Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Czerwone Diabły na półmetku – wszyscy zadowoleni?

Czerwone Diabły na półmetku – wszyscy zadowoleni?

Piłka nożna | 31 grudnia 2014 16:30 | Michał Kozera
Mamy Falcao, obudził się van Persie. Formę złapał Young. Jest naprawdę dobrze!
fot. Manchester United / facebook.com
Mamy Falcao, obudził się van Persie. Formę złapał Young. Jest naprawdę dobrze!

Manchester United przeszedł w tym sezonie niemałą drogę – wystarczy przypomnieć początki sezonu i porównać je z obecną pozycją drużyny w tabeli Premier League by wiedzieć, jak duży progres uczynił zespół Louisa van Gaala. Czy są powody do zadowolenia? Niewątpliwie – jest się z czego cieszyć.

 

Pech chciał, że van Gaal przeliczył się w swoich kalkulacjach przed startem sezonu. Może nie pech, a przede wszystkim Premier League i jej charakter – Holender zdominował przedsezonowe tournée, zespół grał dynamicznie, wszystko nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przedstawiało się idealnie. Niestety (chociaż może i stety) wejście w sezon ligowy dało solidnego kopniaka Czerwonym Diabłom. Kopniaka w tyły, który uświadomił ich i kibiców, że długa droga przed drużyną z Old Trafford.

 

Droga ta trwa ciągle, ale jej przebieg napawa ogromnym optymizmem. Van Gaal chciał na siłę wdrożyć swój system 3-5-2, musiał jednak zweryfikować swoje plany przez liczne kontuzje. Te zaś kazały zadać sobie pytanie – co jest nie tak, skąd taka liczba urazów? Ciężko było winić za to menedżera – każdy chyba uważa van Gaala za personę elastyczną, inteligentną, wyciągającą wnioski. Cechy te nie pozwoliłyby trenerowi na ciągłe stosowanie metod szkoleniowych, które niszczą zdrowie jego podopiecznych. Kontuzje jednak trafiały się nadal i spędzały sen z powiem sztabowi szkoleniowemu. Problemem stała się szczególnie linia defensywy, gdzie brakowało po prostu stoperów.

 

Z pomocą przyszły młode Diabły w postaci McNaira oraz Blacketta, jednak to nie jedyna pomoc, jaką van Gaal otrzymał w tym sezonie. Prawdziwym podarunkiem okazał się terminarz Premier League, który na start oferował United drużyny z, nazwijmy to, średniej półki ligowej. Dwa miesiące miały czekać prawdziwe tuzy Anglii na spotkanie z Manchesterem United, a do tego czasu klub z miasta włókienniczego miał spokojnie ograć się pod wodzą nowego supremo, zorganizować swoją grę i ugruntować pozycję poprzez cenne punkty.

 

W zasadzie przebieg wydarzeń pokazuje, że dwa z trzech założeń zostały wykonane, niestety droga do celu usłana była naprawdę wyboistą nawierzchnią. Ciężko było o wyniki a najtrudniej o organizację w obronie. Ciągła rotacja, duży udział w niej młodzików, to nie sprzyjało zbudowaniu zwartej linii nie do przejścia. I tak otrzymaliśmy dość słaby rezultat oraz pozycję ligową. O dziwo wszystko odmieniło się, gdy przyjść miał największy pogrom…

 

Van Gaal poradził sobie z Chelsea. Poległ z City, ale potem zaczął marsz ku top4. Zatrzymał się na 3 miejscu i próbuje dosięgnąć gwiazd. Jak mówi – to właśnie mistrzostwo jest celem drużyny. Założenia są ambitne, ale czy nieosiągalne? Premier League niejedno już pokazała. Póki co cieszy wiele – jest styl gry, jest radość z oglądania. Są wyniki oraz czyste konta. Jest 3. miejsce i przewaga nad niektórymi z głównych rywali. Jest 3:0 z Liverpoolem, które chyba najbardziej cieszyło kibiców. Czego brakuje? Większej stabilizacji, zdrowia, dominacji? To wszystko jest możliwe, to wszystko czeka. Kolejny krok do tego już w Nowy Rok, o 13:45 przeciwko Stoke. Wcześnie, ale kto rano wstaje…

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)