Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Szpital zwany Emirates Stadium

Szpital zwany Emirates Stadium

Piłka nożna | 30 grudnia 2014 21:08 | Mateusz Dziopa
Czy Arsenal stać na coś więcej niż czwarte miejsce?
fot. Flickr urhh
Czy Arsenal stać na coś więcej niż czwarte miejsce?

Za nami połowa sezonu Premier League. Kibice Arsenalu z pewnością wierzą, że była ona tą słabszą częścią w wykonaniu podopiecznych Wengera. Jak na razie w tabeli zajmują oni dopiero szóste miejsce, co na pewno jest rozczarowaniem dla sympatyków tej ekipy.


Arsenal w tym sezonie jest drużyną bardzo niestabilną jeśli chodzi o formę. Remis z Manchesterem City, pewne wygrane z Aston Villą i Burnley przyćmiewają bardzo słabe mecze przeciwko Liverpoolowi, Manchesterowi United, Swansea, Stoke i Hull. Co tydzień byliśmy świadkami istnej loterii - „Wenger In” czy „Wenger Out”? Mam wrażenie, że dziś kibice bardziej przekonani są do zwolnienia francuskiego szkoleniowca.


Argumentem, który z pewnością broni Wengera jest niezwykła podatność na kontuzje każdego zawodnika, który reprezentuje klub z Emirates Stadium, przez co The Gunners nie mogą walczyć w pełnym składzie. Lider zespołu, Theo Walcott, powoli dochodzi do siebie po długiej przerwie spowodowanej kontuzją więzadeł w kolanie. Nie było to jednak jedyne zmartwienie kibiców The Gunners w tym sezonie. Leczyli lub leczą się jeszcze m.in. Ozil, Wilshere, Ramsey, Arteta, Debuchy, Sanogo i Giroud.


Liczne kontuzje bronią Wengera, ale czy bronią go statystyki? Arsenal jest trzecią ekipą w Premier League jeśli chodzi o liczbę zdobytych bramek. Patrząc wyłącznie na zestawienie drużynowe można powiedzieć naprawdę wiele dobrego o ofensywie The Gunners, jednak gdy przejdziemy do statystyk indywidualnych zachwyt momentalnie znika. 1/3 bramek zdobył Alexis Sanchez, a gdzieś daleko za nim plasują się kolejno: Olivier Giroud, Santi Cazorla, Danny Welbeck i Aaron Ramsey. Ofensywną grę Arsenalu kreuje duet Sanchez-Cazorla. Zarówno jeden jak i drugi oddają najwięcej celnych strzałów, a także potrafią mądrze zorganizować akcje ofensywne oraz je wykończyć. Ciśnie się pytanie „Gdzie Ramsey? Gdzie Welbeck? Gdzie Oxlade-Chamberlain?” Najbardziej złośliwa odpowiedź, jaka przychodzi mi do głowy to „na pewno nie w defensywie”. Weźmy pod uwagę gole stracone przez podopiecznych Wengera. Drużynowo Kanonierzy plasują się na pozycji szóstej. Według portalu squawka.com winnymi słabej grze w defensywie są głównie Wojciech Szczęsny, Mathieu Flamini, Aaron Ramsey oraz Per Mertesacker. Słaby środek pomocy? Cóż, przed sezonem wielu fanów futbolu podkreślało, że ta pozycja powinna być wzmocniona w drużynie Arsenalu. Wenger nie kupił jednak zawodnika na tą pozycję i teraz musi zebrać żniwo tej decyzji.


Kogo jeszcze potrzebują Kanonierzy? Wzmocnienie środeka defensywy jest moim zdaniem dość istotnym punktem na liście zakupów klubu z szkoleniowca The Gunners. Widać, że Nacho Monreal nie jest zawodnikiem, który potrafi się odnaleźć na środku defensywy. Ewidentnie woli on, swoją, lewą stronę obrony.


Przyszłość Arsenalu zależy od najbliższego okna transferowego. Nie wyobrażam sobie, aby Arsene Wenger nie wzmocnił drużyny, która jest tak bardzo podatna na kontuzje. I to właśnie urazy są głównym problemem Arsenalu. Problemem, który po mału sprowadza się do klątwy. Przypomnijmy, że latem The Gunners zatrudnili jednego z najwybitniejszych specjalistów od przygotowania fizycznego. Niestety, jak na razie nie widać żadnych efektów tej współpracy.


Podopieczni Wengera są na pewno zdeterminowani, by walczyć o coś więcej niż czwarte miejsce na koniec sezonu i nie wykluczałbym tego, że powalczą. Gdybym miał typować kierując się umysłem, a nie sercem, wskazałbym na pozycję trzecią. Nie wierzę w to, by Chelsea oraz Manchester City grały bezbłędnie do końca sezonu, podobnie zresztą lokalny rywal The Citizens- Manchester United. Arsenal mimo wszystko jest w stanie walczyć o pozycję w czołówce Premier League.


MATEUSZ DZIOPA
TWITTER- @Mateusz_Dziopa
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)