Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna No Aguero, no problem. Przełomowy moment dla "The Citizens"?

No Aguero, no problem. Przełomowy moment dla "The Citizens"?

Piłka nożna | 10 grudnia 2014 23:35 | Przemysław Drewniak
Samir Nasri - bohater zwycięstwa, które dało "The Citizens" awans do 1/8 finału LM
fot. UEFA Champions League Facebook
Samir Nasri - bohater zwycięstwa, które dało "The Citizens" awans do 1/8 finału LM

Na dwie kolejki przed końcem fazy grupowej Ligi Mistrzów wydawało się, że autorem największej klęski w europejskiej piłce znów będzie Manchester City. Strata czterech punktów w starciach z CSKA Moskwa omal nie pogrążyła Manuela Pellegriniego i jego drużyny, ale „The Citizens” w dwóch ostatnich meczach pokazali klasę. Stojąc pod ścianą, pokonali najsilniejszych rywali w grupie i udowodnili, że nie są uzależnieni od swoich kluczowych zawodników.


Po porażce z Rosjanami krytycy wytykali Pellegriniemu, że nie potrafił zbudować na Etihad silnej i gotowej na zwycięstwa w Europie drużyny. Podkreślano uzależnienie „The Citizens” od indywidualności, a zwłaszcza Sergio Aguero, bez którego ofensywa Manchesteru była bezzębna. W Rzymie mistrzowie Anglii musieli sobie poradzić nie tylko z absencją Argentyńczyka, ale także Yayi Toure i Vincenta Kompany’ego. Bez liderów swoich formacji goście wcale nie byli faworytem pojedynku z Romą, której do awansu wystarczał bezbramkowy remis.


Pierwszy kwadrans meczu spotęgował to odczucie, bo „Giallorossi” rzucili się rywalom do szyi. Popłoch w defensywie Manchesteru siał przebojowy Gervinho, który w pojedynkach jeden na jeden nie miał problemów z żadnym piłkarzem gości. Gdyby nie świetna dyspozycja Joe Harta, Roma wykorzystałaby jeden z błędów obrony i wyszłaby na prowadzenie. Reprezentant Anglii był dziś jednak nie do przejścia – już w 5. minucie uratował swoją drużynę wygrywając pojedynek sam na sam z Jose Holebasem, a później znakomicie interweniował przy licznych strzałach z dystansu.


Po rozchwianym początku City zdołało zapanować nad bałaganem w tyłach i powoli przejmowało lekką inicjatywę. Niby na skrzydle aktywny był Jesus Navas, niby do gry pokazywał się Samir Nasri, a Fernandinho trzymał w ryzach środek pola, ale w poczynaniach „The Citizens” ciągle czegoś brakowało. Nieszablonowości Toure i błysku Aguero – chciałoby się napisać. Przede wszystkim niemrawo wyglądał jednak Edin Dżeko, po którym widać było niedawną przerwę w grze. Bośniak nie mógł narzekać na brak podań od kolegów, ale miał za mało świeżości i dynamiki, by wygrywać pojedynki z Kostasem Manolasem i Mapou Yanga-Mbiwą.


Na początku drugiej połowy mieliśmy fragment, w którym bramka Morgana De Sanctisa przez długi czas pozostawała niezagrożona, aż w końcu petardę wystrzelił Nasri. Francuz otrzymał piłkę przed polem karnym i skorzystał z biernej postawy w obronie Miralema Pjanicia oraz tego, że James Milner odciągnął uwagę Maicona. Huknął nie do obrony w okienko, a piłka zanim wpadła do siatki odbiła się jeszcze od słupka.


Roma długo umiejętnie się broniła, a w ofensywie bazowała na strzałach z dystansu i dobrej formie Gervinho. Wystarczyło jednak, by „The Citizens” wyłączyli z gry Iworyjczyka, a gospodarze nie mieli już pomysłu na to, jak w ataku pozycyjnym złamać defensywę Manchesteru. Zawiódł przede wszystkim tercet Totti – Ljajić – Pjanić. Żaden z nich nie potrafił w decydującym momencie wziąć na siebie gry, a pierwszych dwóch Rudi Garcia ściągnął z boiska po 70. minutach. Jakości do gry wicemistrzów Włoch nie wnieśli również rezerwowi, przez co jedyne okazje do wyrównania (dwie) Roma miała po stałych fragmentach gry. Najbliżej był Manolas, który znakomicie złożył się do główki, ale paradą meczu popisał się Hart, parując piłkę końcami palców na słupek.


Tuż przed doliczonym czasie gry goście przeprowadzili kontratak, Nasri inteligentnie wyłożył piłkę wbiegającemu w pole karne Zabalecie, a ten przesądził o zwycięstwie mistrzów Premier League. Kto wie, czy nie przełomowym. „The Citizens” udowodnili sobie i światu, że mimo osłabień mogą wygrywać ważne mecze, stawiając czoła najlepszym. Czy doczekaliśmy się momentu, w którym Manchester zostawił za sobą problem nieudolności w Lidze Mistrzów? Jeśli nie teraz, to już chyba nigdy. A przynajmniej nie w tym składzie.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)