości zaatakował, ale nie pozbył się chaosu w polu karnym przeciwnika.


Doliczony czas gry był pokazem frustracji zespołu gości. Najpierw Łukasz Broź odepchnął bez piłki Murayamę, za co otrzymał żółtą kartkę. Chwilę później Jodłowiec uderzył Macieja Dąbrowskiego i decyzja arbitra mogła być tylko jedna. To nie koniec, agresja graczy Legii trwała nadal. Mogła skończyć się dla nich źle, jednak Radosław Janukiewicz nie dał się sprowokować Jakubowi Koseckiemu, którego dążenie do pojedynku na pięści z bramkarzem Pogoni nie było zbyt mądre, bo z pewnością faworytem tego starcia byłby golkiper Portowców.


Zespół Legii mógł wyjechać ze Szczecina z punktem, jednak brak jakości graczy z przednich formacji był zaskakujący. Na pewno zespołowi nie pomógł Henning Berg, którego zmiany nie wniosły do gry stołecznej ekipy zupełnie nic. O ile o Marku Saganowskim można powiedzieć że grał słabo, o tyle ocena gry Jakuba Koseckiego musi być zdecydowanie ostrzejsza. Nie obrażając nikogo, ani nie używając zbyt ostrego języka trzeba stwierdzić, że rezerwowy skrzydłowy Legii grał fatalnie, jednak od razu zaznaczę, że ta dyplomatyczna ocena jest ekstremalnie łagodna. Być może to właśnie słaba postawa zmienników nie pozwoliła gościom doginić zespołu Pogoni, mimo tego, że w ostatnich 15 minutach meczu zmęczeni gracze gospodarzy nie byli w stanie prezentować nic, prócz rozpaczliwej obrony i wybijania piłki do przodu przy każdej możliwej okazji.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)