Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Lech bez charakteru. Czas na zmiany

Lech bez charakteru. Czas na zmiany

Piłka nożna | 12 listopada 2014 21:27 | Hubert Błaszczyk
Łukasz Trałka - kapitan Lecha Poznań.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Łukasz Trałka - kapitan Lecha Poznań.

Czas spojrzeć prawdzie prosto w oczy Lech Poznań to przeciętna drużyna. Eksperci i klubowi działacze mogą zaklinać się i mówić, że poznaniaków stać na walkę o najwyższe cele, ale rzeczywistość pokazuje zupełnie co innego. Nie ważne, czy na ławce Kolejorza zasiada Maciej Skorża czy Mariusz Rumak – wyniki są podobne. Różni się tylko styl, ale za ten punktów do ligowej tabeli nie ma.

 

Rumak został zwolniony po wyjazdowym zwycięstwie nad Lechią Gdańsk. W czterech kolejkach T-Mobile Ekstraklasy jego zespół uzbierał 7 punktów. Nieźle, ale bez szału. Rumak z Kolejorzem nie rozstał się z powodu słabych wyników w lidze, ale kompromitacji w pucharach. Po nim drużynę przejął Krzysztof Chrobak – szkoleniowiec tymczasowy. Jego wyniki były takie jak pomysł powierzenia mu zespołu - słabe. Trzy remisy w trzech meczach Chrobaka postawiły Macieja Skorżę w trudnej sytuacji. Poznaniacy musieli gonić czołówkę ligi. Zadanie Lechici utrudnili sobie już na starcie. W debiucie Skorży przegrali w Białymstoku. Była to jedyna porażka Lecha pod wodzą byłego asystenta Leo Beenhakkera, ale średnia punktów na mecz Kolejorza ze Skorżą na pokładzie nie powala. To zaledwie 1,63 pkt. na mecz. Wpływ na taki stan rzeczy miały remisy w ostatnich minutach spotkań z Legią Warszawa, Koroną Kielce i Podbeskidziem Bielsko-Biała.

 

Kłamstwem byłoby twierdzenie, że Skorża z Lechem nic nie zrobił. Kolejorz Skorży prezentuje ofensywny futbol – zdecydowanie milszy dla oka niż toporne konstruowanie akcji za czasów Rumaka. Nie zmieniają się jednak wyniki. Lech nadal jest w środku tabeli i nie zanosi się na to, żeby ten stan rzeczy szybko się zmienił. Poznaniakom pomaga Legia Warszawa, która notuje regularne wpadki, ale wiosną prezenty zapewne się skończą.


Lech na chwilę obecną nie ma drużyny. Ta rozpadła się po tzw. aferze jarocińskiej. A może nawet wcześniej, bo za Rafałem Murawskim i Bartoszem Ślusarskim nikt się nie wstawił. Obaj najlepsze lata mają już za sobą, ale charakteru i doświadczenia nie można im odmówić, a to właśnie cech wolicjonalnych graczom Lecha brakuje najbardziej.

 

Trudno wymagać, żeby poznaniaków do sukcesów prowadzili Trałka, Wołąkiewicz czy Kotorowski (cała trójka znajduje się w Radzie Drużyny). Do tego ostatniego mam duży szacunek, również za charakter, ale umówmy się Kotorowi jest bliżej niż dalej do zakończenia kariery. Z perspektywy ławki zespołowi niewiele można pomóc.

 

Trałka i Wołąkiewicz do Lecha przychodzili z mniejszych klubów – odpowiednio Polonii Warszawa i Lechii Gdańsk. Presja w tych miastach była znacznie mniejsza niż w Poznaniu. Przy Bułgarskiej co mecz melduje się 15 tysięcy kibiców, żądnych zwycięstw. O ile Polacy presją w Lechu nie mogą być zszokowani, to zagraniczni zawodnicy już tak. Arajuuri, Ceesay, Hamalainen, Keita – wszyscy przychodzili do Poznania z przeciętnych skandynawskich klubów. W ligowym średniaku grał też Barry Douglas, a Darko Jevtić spadł z austriackiej Bundesligi. W Poznaniu nagle od tych zawodników wymaga się mistrzostwa Polski. Kto ma ich jednak do tego sukcesu poprowadzić, skoro drużyna nie ma naturalnego, sprawdzonego w bojach lidera? Lekiem Lecha na brak ambicji miał być Zaur Sadajew – zawodnik nie tyle charakterny, co niepotrafiący panować nad własnym temperamentem. Zbawieniem poznaniaków jednak nie został.


Dla porównania mistrzowski Lech z sezonu 2009/2010 miał kilka wyrazistych postaci. Bartosza Bosackiego wracającego z Norymbergi, Manuela Arboledę - mistrza Polski z Zagłębiem Lubin, Seweryna Gancarczyka, występującego wcześniej w europejskich pucharach z Metalistem Charków, świetnie wchodzących do drużyny Djurdjevica, Bandrowskiego i Kriwca. Jednego nie można było odmówić tym zawodnikom – doświadczenia, a po drugie charakteru.

 

Tych cech brakuje obecnemu Lechowi. Nie zmienił tego Rumak, nie zmieni Skorża. Tylko mądre transfery mogą pomóc Kolejorzowi. Zespół nie ma mentalności zwycięzców, dlatego Lechowi potrzeba 2-3 zawodników, którzy coś w życiu wygrali i wezmą ciężar gry na swoje barki.

 

Komitet transferowy ma więc trudne zadanie – zmienić dotychczasowy dobór zawodników. Wyciąganie zawodników ze słabszych klubów jest dobrym ruchem, ale najpierw trzeba mieć szkielet drużyny. Wystarczy spojrzeć na Legię. Vrdoljak, Saganowski, Kuciak – znajdziecie takich piłkarzy w Lechu?


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)