Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bach, bach i bach. Seria Ruchu przerwana

Bach, bach i bach. Seria Ruchu przerwana

Piłka nożna | 28 listopada 2014 20:17 | Damian Wiśniewski

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

Po dwóch ostatnich zwycięstwach z rzędu mogło się wydawać, że chorzowski Ruch powoli zaczyna marsz w nieco wyższe rejony tabeli niż te, w których znajduje się obecne. Ten plany Niebieskich bardzo szybko zweryfikował Górnik Łęczna, który ograł ich 3:0.

Przed rozpoczęciem meczu można było nieco obawiać się o to, czy będzie on stał na odpowiednio wysokim poziomie. No, nie było to może widowisko największych hitów w Europie, ale nie mamy też co przesadnie narzekać. Biorąc pod uwagę, co zaprezentowali nam w poprzedniej kolejce na inaugurację Piast i właśnie Łęczna, to można powiedzieć, że było całkiem nieźle.

Do momentu strzelenia przez gospodarzy pierwszej bramki widowisko było w miarę wyrównane. Łęczna przeważała, ale Ruch również starał się kąsać. Niestety, nie przekładało się to na celne strzały, gdyż pierwszym takim był… gol dla Górnika.

Przy akcji bramkowej warto się zresztą zatrzymać na nieco dłużej, bo była naprawdę przednia. Pierwsze skrzypce zagrał w niej Łukasz Mierzejewski, który najpierw rozciągnął grę z środka na prawą stronę, a potem wykorzystał świetne dośrodkowanie Bonina i głową trafił do bramki. Błąd popełnił w tej akcji Kamiński, który zaliczył pusty przelot i zostawił za swoimi plecami pustą bramkę.

Wspomnieliśmy już o Grzegorzu Boninie, trzeba powiedzieć o nim również w kontekście drugiej bramki. Świetnie zaatakował prawą strona boiska, założył siatkę Malinowskiemu i znów bardzo dobrze dośrodkował, co tym razem wykorzystał Cernych. Ruch popełniał proste błędy, tracił piłkę w środkowej strefie boiska, a to nie mogło skończyć się dobrze. Stawarczyk i Konczkowski często mieli problemy z koncentracją, przez co problemy miała cała drużyna.

Słaby występ zanotował również Krzysztof Kamiński, który do zawalonego pierwszego gola, dorzucił błąd przy trzecim. Bramkarz Ruchu bezmyślnie faulował we własnym polu karnym bardzo aktywnego tego dnia Fiodora Cernycha i aż dziw, że nie dostał za to żadnego napomnienia od arbitra. Karnego na bramkę zamienił pewnym uderzeniem Nowak.


Górnik utrzymał swoją twierdzę i zwyciężył po raz czwarty w tym sezonie przed własną publicznością. Ruch znów przegrał, a jeśli Korona, Cracovia i Lechia zwyciężą swoje spotkania, to ich problemy jeszcze bardziej się nawarstwią.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)