Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Takich beniaminków życzymy sobie co roku

Takich beniaminków życzymy sobie co roku

Piłka nożna | 06 grudnia 2014 17:37 | Sebastian Ibron

fot. x-news.com.pl

Wydawało się, że Piast oraz Pogoń Szczecin w sezonie 2012/2013 postawili górną barierę, jak dobrze mogą się zaprezentować beniaminki w Ekstraklasie. Piast awansował wówczas do eliminacji Ligi Europy, a Pogoń niejednokrotnie napsuła krwi potentatom naszej ligi. Mało tego, mecze tych drużyny oglądało się z nie lada przyjemnością, lecz dziś GKS Bełchatów do spółki z Górnikiem Łęczną pokazali, że w tym sezonie nasza liga wzmocniona została naprawdę klasowymi drużynami.


Dla tego starcia poświęciłem choćby końcówkę meczu Newcastle – Chelsea, starcie Stuttgartu z Schalke, czy Liverpoolu z Sunderlandem. I nie żałuję. Wszelkie me krzywdy, czy zgrzytanie zębów z powodu oglądania tego meczu, a nie pojedynku w Premier League lub Bundesligi, zrekompensował Fedor Cernych swoim przecudownym golem. Litwin wyszedł na to spotkanie, mimo że jeszcze nie był do końca dysponowany. Swoje żniwo zbierało złamanie piątej kości śródstopia. To nie przeszkodziło mu w rozegraniu całej pierwszej połowy. W ogóle nie dał po sobie poznać, że leczył uraz.


Nawet koledzy z drużyny Cernycha twierdzili, że jest przygotowany maksymalnie na rozegranie piętnastu minut. Tymczasem Jurij Szatałow wystawił go do boju od pierwszej minuty i na pewno nie mógł tej decyzji żałować. Po jego trafieniu wydawało się, że za chwilę sędzia odgwiżdże koniec meczu, spiker poprosi wszystkich o opuszczenie stadionu, operator stadionu wyłączy światło i wszyscy rozejdą się do domów. W końcu nic lepszego już nie można było osiągnąć, niż to cudowne trafienie zza pola karnego.


Później przyszła kolej na korner dla bełchatowian. Piłkę wypiąstkował Prusak, dopadł do niej Basta, który przytomnym wolejem pokonał gospodarza przyjezdnych. I był to kolejny efektowny gol. Cała pierwsza połowa była naprawdę na bardzo wysokim poziomie, toczona w szybkim tempie i bardzo przyjemna dla każdego obserwatora.


Druga połowa nie obfitowała w tak wiele okazji bramkowych i nie była równie dobra, ale nadal mogła się podobać. Doszedłem nawet do konstatacji, że... oba beniaminki będą miały realne szanse załapania się do grupy mistrzowskiej. I jeśli utrzymają dyspozycję, albo przynajmniej znacząco nie obniżą lotów, to jest to raz, że realne, a dwa, że pobyt w grupie mistrzowskiej byłby całkiem zasłużony.


Któż by się spodziewał, że drużyna złożona z reliktów, zawodników po przejściach oraz takich, którzy byli na Ekstraklasę za słabi, lub są w niej nowi, będzie w stanie grać na takim poziomie. Górnik Łęczna wprawdzie nie wygrał dziewiątego wyjazdowego meczu w lidze, a w poprzednich czterech starciach nie zdobył nawet bramki, ale... ciężko uwierzyć w statystyki patrząc na boiskowe wyczyny łęcznian.


Bełchatów również może się podobać. I też znajdują się tam zawodnicy, którzy się trochę błąkali, nigdy nie odnaleźli swego miejsca na ziemi, a pod okiem Kamila Kieresia... no na dupie przed rywalem nie siadają.


GKS Bełchatów – Górnik Łęczna 1:1 (1:1)


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)