Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Oceniamy Legionistów za mecz z Trabzonsporem: klaSÁ!

Oceniamy Legionistów za mecz z Trabzonsporem: klaSÁ!

Piłka nożna | 11 grudnia 2014 23:56 | Przemysław Drewniak
Pod nieobecność Miroslava Radovicia Orlando Sa wziął na siebie odpowiedzialność za strzelanie goli dla Legii
fot. x-news
Pod nieobecność Miroslava Radovicia Orlando Sa wziął na siebie odpowiedzialność za strzelanie goli dla Legii

Po bardzo dobrym meczu Legia Warszawa po raz drugi w fazie grupowej Ligi Europy pokonała Trabzonspor i z pierwszego miejsca awansowała do 1/16 finału. W szeregach mistrzów Polski na wyróżnienie zasłużyło kilku zawodników, a spośród nich największą klasę pokazał Orlando Sa. Zobacz, jak oceniliśmy podopiecznych Henninga Berga.

 

Dušan Kuciak – 6: Nie przestaje być pewnym punktem Legii w europejskich pucharach. W meczu z Trabzonsporem nie miał wprawdzie tyle roboty co w Turcji, ale przy żadnym strzale gości nie zawiódł. Jedyny błąd popełnił w sytuacji sam na sam z Yatabarę, gdy zbyt agresywnie wyszedł z bramki i brutalnie sfaulował Malijczyka. Gdyby duński sędzia był w lepszej dyspozycji, Kuciak sprokurowałby rzut karny i wyleciał z boiska za czerwoną kartkę.

 

Łukasz Broź – 6: Z powodzeniem zneutralizował lewe skrzydło rywali. Bardzo dobrze się ustawiał, nie pozostawiał przeciwnikom przestrzeni do gry i z pożytkiem dla drużyny włączał się w akcje ofensywne.

 

Igor Lewczuk – 5: Nie zagrał złego spotkania, ale na tle Astiza wypadł gorzej, nie unikając błędów i niepewnych interwencji. Po jednej z nich w sytuacji sam na sam z Kuciakiem stanął Yatabare. Trudno jednak linczować go za pojedyncze błędy, biorąc pod uwagę, że znów grał poza swoją nominalną pozycją. W końcówce pokazał, że nawet jako stoper potrafi przebiec z piłką pół boiska i zagrozić obronie rywali.

 

Inaki Astiz – 6: Od czasu fatalnego występu w Szczecinie nie schodzi poniżej solidnego poziomu. W meczu z Trabzonsporem grał pewnie, dobrze asekurował Lewczuka, wygrywał pojedynki główkowe i przerywał akcje rywali.

 

Guilherme – 6: Pokazał charakter. Nie ustępował w pojedynkach z silniejszymi, wyższymi rywalami, mnóstwo się nabiegał i utrudniał Trabzonsporowi ataki silniejszą prawą stroną. Szybko uczy się gry na lewej obronie i kto wie, czy wiosną nie będzie równorzędnym rywalem dla Tomasza Brzyskiego.

 

Ivica Vrdoljak – 7: Tym razem skupił się przede wszystkim na pomaganiu stoperom i wywiązał się z tej roli znakomicie. Był zawsze tam, gdzie drużyna go potrzebowała – tak jak przy akcji bramkowej na 1:0, gdy to odbiór Chorwata zapoczątkował kontrę Legii.

 

Tomasz Jodłowiec – 5: Ustrzegł się niebezpiecznych strat, ale z drugiej strony w jego grze brakowało dynamiki i odważniejszych decyzji. Po świetnych w swoim wykonaniu meczach reprezentacji w barwach Legii już nie błyszczy. Być może daje mu się we znaki długa runda jesienna.


Michał Żyro – 4: Zanim opuścił boisko z powodu kontuzji, zmarnował dwie stuprocentowe sytuacje do zdobycia bramki. Odkąd nasiliły się pogłoski o zainteresowaniu ze strony silnych klubów, Żyro wytracił świetny rytm z początku sezonu. Końcówka rundy zdecydowanie nie należy do niego.

 

Ondrej Duda – 6: Aktywny był zwłaszcza w pierwszej połowie, gdy brał udział niemal w każdej akcji ofensywnej Legii – między innymi tej, która dała mistrzom Polski prowadzenie. Po zmianie stron był już mniej widoczny, ale gdy już dostawał piłkę, to pokazywał wysoką jakość.

 

Michał Kucharczyk – 6: W czwartkowym meczu Legia zdecydowanie lepiej prezentowała się po tej stronie, po której biegał Kucharczyk. Pożyteczny, aktywny od pierwszej do ostatniej minuty. W podaniach nie brakowało mu odpowiedniej precyzji (zaliczył kluczowe podanie przy akcji na 1:0), a gdyby jeszcze w drugiej połowie potrafił wykorzystać sytuację jeden na jeden z tureckim bramkarzem, ocena jego występu z pewnością byłaby wyższa.

 

Orlando Sá – 8: Klasa. Jak taki napastnik może siedzieć na ławce rezerwowych? W Trabzonsporze miejsce w pierwszym składzie miałby pewne, bo przy Łazienkowskiej wypadł o niebo lepiej od sprowadzonego za 5 milionów euro Oscara Cardozo. Świetnie zgrywał piłki do partnerów, po jego strzale padła bramka na 1:0, ale po tym meczu zapamiętamy przede wszystkim jego kapitalne trafienie z drugiej połowy. Kolejnym występem daje do myślenia Henningowi Bergowi i selekcjonerowi Fernando Santosowi. W takiej formie na pewno nie odstawałby od napastników reprezentacji Portugalii.

 

Jakub Kosecki – 4: Aktywny, pożyteczny w defensywie, za to mało efektywny na połowie rywala. Często wdawał się w pojedynki z silniejszymi przeciwnikami, ale żadnego z nich nie zaliczy do udanych. Lubi powtarzać, że nikomu nie musi nic udowadniać. Dziwne, bo już od dawna nie zagrał meczu, po którym moglibyśmy mówić o nim w samych superlatywach.


Marek Saganowski i Krystian Bielik zagrali zbyt krótko, by ich ocenić.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)