Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Symboliczny powrót kadry Nawałki do Wrocławia po roku. Polska - Szwajcaria 2:2

fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl

Symboliczny powrót kadry Nawałki do Wrocławia po roku. Polska - Szwajcaria 2:2

Piłka nożna | 18 listopada 2014 23:20 | Sebastian Ibron

Polska reprezentacja swoje już zrobiła. Do sparingu ze Szwajcarią Polacy podchodzili ze świadomością, że mogą sobie pozwolić na spokojne przetestowanie paru wariantów lub zawodników dotychczas uchodzących za drugoplanowych.


Z tej okazji skwapliwie skorzystał Adam Nawałka, od początku do gry desygnując Boruca, Cionka, Kucharczyka czy Zielińskiego, a po przerwie wpuszczając Fabiańskiego, Brozia, Teodorczyka czy Żyrę. Generalnie z zestawu wyjściowego byłem zadowolony, oczywiście z wyjątkiem brazylijskiego ekstremum – Thiago Cionka.


To był tylko mecz towarzyski, wobec czego nie należy wyciągać daleko idących wniosków, jednakże o kilka konkluzji się pokuszę. Pozostając więc w tematyce Cionka – wystawiając go do gry, Adam Nawałka powinien zadbać o izolator dla tego zawodnika. Ciężko o bardziej elektrycznego zawodnika na tej pozycji. Jeśli ktoś wygląda źle w parze z Glikiem, to ewidentnie się do formacji nie nadaje. Nie piszę tego wyłącznie na podstawie tego starcia, lecz mając w pamięci inne występy Brazylijczyka. W razie kontuzji Szukały lub Glika, zmuszeni będziemy na gorąco łatać dziurę, bo ciężko wyobrazić sobie, by Cionek nagle cudownym trafem zapewnił nam stabilność w obronie, zwłaszcza przeciwko mocnemu przeciwnikowi.


Bardzo ciekaw byłem postawy Piotra Zielińskiego. Cieszyłem się, że Nawałka dał mu szansę od początku. Niestety – nie mniej cieszyłem się, gdy zastąpił go Arkadiusz Milik. Jeśli ktoś odpowiadał za hamowanie akcji reprezentacji, to był to właśnie pomocnik Empoli. Stwierdzam to z przykrością, ale za Zielińskim – który przecież już pokazał niegdyś swą wartość na poziomie reprezentacyjnym – musimy poczekać do momentu, w którym zacznie grać regularnie w klubie.


Co również warte uwagi – Arkadiusz Milik wnosi niesamowitą wartość do kadry. Zwłaszcza w parze z innym napastnikiem. Kiedy tylko pojawił się na boisku, zaczął paraliżować poczynania defensywy gości. Rywale czują do niego respekt, zważają na niego, a on i tak gra na świetnym poziomie. Uwieńczeniem jego dobrej gry był cudowny gol z rzutu wolnego.


Nie można nie zauważyć stałej tendencji. Po niemal każdym stałym fragmencie gry pod bramką rywali coś się dzieje. Niezależnie od tego, kto wrzuca piłkę w pole karne, nasi piłkarze dochodzą do piłki. Pierwszy gol przecież padł po rzucie rożnym, który wyglądał na zaplanowany. Kapitalną robotę zrobił wówczas Artur Jędrzejczyk, który energicznie władował się w pole karne.


A, no i najmniej odkrywczy wniosek. Niezależnie od tego, kto stoi między słupkami, mamy tam prawdziwego fachowca. Korzeń też musi być solidny.


Przebieg meczu, zapytacie. Właściwie na dzień dobry mogliśmy wysmarować się na prowadzenie, ale to Szwajcarzy w czwartej minucie za sprawą bramki Drmicia zaczęli prowadzić. Później trochę kopaliśmy my, trochę Szwajcarzy, gości poratował trochę Burki, lecz koniec końców zdobywamy bramkę do szatni. W drugiej części to raczej my prowadzimy grę, rzecz jasna do czerwonej kartki Michała Żyry. Wtedy mieliśmy okazję do przetestowania wariantu gry w osłabieniu. Testowanie tego wariantu zakończyliśmy wynikiem negatywnym, gdyż na dziesięć minut przed ostatnim gwizdkiem straciliśmy bramkę.


Mecz ten miał także wymiar symboliczny. Rok i 3 dni temu Adam Nawałka pierwszy raz prowadził reprezentację Polski. Również we Wrocławiu. Dzisiejsze starcie niejako ukazało nam, jaką drogę przebyła kadra w tym odcinku czasu. Droga wyboista, różnorodna, okraszona 71 zawodnikami i różnymi wynikami. Z dotychczasowego efektu ciężko jednak nie być zadowolonym.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)