Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Do trzech razy sztuka

Do trzech razy sztuka

Piłka nożna | 10 grudnia 2014 23:03 | Sebastian Ibron

fot. Champions League/twitter.com

Barcelona dziś okazała się być stereotypowym polskim studentem, wyznającym nie tyle zasadę „bez spiny, są drugie terminy”, co dewizę „spokojnie, bez presji, można zdać za trzecim”.


Ekipa Luisa Enrique była dwukrotnie poważnie egzaminowana w tym sezonie. Oba sprawdziany zakończyła wynikiem negatywnym. Najpierw było przegrane El Clasico, a następnie trudne starcie w Lidze Mistrzów przeciwko właśnie PSG, z którego to paryżanie wyszli zwycięsko.


Dziś więc Barcelona pragnęła dopiąć swego i zmazać ten niechlubny wizerunek. A wydawało się to dość trudne biorąc pod uwagę, że na prawej obronie wiatr hula, żywej duszy nie ma i generalnie ta pozycja sprawia wrażenie opuszczonej. Montoya jedną nogą jest poza Barceloną, a Dani Alves... cóż. Gdy go nie ma, to nie ma komu grać, jak jest, nikt go nie chce. Choć to w zasadzie nie jest dziwne, gdyż swoim monotematycznych zasobem zagrań, czyli wrzutka, wrzutka i dla odmiany wrzutka, do szewskiej pasji doprowadzić może i najbardziej skamieniałych stoików. Dziś eksperymentalnie na prawej stronie bloku defensywnego pojawił się Pedro i ze swojej funkcji wywiązał się przynajmniej poprawnie.


Ostatnimi czasy niebywale awaryjny był Gerard Pique. Hiszpan bywał bardzo niefrasobliwy, lubił zapomnieć o kryciu, czy głupio stracić futbolówkę. Dziś, może poza „kryciem na radar” w dogodnej sytuacji Lucasa Moury, nie można mu nic zarzucić. Wraz z Bartrą zaprezentowali się bardzo dobrze i jedynie gol Ibrahimovia, przy którym notabene wiele nie zawinili, może w pewnym stopniu obciążać ich konto.


Gole w tym meczu zdobywały najważniejsze, a przynajmniej najdroższe i najbardziej popularne, postaci w swoich klubach. Na gola Ibrahimovicia Barcelona odpowiedziała trafieniami latynoskiego tria MSN. Tak, jak niegdyś obrony rywali świdrował tercet MVP, czyli Messi, Villa, Pedro, tak dziś czynili to Messi, Suarez oraz Neymar. Dla Argentyńczyka był to 75 gol w Lidze Mistrzów, czym wyśrubował swój rekord. Suarez w lidze hiszpańskiego gola jeszcze nie zdobył, lecz w rozgrywkach europejskich dla Blaugrany zdobył już dwa gole.


Paryżanie do awansu z pierwszej pozycji potrzebowali jedynie remisu. To Barcelona musiała odnieść zwycięstwo, jeśli pragnęła zająć pozycję adekwatną do jej reputacji, co za warunek sine que non uważał Javier Mascherano. Ten mecz wpisuje się w stały trend Katalończyków, którzy od porażki z Celtą, mało tego, że nie przegrali meczu, wygrali wszystko, co się dało, a wygrana z PSG była ich ósmą z rzędu. Tym samym to Katalończycy wygrywają grupę F, a paryżanie zadowolić się muszą lokatą drugą.


FC Barcelona – Paris Saint Germain 3:1 (2:1)


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)