Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Papierek lakmusowy Krzysztofa Mączyńskiego

Papierek lakmusowy Krzysztofa Mączyńskiego

Piłka nożna | 18 listopada 2014 20:25 | Sebastian Ibron

fot. x-news.com.pl

Kiedy Krzysztof Mączyński został desygnowany do gry w pierwszym składzie reprezentacji na mecz z Gruzją, z miejsca podniosły się głosy deprecjonujące tegoż zawodnika. W końcu zajął on miejsce dobrze spisującego się zarówno w lidze, jak i w reprezentacji, Tomasza Jodłowca.


Na początek materiał dowodowy. Portal Weszło wyciął wszystkie kontakty z piłką Krzysztofa Mączyńskiego w trakcie meczu z Gruzją. Prezentuje się to tak.


Po tym starciu rozgorzała dyskusja, kto powinien występować u boku Grzegorza Krychowiaka, który aktualnie ma niepodważalną pozycję w drużynie. Jako iż jest to zawodnik stricte defensywny, potrzebujemy zawodnika, który odciąży pomocnika Sevilli od rozgrywania. A jak widać na powyższym filmie, to nie Mączyński, a Krychowiak właśnie wyprowadzał piłkę. I to nie dlatego, że ten się do tego garnął, tylko dlatego, że Mączyński uciekał od odpowiedzialności za rozgrywanie. A nawet gdy już zawodnik Guizhou próbował przenosić piłkę do przodu, robił to z mizernym efektem.


To niejako eliminuje go jako zawodnika kreatywnego mogącego grać u boku byłego gracza Bordeaux. No ale dobrze, mamy jeszcze Milę. Więc nie musimy mieć drugiego Xaviego obok Krychowiaka. Poza tym, Tomasz Jodłowiec również nie jest Andresem Iniestą z przodu. I wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że Krzysztof Mączyński, który nie ma argumentów do gry do przodu, nie jest ani Patrickiem Vieirą, ani Mariuszem Lewandowskim, ani nawet Tomaszem Jodłowcem w defensywie.


Bardzo nie lubimy gry na alibi w Ekstraklasie, o reprezentacji już nie wspominając. Mączyński w defensywie nie wnosi ani jakości, ani stabilności lub nawet takiego poczucia pewności, a do przodu nie gra kompletnie nic. A jeśli już gra – to z opłakanym skutkiem. Zresztą – nawet abstrahując od jakości jego kontaktów z piłką, tych kontaktów jest tyle, co kot napłakał. To sytuacja niedopuszczalna na poziomie międzynarodowym. Zwłaszcza mając Jodłowca, który jest w formie od dłuższego czasu.


Jasną sprawą jest, że za Jodłowca muszą być także warianty alternatywne. Gdy Jodłowiec nie mógł wystąpić w meczu ze Szkocją, okazało się, że potrzebna jest opcja B. Wówczas jedynym zawodnikiem mogącym wystąpić za niego, tak, by nie zachwiać balansu pomiędzy obroną a atakiem, był właśnie Mączyńskim. Ale czy mając aktualnie w odwodzie Karola Linettego albo bardziej ofensywnego Sebastiana Milę, racjonalne jest wystawianie, na relatywnie słabego przeciwnika, prawie nic nie wnoszącego do gry Krzysztofa Mączyńskiego? Piszę „prawie”, ponieważ środkowy pomocnik popisał się jednak jedną niezłą wrzutką do Lewandowskiego, z której ten nieomal zrobił gola.


Tylko że to było wyłącznie jedno dośrodkowanie. Chyba mamy prawo wymagać od środkowego pomocnika więcej, prawda?


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)