Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bramki weteranów i zwycięstwo Wisły w Chorzowie. Fatalne sędziowanie Mariusza Złotka i jego asystentów.

fot. x-news.pl/ T-Mobile Ekstraklasa

Bramki weteranów i zwycięstwo Wisły w Chorzowie. Fatalne sędziowanie Mariusza Złotka i jego asystentów.

Piłka nożna | 13 grudnia 2014 17:22 | Mateusz Bednarczyk

O kończącym dla obu drużyn zmagania ligowe w tym roku meczu mówiło się sporo w kontekście pojedynku byłych selekcjonerów kadry, którym praca z drużyną narodową nie do końca się udała. Dziś w Chorzowie to Franciszek Smuda okazał się lepszy od Waldemara Fornalika, a do wygranej w dużej mierze przyczyniły się roszady Franza na pozycjach skrzydłowych. Pod nieobecność Donalda Guerriera, Smuda desygnował do gry na flankach Rafała Boguskiego i Łukasza Gargułę i to właśnie oni asystowali przy bramkach Pawła Brożka. Popularny King również trafił ze zmianą - zastępujący Gigolaeva Marek Zieńczuk także zaliczył asystę, jednak bramka Surmy okazała się tylko golem na pocieszenie, a Ruch przegrał z Wisłą 1:2.

 

Od początku mecz był żywy, obie ekipy grały ofensywną pilkę, którą przyjemnie się oglądało. W stworzeniu widowiska na wysokim poziomie starali się jednak uporczywie przeszkadzać sędziowie tego spotkania. Pierwsze 20-25 minut było festiwalem fatalnych błędów arbitra Złotka i jego asystentów. Zaczęło się od piątej minuty spotkania, gdy na chwilę do zespołu Wisły powrócił koszmar sprzed 20 miesięcy. Wtedy to po fatalnym błędzie zespołu sędziów pod dowództwem Huberta Siejewicza, w meczu na Reymonta 22 przeciwko Legii, gracze gości zdobyli bramkę po akcji, w której piłka zdecydowanie przekroczyła linię końcową boiska. Dziś asystent pana Złotka pozwolił na podobne dośrodkowanie Jakubowi Kowalskiemu i tylko dzięki nieskuteczności Starzyńskiego, który zmarnował sytuację sam na sam z Buchalikiem, oraz Kuświka, który nie dał rady skierować piłki z kilku metrów do pustej bramki przy dobitce, trio sędziowskie zawdzięcza uniknięcie totalnej kompromitacji. To jednak nie koniec żenującego "gwizdania" w tym spotkaniu. Chwilę później arbiter przerwał grę, wyłapując "faul" Głowackiego, a następnie pokazał kapitanowi gości żółtą kartkę. Za co? Wie chyba tylko sędzia Złotek. Jedno jest pewne - "Głowa" w tej akcji nawet nie dotknął swojego rywala. Nie minęło kilka minut, a sędziowie znów próbowali wypaczyć wynik spotkania. Po przypadkowym starciu pan Złotek dopatrzył się faulu Macieja Sadloka w polu karnym Wisły. I wskazał... na rzut wolny dla Ruchu. Dokładnie, rzut wolny zza pola karnego. Było to dziwne zachowanie, gdyż chyba nikt wątpliwości, że całe wydarzenie miało miejsce w szesnastce Białej Gwiazdy. Starania arbitrów zostały zwieńczone błędem przekładającym się na wynik dopiero w 21. minucie. Arbiter odgwizdał bardzo wątpliwy faul Łukasza Garguły (ale w tym przypadku przynajmniej "faulujący" miał kontakt z rywalem), a po świetnym dośrodkowaniu Zieńczuka piłkę do siatki wpakował Surma. By jeszcze pogorszyć sprawę, warto wytknąć sędziom w tym fragmencie jeszcze kilka małych błędów przy dyktowaniu choćby autów. Na szczęście po wydarzeniach z pierwszych minut, arbitrom udało się poprawić poziom sędziowania. Większe niezrozumienie wywołały chyba tylko 2-3 decyzje, jak odgwizdanie spalonego Łukaszowi Burlidze podczas....ę prowadzenia piłki, a właściwie zbyt mocnego sobie jej wypuszczenia, szybkiego naprawienia błędu i dojścia do niej czy też pokazanie Marcinowi Malinowskiemu żółtej kartki za zagranie piłki barkiem. Na szczęście trzeba przyznać że pomyłki sędziów nie miały dziś ogromnego wpływu na wynik spotkania. Choć gdyby nie odrobina "fuksa" w poszczególnych sytuacjach, moglibyśmy mieć do czynienia ze skandalem, jakiego w kontekście sędziowania w Ekstraklasie dawno nie było.

 

Skoro sędziowie popełniali błędy, piłkarze także pozwolili sobie na kilka pomyłek. Pierwszy gol dla Wisły padł w kuriozalnych okolicznościach. Piotr Stawarczyk zbyt krótko podał do bramkarza, zostawiając Rafała Boguskiego i Pawła Brożka w sytuacji dwóch na jednego z Kamińskim. Tej akcji nie dało się nie zakończyć golem. Później Stawarczyk również miał sporo problemów. Niestety jego partner, Marcin Malinowski także nie wniósł w poczynania defensywy zbyt dużo jakości, a luki w defensywie Ruchu znakomicie wykorzystał Brożek. Z kolei stoperzy Wisły, wspomagani przez dobrze asekurującego ich Dudkę po raz kolejny wywiązali się ze swoich obowiązków i to jakość gry w defensywie była dziś głównym powodem zwycięstwa zespołu Białej Gwiazdy.

 

Po kilku naprawdę słabych meczach, duet Stilic-Brożek spisał się zdecydowanie lepiej. Bośniak już któryś raz z rzędu długimi fragmentami irytował swoją grą, a przede wszystkim decyzjami podczas kluczowych podań. Był jednak, podobnie jak Brożek, znacznie aktywniejszy niż w poprzednich tygodniach i miał spory wkład w zdobycie zwycięskiej bramki. Techniczne umiejętności Semira pozwoliły mu przyjąć i chronić piłkę przed obrońcami, a następnie w idealnym momencie, w drugie tempo, zagrać do wbiegającego w pole karne Garguły. Chyba nieco szczęśliwe dośrodkowanie, po rykoszecie, trafiło do Brożka, który głową trafił idealnie obok słupka bramki. Po tym wydarzeniu Ruch nie ruszył do zdecydowanego ataku. Jedyną okazję do wyrównania miał wprowadzony Chovanec, który świetnie zamykał dośrodkowanie z prawej strony, jednak z trudnej pozycji nie był w stanie oddać precyzyjnego strzału. Niedługo po tym wydarzeniu pan Mariusz Złotek zakończył mecz i teraz obie ekipy czekają dwa miesiące przerwy przed walką o odmienne, ale równie ważne cele.

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)