Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Spotkanie starych znajomych

Spotkanie starych znajomych

Piłka nożna | 26 listopada 2014 00:01 | Bartłomiej Kornecki
Di Matteo dwa lata temu dał Chelsea Ligę Mistrzów, a dziś zagrał przeciwko niej.
fot. Flickr
Di Matteo dwa lata temu dał Chelsea Ligę Mistrzów, a dziś zagrał przeciwko niej.

19 maja 2012. Chelsea sięga po puchar Ligi Mistrzów – kopciuszek, któremu nikt nie dawał większych szans. W dość specyficznym stylu odprawia w półfinale Barcelonę, a w finale Bayern. Zespół The Blues jeszcze z takimi zawodnikami jak Juan Mata, David Luiz czy Frank Lampard. Dowodzony przez – no właśnie!- Roberto Di Matteo, żywą legendę klubu, a aktualnie trenera Schalke. Włoch dwa lata temu dał Chelsea Ligę Mistrzów, a dziś zagrał przeciwko niej.


Schalke po nie najlepszym starcie, teraz zaczyna odbijać się od dna Bundesligi. Forma jest zdecydowanie zwyżkowa, co od razu przekłada się na sytuację w tabeli. Przegrywając ostatnio ze Sportingiem Lizbona, zespół z Niemiec mocno skomplikował sobie sprawę awansu do następnej fazy Ligi Mistrzów. Po czterech kolejkach piłkarze z Zagłębia Ruhry mieli 5 punktów, ale mimo to zajmowali drugą pozycję w grupie, w której liderem była Chelsea. Zespół Jose Mourinho jak dotąd nie odniósł porażki w tej edycji Ligi Mistrzów. Jednak należy pamiętać, że pierwszy mecz obu tych drużyn zakończył się podziałem punktów. Główną bolączką Schalke są kontuzje podstawowych zawodników, jak choćby Draxlera czy Farfana.


Mecz okazał się bardzo jednostronny. Chelsea chciała zapewnić sobie awans do fazy pucharowej i maszyna Jose Mourinho dokonała tego bez problemu. Już pierwszy atak gości przyniósł im rzut rożny, po którym głową z sześciu metrów piłkę do siatki skierował John Terry. Wydawało się, że Schalke tanio skóry nie sprzeda kiedy po uderzeniu Choupo-Moting’a piłka wylądowała na poprzeczce bramki Courtois’a. Los nie sprzyjał piłkarzom z Zagłębia Ruhry i sytuacja nie zmieniła się już do końca. W 29. minucie Willian wpadł w pole karne uderzył po ziemi i zdobył drugiego gola – wydaje się, że interweniujący przy tej sytuacji bramkarz Schalke, Fahrmann mógł spisać się lepiej. Tuż przed przerwą po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w nieprawdopodobny sposób Kirchhoff strzelił bramkę samobójczą i jego zespół do szatni schodził znokautowany. Po przerwie dopiero wejście Didiera Drogby pozwoliło nam zobaczyć kolejne bramki. Iworyjczyk najpierw po podaniu Williana, strzałem do pustej bramki zdobył gola, a dwie minuty później wrzucił piłkę na nos do Ramiresa, który bez problemu uderzeniem głową ustalił wynik spotkania na 0-5.


Pewnie nie tak wyobrażał sobie starcie ze swoim dawnym klubem Roberto Di Matteo, jednak to doskonała w tym sezonie Chelsea po raz kolejny zgarnęła trzy oczka. Przed tą kolejką każdy zespół z tej grupy mógł awansować. Teraz walka toczyć się będzie już tylko pomiędzy Sportingiem a Schalke o to kto dołączy do zespołu Jose Mourinho i przejdzie dalej. Niby ten pierwszy ma dwa punkty więcej jednak czeka go wyjazd na Stamford Bridge, kiedy ten drugi pojedzie na Słowenie zmierzyć się z najsłabszym w tej grupie Mariborem.

 

Schalke – Chelsea 0:5
0:1 Terry
0:2 Willian
0:3 Kirchhoff (sam.)
0:4 Drogba
0:5 Ramires

 

Bartłomiej Kornecki

Twitter: @Kornuch

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)