Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Hospital Derby dla Arsenalu

Hospital Derby dla Arsenalu

Piłka nożna | 26 listopada 2014 22:41 | Sebastian Ibron

fot. Arsenal FC/twitter.com

Jeśli chcieliście kiedykolwiek obejrzeć mecz w piłkę nożną pomiędzy dwoma szpitalami, to dziś była ku temu okazja. Zarówno Arsenal, jak i Borussia borykają się z nie lada problemami kadrowymi. Z zawodników, którzy nie mogli się zjawić w tym spotkaniu na placu gry, można by ułożyć jedenastkę, która zdobyłaby niejedno trofeum na Starym Kontynencie.


A jak absencje, to i zastępstwa. Spore zarzuty pojawiały się względem Yayi Sanogo. Wprawdzie Giroud nie był zgłoszony do rozgrywek Ligi Mistrzów, a Danny Welbeck odniósł niegroźny uraz w ostatnim meczu, ale Sanogo nie jest napastnikiem, którego fani Kanonierów oczekiwali w wyjściowej jedenastce na starcie z Borussią Dortmund.


Ironia losu? Proszę bardzo, gol Francuza w drugiej minucie. Sam gol będzie obiektem dyskusji, ponieważ ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy był spalony, czy też go nie było. Czego by nie rzec, to ten gol w sporym stopniu zdeterminował przebieg spotkania.


Arsenal był mocny, zwłaszcza na początku. Na początku meczu oraz na początku drugiej połowy. Wówczas Kanonierzy mogli się bardzo podobać. Grali szybko, efektownie i efektywnie. Borussia zaś miała fragment "europejski", czyli grała jak dotychczas w rozgrywkach Ligi Mistrzów, jednakże w dużo większym stopniu mieliśmy do czynienia z Dortmundem w wydaniu ligowym. Innymi słowy - obserwowaliśmy kompletnie bezradnych podopiecznych Jurgena Kloppa.


Oxlade-Chamberlain i Sanchez przeważnie byli o krok szybsi od swoich vis a vis. Gdzieś zdążyli wsadzić nogę, dzióbnąć piłkę, wyprzedzić defensorów Borussii. Dortmundczycy w środku pola nie istnieli. Niemal wszystkie poczynania Gundogana, Aubameyanga czy Mchitariana były duszone w zarodku, a jeśli nie, to gdzieś w końcu bywali powstrzymani.


Nie inaczej było z napastnikami Borussii. Ani Immobile, ani Ramos nie stanowili niemal żadnego zagrożenia dla pary Mertesacker - Monreal. Obaj stoperzy grali dziś niemal bezbłędnie. Mało tego, zdaje się, że zagrali w tym meczu bez faulu, a ich drużyna nie straciła bramki. Czego chcieć więcej?


Żeby jednak całkowicie nie deprecjonować podopiecznych Jurgena Kloppa - znakomitą pierwszą i tylko ciut gorszą drugą połowę zaliczył Łukasz Piszczek. Pech sprawił, że jego występ nie będzie oceniany jednoznacznie pozytywnie. Ten pech ma imię i nazwisko. Brzmi ono Alexis Sanchez. Chilijczyk był dziś znakomicie dysponowany, co w zasadzie żadną anomalią nie jest. Drugi gol niemal idealnie oddaje dzisiejszą formę Arsenalu.


Zresztą - cały Arsenal właściwie mógł się podobać. Począwszy od bramkarza, przez obronę, środek pola, skrzydła, aż po Sanogo. Koniec końców Arsenal pokonał Borussię na własnym terenie 2:0. Wynik ten oznacza, że obie drużyny mają zaklepany awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Do rozwiązania w grupie D pozostała wyłącznie kwestia kolejności dwóch pierwszych drużyn, gdyż Anderlecht pokonał Galatę 2:0.


Reasumując. Arsenal był dziś w formie lepszej, aniżeli ostatnimi czasy w lidze, to bezapelacyjnie. Borussia zaś zagrał mniej więcej tak, jak w meczu przeciwko Paderbornowi. Słabo i bezradnie. I to przez Kanonierów zostało zwyczajnie wykorzystane. Hospital Derby, albo Krankenhaus Klasik, bo to drugie brzmi cudownie, ale jak kto woli, dla Arsenalu.


Arsenal - Borussia Dortmund 2:0 (1:0)


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)